My w ciazy to chyba czy razy... Bo ja a to rzygalam, a to niedobrze, slabo, krew z nosa, spac i ta Zoska wierzgajaca
i chyba oboje sie troszke balismy caly czas.
Oj Wiolu! Wspolczuje upalu w mieszkaniu. My tak mielismy w starym. Pomagalo otwieranie okien nanoc lub nad ranem, zamykanie jak tylko powietrze cieple i nawet z nienaslonecznionej strony zamykalismy okna, roety, zaslony, co sie dalo. Meczaca okrutnie jest taka temp w domu. Mnie ratowal wiatrak. A jak Iwa i Franek znosza te domowa cieplote?
A tak jeszcze mysle, ze dawno Zizi nie widzialam. Ciekawe co u niej
Miala do tego neurologa isc kurka.
Oj Wiolu! Wspolczuje upalu w mieszkaniu. My tak mielismy w starym. Pomagalo otwieranie okien nanoc lub nad ranem, zamykanie jak tylko powietrze cieple i nawet z nienaslonecznionej strony zamykalismy okna, roety, zaslony, co sie dalo. Meczaca okrutnie jest taka temp w domu. Mnie ratowal wiatrak. A jak Iwa i Franek znosza te domowa cieplote?
A tak jeszcze mysle, ze dawno Zizi nie widzialam. Ciekawe co u niej
Miala do tego neurologa isc kurka.
Krzystaj jutro z wolnego ale jak juz wrocisz do pracy, to nie ma przebacz - forum czeka!

Tylko, że u nas, ta tradycja się zadomowiła, żeby raz na kwartał khe khe 