• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

spacerowy dramat

reklama
jak to czytam to śmiać mi sie chce bo ja tez miałam taki dramat, teraz mała ma prawie pół roczku i siedzi w spacerówce,zadowolona i szczęsliwa, ale wczesniej koszmar-jak widziałam na srodku miasta ze mała sie budzi to biegiem do domu,bo byl taki ryk,ze ludzie patrzyli na mnie jak na wariatke...:crazy:
 
U nas ze spacerami tez bylo roznie... Wg mnie dzieci rzadko placza w wozku z powodu checi znalezienia sie na raczkach, bo spacer dla dzidzi to istna frajda i nauka zycia. U nas przynajmniej niespokojne zachowanie ZAWSZE spowodowane bylo jakims dyskomfortem...a wiec na poczatku meczyly mala kolki, wiec lezenie nieruchome w wozku konczylo sie niestety wielka awantura (piszesz ze corka ma 2,5 m-ca i uspakaja sie na raczkach...u nas bylo podobnie w tym wieku - wina kolki, bol brzuszka, gazy). Jak kolki ustaly (po skonczeniu ok 3 m-cy), to mialysmy spokoj .... i mala spala na spacerach nawet po 3h :)) bylam wniebowzieta!! wyjezdzalysmy z domu a Ala od razu ucinala komara... Kolejny etap zaczal sie jak miala ok 4 m-ca. Zaczela mniej spac na spacerach, denerwowala sie, plakala, a ja znowu nie wiedzialam co jest grane. Okazalo sie tym razem, ze miala dosc lezenia na plasko w gondoli i gapienia sie w niebo. Teraz niedawno przesadzilam ja na spacerowke i jest super! Jak nie spi, to obserwuje otoczenie, a jak sie zmeczy to usypia. Wiec jestem juz zadowolona :))) Zycze wytrwalosci i probujcie kombinowac, bo dziecko przez placz zawsze probuje nam powiedziec, ze cos jest nie tak, ze cos mu nieodpowiada:))
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry