Ponieważ widzę, że pojawia się temat podróży nad morze, kilka zdań odnośnie tematu, jako że właśnie jestem po takiej podróży (450 km).
Po pierwsze, ja niestety odczuwałam dziury i nierówności na drodze jako uciążliwość (zazwyczaj zwraca się uwagę na dziury, niestety ja odczuwałam dyskomfort także w tych miejscach, które były np. nierówne po załataniu dziur). Przy czym jechaliśmy dużym samochodem na dość dużych kołach, ja na co dzień jeżdżę samochodem trochę mniejszym i wiem, że rzucałoby w nim jeszcze bardziej. Więc bierzcie to pod uwagę, bo ja się trochę tym denerwowałam, najbardziej na początku trasy. Na szczęście nie zauważyłam żeby np. zaczął mi z tego powodu twardnieć brzuch.
Kupiłam sobie na allegro takie specjalne siedzenie z hakiem na pasy, dzięki czemu dolna część pasa jest zapięta na górnej części ud. To był super pomysł, rozwiązanie jest bardzo wygodne, a ja nie wyobrażam sobie jazdy bez pasów.
Fotel odsunęłam max do tyłu i odchyliłam, tak żeby nie uciskać brzucha, skutek był taki że przez 2 dni bolała mnie szyja

(no niestety trudno jest jechać z wzrokiem wbitym w górną część szyby

.
Oczywiście przerwa co godzinę, raz że zalecana, dwa że po podskokach na dziurach mały skakał po pęcherzu więc dłużej i tak bym nie dała rady jechać.
Przed wyjazdem poszłam do lekarza, sprawdziliśmy szyjkę i ilośc płynu owodniowego.
Kolejna sprawa - uważajcie na słońce. Pomimo średniej pogody, po półgodzinnym opalaniu z kremem z filtrem mam paskudnie spaloną twarz.... A mam karnację stosunkowo mało podatną na oparzenia słoneczne. Nigdy wcześniej tak nie reagowałam na słońce.
Oczywiście na miejscu trasy spacerowe wyznaczajcie wg. dostępności toalet
