a ja pije pepsi i jem sucha bulke. jedna noga bujam wozek, rozmawiam z Iwa (opowiada jak bylo w przedszkolu), siedze na bb i na allegro:-)
a wiec do do przedszkola to bylo tak:
caly czas twierdzilismy ze Iwa jest za mala na to zeby wprowadzac jej obowiazek wstawania do przedszkola i w ogole ze lepiej zeby byla jeszcze w domu.
w poniedzialek tzn pierwszy dzien szkoly, poszlam z dzieciakami na spacer do centrum naszej wsi, tam spacerowaly przdszkolaki , wsztkie wesole , trzymaly kolorowego weza , Iwa nie moga oderwac wzroku od dzieci, powiedziala ze chce isc sie bawic z dziecmi , ja jej na to ze dzieci sa w przedszkolu , a ona ze chce isc z dziecmi do przedszkola.wrocilismy do domu a ona poszukala swoj plecak i zaczela mowic ze bierze go jutro do przedszkola.do wieczora caly czas o przedszkolu mowila. Lukasz wrocil z pracy, pogadalismy i stwierdzil ze naszego sasiada zona chyba jest przedszkolanka u nas we wsi. poszedl do niego , okazalo sie ze jest bibliotekarka ale mial numer do przedszkolanki. zadzwonilismy i okazalo sie ze nie ma juz miejsc ale mozna sie zapisac na liste rezerwowa. we wtorek poszlam z maluchami do przedszkola , Iwa pobawila sie z dziecmi z godzine , ja pogadalam z pania. dowiedzialam sie ze jedno dziecko zaraz wczraj zaczelo plakac i matka nie zostawila w ogole tego chlopca w przedszkolu a dzis nie przyszkla i ze jka nie pojawi sie do piatku to przedszkolanka bedzie do niej dzwonic i pytac czy nadal chce posylac dziecko do przedszkola. w czwartek rano dzwoni tel i Pani Maja mowi ze zwolnily sie 2 miejsc i Iwa moze przyjsc. W piatek byla pierwszy raz. troche pomarudzila, bo jej sie dluzylo . a teraz idzie z usmiechem na ustach i marudzi ze juz trzeba do domu wracac.