Lenko,ja powiem tak, Natke miałam rodzić na Inflanckiej,potem okazało się,że mam tą zakrzepice i wtedy trzeba wybrać szpital wieloprofilowy( tak mi powiedzieli na Inflanckiej jak sie zgłosiłam w 8 miesiącu ciazy). Wtedy z Inflanckiej skierowali mnie do Bielańskiego,lezałam tam tydzień na patologii( choć z dzieckiem było wsio ok,tylko o ta zakrzepic chodziło),no i jak tam tak pobyłam to stwierdziłam,że mimo iż wiele rzeczy mnie tam raziło wręcz to jakos tak poznałam juz te oddziały,połozne ,że chciałam tam rodzic i z reszta wraz z wypisem do domu dostałam kartke z pierwszeństwem przyjecia w razie jak sie zacznie poród. Ale życie jest jakie jest i jak pojechałam o 5.30 rano na izbe przyjec z odchodzacymi wodami,to mi powiedzieli,że brak miejsc i szukają innego szpitala i w tedy sie pokapowali,ze moj gin jest z Wołomina,wiec moze chce tam rodzic i w sumie ja sie zgodzilam,bo mam super gina i w sumie jakoś sie bezpieczniej czułam wiedząc ,że on jest przy mnie,zna mnie itd. I tak oto trafiła do szpitala w Wołominie i mam tak rewelacyjne doświadczenia,ze nie chce rodzić nigdzie indziej. Było rewelacyjnie,miłe położne,cudna atmosfera,czulam sie na maksa zaopiekowana(czego nie było w Bielańskim),dziecko było od poczatku ze mną( co nie zawsze jest w Bielańskim zwłaszcza w okresie letnim kiedy jest mega duzo porodów). Takze ja rodze tylko w Wołominie. Jedyny minus to Wołomin wpisany w akcie urodzenia w rubryce miejsce urodzenia...ale ja akurat do tego nie przywiazuje wagi,jakież to ma znaczenie???