Mój mnie tak gryzł że krew leciała i dodatkowo napinał sie, denerwował i nie zasysał, bo waga mu spadała. Także podziwiam Cię że dałaś radę przez pół roku [emoji7] my po jednym dniu w domu wylądowaliśmy na noworodkowym bo myślałam że skoro boli to mały na pewno pije [emoji85][emoji85] a on robił się coraz bardziej apatyczny, tam wręczyli mi laktator i heja przygoda z kpi.. nie potrafilam karmić normalnie, mój mały nie potrafił ssać [emoji86] dobraliśmy się że heja [emoji23][emoji23] to chyba był najbardziej stresujący i bolesny (fizycznie i psychicznie) okres w moim życiu [emoji16][emoji16]
Jeszcze w ciąży nakręciłam się bo naczytałam się jakiś głupot o naturalnym wychowaniu, że dziecko potrzebuje bliskosci, spokoju poczucia ciepła itp its, że karmienie przychodzi naturalnie, że dziecko jedyne czego potrzebuje to matki... Różne takie. A jak dostałam swoje dziecko to byłam w szoku, bo mój egzemplarz był jakiś wredny, od razu matce ból sprawiał i to mega ... [emoji23][emoji23]