KasikP, ale ja nie zmieniałam żywienia, przynajmniej nie jakoś bardzo. Jem to na co mam ochotę, staram się nie przesadzać z niczym. Nie piję dużo, ograniczam się właśnie do kieliszka wina, czy jednego piwa tam raz czy dwa na miesiąc (nie licząc tej ostatniej imprezy), biorę kwas foliowy, żadnych witamin gin mi nie zalecił, powiedział, że lepiej zjeść owoc lub warzywo niż tabletki łykać. Więc to nie przez to, bardziej chyba przez początkowe nastawienie, wyliczenia, oczekiwania... teraz to od stycznia już spontan, bez spinania się, co ma być to będzie - w ten sposób myślimy. Pierwsze starania to były zawody takie, bo myśleliśmy że nam się uda za 1-3 razem, a nie, że to będzie tyle trwało, no ale po 11 miesiącach uznaliśmy, że zbyt na siebie naciskamy i za bardzo się stresujemy.