gosci mielismy a wczoraj na grillu u rodzciow bylismy, a latal se pies sąsiada i mowimy zaraz auto go przejedzie, tata poszedl dzwonic do sasiada i nagle pis opon, trzask, huk, pisk psa! patrzymy lezy pies, ale sie podniosl jakos, pobiegl na podworze, bratowa leci i mowi sasiadce, ze pies zostal potracony a ta do niej: naprawde? i poszla se! nie wiemy co z psem, ale na stowke ma zlamane zebra lub cos, to duzy wilczur, mial duzo szczescia, a tak na marginesie, to im juz kilka psow przejechano, jednego na moich oczach kilka lat temu