Wybaczcie, że tylko o sobie, ale zaraz mykam do łóżeczka po dzisiejszym dniu...
Zmagamy się z pieluszkowym zapaleniem skóry... najgorsze w tym wszystkim jest to, ze nie wiem od czego, bo nic nie zmieniałam, pielucha jak tylko widziałam, że była mokra zaraz zmieniałam, a tu coś takiego... Przez weekend kremy, pudry kąpiele w kalii i wiele innych nie pomogło... od wczoraj Mały jest na maści z antybiotykiem na sterydach:-( najgorsze jest to, że póki co poprawy nie widzę,a wręcz przeciwnie... Najbardziej boli jak w nocy Miki się wybudza i płacze, bo Go to piecze...:-( no i z tego względu jak jesteśmy w domu, to lata bez pieluszki,a że nocnik może służyć tylko i wyłącznie do siedzenia, bo moje Serduszko sika tylko na stojąco, to tak cały dzień latam ze ścierą...
Mały śpi, także idę i ja się położyć. Jutro wpadnę z kawką z rana.
Życzę spokojnej nocy każdej z osobna :*