reklama

Sierpniówki 2014

Co do jedzenia szpitalnego,to w szpitalu,gdzie rodziłam Agatę teraz jest catering z restauracji. Jedzenie podobno pycha(porcje nie wiem,ale mojemu tacie wystraczało, z tym,że był na innym oddziale).Tam,gdzie będę teraz rodzić-to właściwie nie wiem. Jestem osobą ogólnie wszystkożerną(zjem chyba wszystko oprócz kokosów i ślimaków),więc z głodu na pewno nie umrę.

Ewaelinka współczuję sytuacji, ale Malutka Ci to wszystko wynagrodzi.
 
reklama
Izis kiedyś w Bieszczadach ze znajomymi wybraliśmy sie w góry zbyt późno. Byliśmy przed samym szczytem gdy burza rozpętała sie dokładnie nad nami. Błysk i grzmot był właściwie w tym samym momencie. Pozwaliło drzewo niedaleko nas. Wiec zaczęliśmy uciekać. Mieliśmy wiecej szczęścia niż rozumu. Od tamtej pory zawsze gdy jest burza przypomina mi sie ta historia i zawsze mam mega stracha tak jakbym to przeżywała po raz kolejny.

Co do jedzenia to u nas w szpitalu jest tragiczne. Gdy w 14tc byłam w szpitalu 5 dni to schudłam 2 kg, które przytyłam od początku ciązy. Musieli mnie z domu dokarmiac:) nie mam pojęcia jak to bedzie na polozniczym, bo podobno położne krzywo patrzą na takie kobiety co tam z domu coś ktoś im przynosi i sie dokarmiaja.
 
Hej kochane
My niedawno po śniadanku i leje u nas deszcz :-) Boshe jest tak cudownie chłodno! nie sądziałam, że kiedykolwiek deszcz mnie tak ucieszy :szok:
Zaraz idę sprzątać łazienkę. postanowiłam ogarnąć tak porządniej mieszkanie przed moim pójściem do szpitala bo jak wrócę to obawiam się zastać armagedon :-) więc dziś sprzątam łazienkę łącznie z tą wielgachną kabiną prysznicową i robię porządek w szafkach w kuchni :-)
czekam też na kuriera bo jeszcze parę rzeczy domawiałam, ale nie wiem czy dziś będzie

Gorgusia he he na pewno adrenalina, ja po urodzeniu Martyny przez te 5 dób w szpitalu które leżałam to może w sumie spałam z 10 godzin :szok: w ogóle nie mogłam

ewcol eh no właśnie te nieprzespane noce :-( najpierw nakarm, potem przewiń (lub odwrotnie - nie pamiętam jak to robiłam przy Martynie) i dziecko rozbudzone ;-) choć Martysia jadła na półśnie i przewijanie jej nie rozbudzało ale za to jak już ją coś rozbudziło to dziękuję bardzo :-D oj będzie wesoło - jeszcze 7 dni u mnie :szok:

karaiwana ja Ci gwarantuję, że będzie Cię budził najmniejszy szmer małej. miałam te same obawy przy Martynie, bo ja też śpioch i co ona ledwo jęknęła, a ja lub P już przy łóżeczku byliśmy :szok:

Asiołek dobrze, że mąż lepiej

Ania zaciskam za Ciebie mocno kciuki! ależ Cię wymęczy :-(

Lilith fajnie, że masz się lepiej!

Madison powodzenia z Kamilką i implantem :-)

No nic. czas się brać za porządki
 
gawit- udanego sprzątania!! juz niedlugo u ciebie jeszcze tylko tydzien :)

ajfa-a bedziesz miec jakas pomoc czy sama bedziesz wszystko ogarniac?ja ci powiem,ze z lulem bym nie dala rady z dwojka sama....no niestety...

cwikla-udanych zakupów :)

karaiwina- u nas na oddziale byla slynna "sałata plus 3 kromki chleba" szał! czlowiek glodny...

madison- piekna waga:) bedzie dobrze :)

gorgusia- brzuch poboli ze 2-3 dni i bedzi egotara :) ale u ciebie tlumy odwiedzajacych...masakara

atana-udanego dnia :)

ewaelinka oni cie juz tak mecza,ze to nieludzkie... obys szybko urodzila

przepraszam,ze tylko tyle ale ostatnie 3 strony ogarnelam.

co u nas? kolejna noc z dupy. irena znowu do 2 wyla jak syrena...glodna,zjadla 2x50ml w odstepie godziny,az w koncu zasnela.... oczy na zapalki,bo jak w ciazy moglam w dzien spac,tak teraz ni hu hu.

i byl spacer dzisiaj rano o 8:00 smignelam do apteki po herbatke laktacyjna witaminę d,czopki dla mnie i witaminy...100 pekła ;/

a mala spi teraz...odsypia w dzien mala dzikuska ;)

udoiłam dzisija 20ml. jestem z siebie dumna jak paw!!!

i moj syn kochany... miala do mnie tesciowa przyjechac pomagac ale jej sie odwidzialo...no nic ja sobie poradze ALE przez tel sie jej wympsknęło...ze ludwik wazy 15,5kg... miesiac temu 19. no i c h u j mnie strzelił. zagłodziła mi dziecko...kolejny raz sie to zdarza..tyle,ze wczesniej byl u nich max 2 tyg.to i strata wagi byla mniejsza.wkurwilam sie nieziemsko i w pn moj brat pogina do warszawy po mlodego i zawodzi do mojej mamy. w przyszłą sobote ja i inka jedziemy tam do nich na wies na wakacje pod gruszą. i w koncu bedziemy razem!!!

u mnie z grupszą sprawa nadal nic, po porannym czopku znowu z 5cm oczyscilo... łyknęłam rycyny i czekam, bo si ewykoncze tak mnie brzuch juz boli.

wybaczci,ze nie jestem z wami na bierzaco ale staram sie cos ogarniac raz na jakis czas.

milego dnia kochane (tym bardziej,ze zbliza si ekolejna porcja upałów ;/ )
 
Ja szpitalnego jedzenia z reguly nie tykam , wyjatek byl na karowej gdzie jedzonko bylo ok. W instytucie wiecznie sie klocilam zeby mi nawet nie zistawialy zup mlecznych itp bo potem trzeba to odnosic na korytarz a zeby pelny t sorry z gracja po porodzie odniesc to wyczyn dla mnie byl. Po kilku razach jak lekarce poskarzyla roznoszaca ze ja nie chce i nie jem , wrecz poprisilam o psychologa ktory im na pismie da ze ja mam wstret do takiego jedzenia. Obylo sie bez ale dopiero jak wytlumaczylam ze jedzenie mi m. przynosi. Nie chce powtórki , ale nie pamietan czy mozna normalnie tzn w granicach rozsadku jesc np owoce , warzywa , ser bialy itp czy nie . Tak bym sobie pomrozilam pierozki i takie tam i m. by mi dowozil.
A ten glod pamietam :-)
 
Fiuufiuu fajnie, ze macie siebie z Irenka na wylacznosc na razie, moj ma miec urlop jak urodze 3 tyg, w teorii w praktyce juz mu przebokuja ze duzo pracy. A jest na umowie o wlasna dzialalnosc wiec no coz... zobaczymy. Rodzice sie napraszaja ale nieee oni sa nienormalni balabym sie z nim zostawic niespelna 2letniego synka.... :/
 
Ostatnia edycja:
Ja na wikcie szpitalnym to byłam w sumie tylko raz, po laparoskopii mięśniaka więc wiadomo, że po zabiegu jedzenie musi być lekkostrawne czyli był jakiś kleik i sucharki, za zupkę mleczną podziękowałam bo to jest coś co mi przez gardło nie przejdzie za nic :-) ale już w kolejnych dniach to jedzenie było całkiem smaczne, zwłaszcza kawa zbożowa, rewelacja :-) Nie musiałam się ekstra dożywiać, tylko jak mi już pozwolili łazić to pierwsze co zrobiłam to poleciałam po prawdziwą kawę do kafejki szpitalnej :-)
 
Cześć dziewczynki

Nie odzywam się bo u mnie kiepsko.. nie jest tak jak miało być :-( i nie chce Wam smęcić..

Wpadłam tylko powiadomić, że mamy jeszcze jedno lipcowo-sierpniowe dzieciątko :tak:

Wczoraj o 16.35 przyszła na świat Alicja KATUSHKI :-) dostała 9 pkt. Ile waży i mierzy nie wiem bo Malutką wzięli na noworodki na badania. Dziewczyny czują się dobrze!

Moje dziecię dzisiaj kończy 2tyg :-)

Buziaki
 
reklama
Natkusia jak my mozemy smecic to Ty tym bardziej !!!!!!!!!
Az sie zmartwilam :-(

Katushka gratulacje !!!!!!!

A ja dalej w zawieszeniu porodowka jak na zlosc zawalona nie wiem NIC!!!!!!
Zaraz mnie tu rozniesie
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry