Tak tylko wiesz.. Zanim czlowiek sie zdecyduje musi sie upewnic we wszystkim i we wszystkich sferach zycia

Wedlug mnie to ze pytam to zaden blad wrecz przeciwnie bo co innego jakbym miala miec to wszystko gdzies i pozniej byla wielce zdziwiona rzeczywistoscia, ktora mnie spotka
myślę, że ten "spór" to kwestia bycia w tym momencie na innym etapie życia. Ty rozważasz- i dobrze, bo dziecko to nie zabawka i widzimisię dziś a jutro się okaże. My tu w większości mamy ten etap za sobą, wiemy że dziecka chcemy i że to odpowiedni moment. Problem w tym, że wiele z nas czeka już długo, już długo jest gotowa a moment nie nadchodzi. Myślę, że dlatego taka była reakcja.
Jedyne co musisz wiedzieć to, że niczego nie zaplanujesz, bo nie da się niczego przewidzieć. Ja swojego P poznałam na studiach, mieszkaliśmy osobno. Po studiach widywaliśmy się w weekendy- taka jego praca. Ślub i dalej taki układ. Od razu zdecydowaliśmy się na dziecko, bo pewnie przyjdzie na nie czekać. A tu bach- 1 raz i ciąża. Niestety zakończona w 10tc. Od razu udało się znowu. Miało być pięknych 9mcy, a był stres o każdy dzień i on dalej tylko w weekendy. Na patologii leżałam sama, zawiozła mnie koleżanka. On dostał cudem dzień wolnego na cc. I wrócił do pracy. Poród miesiąc przed terminem, dziecko w inkubatorze, a ja sama. Odebrała nas koleżanka. Przyjechał na weekend i praca. A ja sama z wcześniakiem, za małym na ten tc i ściągająca pokarm. W nocy spałam po 1h, karmienie, ściąganie, sen, karmienie... W międzyczasie sama lekarze, rehabilitacje itd.
Codziennie w domu jest od pół roku (córka ma 2.5). Staramy się od 1.5 roku o drugie z marnym skutkiem- 3poronienia- każde jak był w delegacji.
Dlatego pogadajcie razem o dziecku. Bo co jak on straci pracę, a Ty będziesz bez? A co jak urodzi się Wam bardzo niepełnosprawne dziecko- czy on się nie wycofa (wielu ojców tak robi), i jeśli chcesz jechać tam i urodzić to myślę, że najlepiej już z nauczonym językiem (studiujesz filologię? jaką?)