Witajcie
jestem mało aktywną mamą, niestety... Ogólnie praca, praca, praca i wszystko z nią związane to znaczy wielki nerw doprowadza do tego, że nie mam siły wieczorem juz na nic. Dzieciaki pochorowane i w związku z tym tez więcej bieganiny. Maciek był w szpitalu, bardzo dokuczała mu astma i w koncu jeden z atakow był niebezpieczny. Milusia zakatarzona. Kursowałam między domem a Wro i w rezultacie przez tydzien nie sypiałam. Była teściowa ale nie powiem , ze mozna to nazwać pomocą.Paweł dalej na zwolnieniu bo noga jeszcze nie całkiem w porządku. Ja chyba będę musiała poszukac innej pracy jak tak dalej pójdzie bo psychicznie nie dam rady... Ogólnie lipa jak mówią nastolatki, kanał.....
Oczywiście na dodatek kasa w zaniku a rehabilitujemy sie dalej.. Ech zycie, zycie. jakaś wygrana w lotka by sie przydała bo nie wyrabiamy
Pozdrawiam was dziewczyny i ściskam