SWIETO LASU!!! dwie rece wolne i laptop na kolanach!
musze sie spieszyc, bo nigdy nie wiadomo kiedy Paczuszka sie obudzi lub kiedy m przypomni sobie o laptopie (a pisac szybko palcami po dotykowym ekranie tableta ja nie lubie i nie umiem i wcale nie chce byc w tym lepsza).
mi jest kochane zawsze glupio tak wejsc i tylko pisac co u mnie dlatego za kazdym razem jakw chodzilam nadrabialam i czytaam co u was, zeby moc porozmawiac a nie tylko monolog prowadzic. Poki co niestety chyba wyjscia nie mam. teraz rzucilam tylko okiem, ze
rurka ma z lekka w pracy przekoopkane, ze
wiola nie spala i do tego ma flaka... obie kolezanki mocno sciskam i zycze wytrwalosci, sil, cierpliwosci i kurka wodna mac spokoju!
lil nie uwierzysz ale ja o Tobie mysle ostatnio codziennie


kiedy usypiam Zosie na pilce



to jest cudowny wynalazek! za jakis czas zglosze sie do Ciebie po rade jak Paczke odzwyczaic od tego skakania, wiec pracuj nad metodyka! i powiedz mi... czy to normalne, ze po kilku minutach bola mnie plecy? czy moze jakos zle skacze? Poki co bardzo mi sie skakanie podoba, licze na uda ze stali



moniu z tego, co czytalam pamietam tyle tylko, zeby Ci powiedziec, ze sie strasznie ciesze z mozliwosci kredytowej i z czekajacej was zaraz przeswietnej przygody poszukiwawczej! sciskam kciuki za mieszkanie marzen!
asionku, kocurku
przepraszam ale nie wiem co... w ramach zadoscuczynienia buziak soczysty w samo czolko! muuA!
oj i
maran mi sie gdzies przewinala! u nas kochana tez nie ma wolnego z okazji swieta zmarlych i zaduszek. trzymaj sie kochana dzielnie!
a czy ktos ma kontakt z
Zizi!? ona lada chwla rodzi!
a u mnie ogarnianie... poki co dom czysty, obiad zawsze na stole, wszystko wyprasowane, Paczuszka w ciagu dnia w dobrym nastroju (chociaz warunkiem jest 2godzinny spacer). Leki na refluks zaczely chyba w koncu porzadnie dzialac - przynajmniej tk do wczoraj myslalam, bo juz takich wielogodzinnych histerii nie ma. Ewentualnie zbieraja jej sie gazy wieczorem (np wczoraj) i wedy sie drze ale nie trwa to dluzej niz pol godziny i juz coraz lepiej wiemy jak sobie z tymi wrednymi bączurami radzic.
Niepokoi mnie natomiast ostatnio wyglad kup (ale to moze byc wina lekarstwa na refluks) - takie bardzo zradkie i miejscami glutowate, wypychanie jezyka (takie jakby chciala cos wydostac z buzi) i ulewanie. Ulewa nawet godzine lub wiecej po jedzeniu.
Dzis najpierw o 5 zrobila taka rzadka kupe, ktora wyszla wszelkimi mozliwymi szczelinami, wiec przewijalam, w efekcie paczka sie rozbudzila i juz umyta na przewijaku usmiechala sie od ucha do ucha. Po 6 zasnela (dzieki lilu za pilke!!!!) a poltorej godizny pozniej m odkryl ja i okolice pokryte wymiotami - jasno zolte (jak kto woli kremowe), smierdzace wymiociny... goraczki nie ma, ani zadnych znakow odwodnienia. Zaczela plakac, dalam jej piers, pila ze hoho po czym od razu usnela jak suselek.
slysze, ze juz w lozeczku steka i sapie, pewnie z now kupa lub wymioty. w kazdym razie brzmi brzuszkowo.
noce generalnie chyba ok... ale moglaby zasypiac wczesniej niz o 22. z reguly wybija 22 i zosia zasypia. budzi sie miedzy polnoca a pierwsza, je i zasypia, potem znow kolo 3/4 i tu z reguly budzi sie na dluzej ale w koncu znow zasypia na godzinke - dwie. no i potem znowu kolo 9/10 minimum na pol godziny.
no i tak niby ok a ja czasami popoludniu jestem tak zmeczona, ze plakac mi sie chce. No i niby spac jak ona spi, tylko ona najdluzej spi na spacerze a pozostale spania to raczej drzemki pol godziny -godzine i musze wtedy sie myc, jesc i chociaz wiadomsoci przeczytac, zeby miec o czym z duzymi czlowiekami rozmawiac i w ogole czuc sie jak czlowiek.
mam problem z wybudzeniem siebie w czasie tej drugiej pobudki. ostatnio mielismy akcje nie z tej ziemi. Paczka placze, wiec sie iby budze ale nie do konca i w tym samym czasie we snie jestem z Zosia w lozku w sypialni i ja dokladam na koldre, zeby pojsc po te placzaca zosie do lozeczka. Biore Zosie prawdziwa z lozeczka i sobie uswiadamiam, ze przeciez tamta Zosia w lozku moze sie tych koldrach udusic i z Zosia prawdziwa na rekach iegne do sypialni, patrze, ze Zosi nie ma i nerwowo koldre przeszukuje. M sie obudzil i pyta czego szukam a ja juz mega zdenerwowana "no jak to czego!? Zosi! tu ja zostaiwlam i nie ma!", na co m przerazony podbiegl do mnie, kazal mi usiasc i przez kilkanascie sekund tlumaczyl, ze wszystko ok, ze mam Zosie na rekach... to sie chyba nazywa zmeczenie





karmienie co 3-4 godziny szloo nam swietnie przez dwa tygodnie az nagle od niedawna Zosia chce jesc co 2 godziny i nie ma przebacz, drze sie i nijak nie da sie uwagi odwrocic. Jedyna dluzsza przerwa to spacer kiedy odurzona tlenem trwa w objeciach morfeusza przez 2-4 godziny.
na 3 dni przyjechala do mnie siostra, wiec mam troche pomocy ale kurcze jak to zrobic, zeby chociaz raz przespac ze 6h ciagiem!?
kochane napisalabym jeszcze wiecej ale boje sie, ze ona sie obudzi a chcialabym sniadanie zjesc i herbaty z fenkula sie napic.
buuuuuuzi