Carnation
Aktywna w BB
Jak czytam czasem to co piszecie to ja jednak nudziara jestem. Trykałabym się ze ktoś najdzieA na pieńku drzewa się liczy?Bo my dziś na łonie natury
Ale pasek owu blady jak dupa przed latem
![]()
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Jak czytam czasem to co piszecie to ja jednak nudziara jestem. Trykałabym się ze ktoś najdzieA na pieńku drzewa się liczy?Bo my dziś na łonie natury
Ale pasek owu blady jak dupa przed latem
![]()
Po prostu potrzebujesz więcej białka od starego![]()
Hmmm moją pracę lubiłam, miałam stanowisko managerskie i szanse na awans itp wiec to nie miało nic do rzeczy. Kilka lat wcześniej na wakacjach w bcn poznałam chlopaka, byliśmy niby razem ale to taki związek na odległość raz on przyleciał raz ja leciałam i ja byłam już wtedy gotowa się przeprowadzić ale jemu taki układ pasował i jakoś mnie nie namawiał. Rozstaliśmy się a w między czasie zupełnie nie układało mi się w związkach, ciągle w głowie miałam Hiszpanie... w moje urodziny w marcu jęczałam mojej mamie że bym chciała itp na co moja mama "wez ty się ogarnij i jak chcesz to się przeprowadz a nie jęczysz i jęczysz, jak bedzie trzeba to Ci pomozemy" no i w kwietniu złożyłam wypowiedzenie a w czerwcu już byłam tutaj@Bibi89 a do tej decyzji dojrzewałaś jakoś? Nienawidziłaś pracy albo coś?
Czasami się zastanawiam nad takimi historiami gdy ktoś rzuca korpo i wyjeżdża gdzieś po nowe otwarcie.
Mam takie dni, że sama bym wszystko rzuciła w cholerę i wyjechała w Bieszczadyale szybko mi przechodzi.
Ja bym się bała że coś mi sie wbije albo że będzie niewygodnieJak czytam czasem to co piszecie to ja jednak nudziara jestem. Trykałabym się ze ktoś najdzie![]()
W jakiej chceszAle w jakiej formie się jej przyjmuje?
Jeżu kolczasty, NIC dziś nie zrobiłam roboty, którą miałam zrobić. 0 koncentracji, a powód wybitnie głupi: miałam dziś taki sen erotyczny, że cały dzień chodzę rozkojarzona.
Co do kredytu, w lipcu rok temu oglądaliśmy mieszkanie, w którym się zakochałam. Nie jakieś luksusy, ale wielka płyta, niski blok i osiedle takie jak to, na którym się wychowałam+ dużo zieleni wokół, tak rozmieszczonej, że żaden patodeweloper nic by już tam nie wcisnął i tego nie popsuł. Kiedyś tak u nas budowali te bloki, że każdy miał max 4 piętra i ,,swój'' duży pas zieleni. Nie dostaliśmy wtedy takiego kredytu, jaki był nam potrzebny, a na kombinowanie nie było czasu, bo inny zainteresowany oferował gotówkę. Płakałam chyba dwa miesiące, bo tam faktycznie poczułam, że to jest TO. Tamto mieszkanie obudziło we mnie myśl o założeniu rodziny, co się potem rozwinęło. Z perspektywy czasu widzę, że uniknęliśmy kłopotów. Minus jest taki, że dalej wynajmujemy, a najbardziej sensowne rozwiązanie to poczekać jeszcze 2 lata i sprzedać ziemię na zadupiu, którą mąż dostał w darowiźnie (czekamy, żeby nie płacić podatku) i dopiero coś kupić. Z jednej strony przykro, a z drugiej może nas los ochronił.
Czasem czuję się gorsza, że kredytu nie mam. Żeby nie było: ani kredytu, ani nieruchomości. Tzn. mąż ma kawalerkę. Gdy obliczyliśmy, ile nas wspólny zakup wyniesie i spłata w naszym wieku, to się zwyczajnie nie opłaca. Poza tym szansa, że dostanę kredyt z moją wieczną umową na czas określony jest znikoma. I zaczyna mi świtać jeszcze jedna rzecz: komu ja tę własność potem w testamencie zapiszę? Że niby dzieciom...?to jest w ogóle jakieś straszne, jak mi znajomi opowiadają. Ja na szczęście wielkie nie mam kredytu. Więc chociaż to mi odchodzi ze zmartwień.
No to jeszcze trzeba w łóżku poprawićPo prostu potrzebujesz więcej białka od starego![]()
Jest ;-)O właśnie! @Madame JS a Ty jak się we Francji znalazłaś? Stary jest francuzem?