reklama

Staraczki forever!

Asionku bardzo mi się podoba podejrzenie, że dzieci chcą nas wykończyć! Dokładnie o to podejrzewam Martynkę ostatnio!!!!! :-p:szok: Skubana bestia tak się rozpsuła, że nie wiem co się dzieje. Właśnie ją odłożyłam do spania. Kurcze jest piątek. W poniedziałek zachorowała. Do poniedziałku super zasypiała sama - ja leżałam obok. Teraz tragedia!!!!! Wyje tak w łóżeczku, że nie idzie tego słuchać! W końcu ją wzięłam na piłkę (bo piłka wróciła do nas na pełen etat!!!!!!!!!!!! :baffled::baffled::baffled::baffled:) - a tam dalej wycie! Szarpanie się!!! Musiałam ją tak mocno ścisnąć, żeby nie mogła się ruszać i trochę zawodzić tak jak ona i to ją dopiero uspokoiło i zasnęła....

Co do Plotkary to już któryś raz słyszę o tym serialu, ale po opisie nie wygląda to zbyt dobrze dla mnie. Ale faktycznie dobre opinie. Podejrzewam, że się skuszę!

Poczku zwątpienie w Ciebie??? W ŻYCIU!!!!!!!!!!! Kochana cieszę się, że przynajmniej nas czytasz, ale też nie ukrywam, że tęsknie za Twoimi długimi postami! ♥♥
 
reklama
Lili hehe no male bestyjki :))) Nat pospal az cale 30 min. na 2 drzemce :cool:
teraz juz spi na szczescie i kurcze ja codzien sie ludze , ze to bedzie w koncu ta noc przelomowa !!
zasypianie , odpukac !!, na noc jeszcze jest super , w dzien roznie bywa , na 1 drzemke bez problemu a 2 czaami waolka wiec zostawiam go i nie ma drzemki wtedy

co do serialu to sa dobre teksty :) moj maz kupil mi 3 sezony na Swieta i jak ie wkrecil to sam obejrzal je przez 3 dni hehe , a mial sie ze mnie , ze ja to ogladam :-D
teraz ten ostatni sezon troche nedza jest juz ... naciagany
 
A u mnie mała się obudziła po 10 minutach i do teraz jest wycie...brak mi już sił :-( Nie wiem co jest grane....................jest zmęczona....na piłce wyje...w łóżku wyje....jak się ją nosi wyje....kciuka ssać już niestety nie chce - może to ją tak drażni? Bo brakuje jej uspokajacza??? Załamana jestem i uciekam na dziś..
 
Dobry:))
My pospały dziś do 5.30:)) No trochę popłakiwania było w nocy ale w sumie ok:) Także trochę przytomniejsza jestem - wczoraj załąwam wrzątkiem puste kubki na kawę...
Niby wolne wczoraj miałam ale w połowie zakupów mnie sciągneli do pracy... godzina jazdy w obie strony... równie dobrze mogłam to poprawić w poniedziałek... ale musiałam jeszcze wysłuchać tyrady... bo pewna osoba miałą zły humor...... Dobrze że Wiki u mojej mamy była. Zresztą potem mama mi opowiadała jaka to ona już samodzielna i grzeczna, i wszystko rozumie i ślicznie się bawi i je:))

LILI jak Martykna dziś? Jak się wije na rękach to może ona nie chce na rękach usypiać albo jej nie wygodnie... Ja siadam po turecku czasem i Wiki ma głowę na moich kolanach a resztę ukąłda tak jak jej wygodnie, i ja bujam kolanem jej głowę na poduszecce a ona się kręci i wierci aż znajdzie sobie pozycję... Może tak spróbuj... czasem też jak dzicko jest za bardzo zmęczone to cieżko mu usnąć i się wyciszyc... może spróbuj jakoś tylko nią się zająć tak z pół godz przed spaniem zeby się wyciszyła... My czasem już godz przed spaniem zaczynamy się myć, ubierami piżamkę i potem siedzimy w łóżku czytamy książki, tulimy się itp. Zawsze jak chcę ją przetrzymać i na ostatnią chwilę usypiam to jest ryk straszny i np wczoraj nawet przebrać ię nie dała...

RURKA współczuję strasznie tego powrotu do pracy... wiem coś o beznadziejnej atmosferze.... trzymaj się i pamiętaj że wkońcu się poukłada! A Zuzinek przywzyczai się szybciej niż ty:) Na początku będzie wam trdno ale przeciez pracując w przedszkolu wiesz takie rzeczy:))) Czyli skoro idzie do żłobka to znaczy że nie ma tej dziwnej alergii??

POCZEK pisz pisz bo my wszystkie ciekawe jak tak Zosieńka i jak sobie radzicie:) Ale oczywiście nic na siłę.

Nie wiem co jeszcze bo Młoda chce tańczyć z mamą:) Miłego dnia
 
witam panie.
nadaje z laptopa bo wczoraj spadla mi myszka od stacjonarnego i sie popsola.pojechala bym kupic nowa ale w kole od samochodu flak. nawet nie bede mowic jaka zadowolona bylam.

nocka do dupy,maly sie budzil co godzine a o 4 z rykiem Iwa wyladowala w naszym lozku.


buziavzki dla wszystkich, dla chorowitkow zdrowka dla zmeczonych troche odpoczynku zycze
 
SWIETO LASU!!! dwie rece wolne i laptop na kolanach!
musze sie spieszyc, bo nigdy nie wiadomo kiedy Paczuszka sie obudzi lub kiedy m przypomni sobie o laptopie (a pisac szybko palcami po dotykowym ekranie tableta ja nie lubie i nie umiem i wcale nie chce byc w tym lepsza).

mi jest kochane zawsze glupio tak wejsc i tylko pisac co u mnie dlatego za kazdym razem jakw chodzilam nadrabialam i czytaam co u was, zeby moc porozmawiac a nie tylko monolog prowadzic. Poki co niestety chyba wyjscia nie mam. teraz rzucilam tylko okiem, ze rurka ma z lekka w pracy przekoopkane, ze wiola nie spala i do tego ma flaka... obie kolezanki mocno sciskam i zycze wytrwalosci, sil, cierpliwosci i kurka wodna mac spokoju!

lil nie uwierzysz ale ja o Tobie mysle ostatnio codziennie :zawstydzona/y::tak: kiedy usypiam Zosie na pilce :laugh2::laugh2::laugh2: to jest cudowny wynalazek! za jakis czas zglosze sie do Ciebie po rade jak Paczke odzwyczaic od tego skakania, wiec pracuj nad metodyka! i powiedz mi... czy to normalne, ze po kilku minutach bola mnie plecy? czy moze jakos zle skacze? Poki co bardzo mi sie skakanie podoba, licze na uda ze stali :-D:laugh2::laugh2::laugh2:

moniu z tego, co czytalam pamietam tyle tylko, zeby Ci powiedziec, ze sie strasznie ciesze z mozliwosci kredytowej i z czekajacej was zaraz przeswietnej przygody poszukiwawczej! sciskam kciuki za mieszkanie marzen!

asionku, kocurku
przepraszam ale nie wiem co... w ramach zadoscuczynienia buziak soczysty w samo czolko! muuA!

oj i maran mi sie gdzies przewinala! u nas kochana tez nie ma wolnego z okazji swieta zmarlych i zaduszek. trzymaj sie kochana dzielnie!


a czy ktos ma kontakt z Zizi!? ona lada chwla rodzi! :szok:

a u mnie ogarnianie... poki co dom czysty, obiad zawsze na stole, wszystko wyprasowane, Paczuszka w ciagu dnia w dobrym nastroju (chociaz warunkiem jest 2godzinny spacer). Leki na refluks zaczely chyba w koncu porzadnie dzialac - przynajmniej tk do wczoraj myslalam, bo juz takich wielogodzinnych histerii nie ma. Ewentualnie zbieraja jej sie gazy wieczorem (np wczoraj) i wedy sie drze ale nie trwa to dluzej niz pol godziny i juz coraz lepiej wiemy jak sobie z tymi wrednymi bączurami radzic.
Niepokoi mnie natomiast ostatnio wyglad kup (ale to moze byc wina lekarstwa na refluks) - takie bardzo zradkie i miejscami glutowate, wypychanie jezyka (takie jakby chciala cos wydostac z buzi) i ulewanie. Ulewa nawet godzine lub wiecej po jedzeniu.
Dzis najpierw o 5 zrobila taka rzadka kupe, ktora wyszla wszelkimi mozliwymi szczelinami, wiec przewijalam, w efekcie paczka sie rozbudzila i juz umyta na przewijaku usmiechala sie od ucha do ucha. Po 6 zasnela (dzieki lilu za pilke!!!!) a poltorej godizny pozniej m odkryl ja i okolice pokryte wymiotami - jasno zolte (jak kto woli kremowe), smierdzace wymiociny... goraczki nie ma, ani zadnych znakow odwodnienia. Zaczela plakac, dalam jej piers, pila ze hoho po czym od razu usnela jak suselek.
slysze, ze juz w lozeczku steka i sapie, pewnie z now kupa lub wymioty. w kazdym razie brzmi brzuszkowo.

noce generalnie chyba ok... ale moglaby zasypiac wczesniej niz o 22. z reguly wybija 22 i zosia zasypia. budzi sie miedzy polnoca a pierwsza, je i zasypia, potem znow kolo 3/4 i tu z reguly budzi sie na dluzej ale w koncu znow zasypia na godzinke - dwie. no i potem znowu kolo 9/10 minimum na pol godziny.
no i tak niby ok a ja czasami popoludniu jestem tak zmeczona, ze plakac mi sie chce. No i niby spac jak ona spi, tylko ona najdluzej spi na spacerze a pozostale spania to raczej drzemki pol godziny -godzine i musze wtedy sie myc, jesc i chociaz wiadomsoci przeczytac, zeby miec o czym z duzymi czlowiekami rozmawiac i w ogole czuc sie jak czlowiek.
mam problem z wybudzeniem siebie w czasie tej drugiej pobudki. ostatnio mielismy akcje nie z tej ziemi. Paczka placze, wiec sie iby budze ale nie do konca i w tym samym czasie we snie jestem z Zosia w lozku w sypialni i ja dokladam na koldre, zeby pojsc po te placzaca zosie do lozeczka. Biore Zosie prawdziwa z lozeczka i sobie uswiadamiam, ze przeciez tamta Zosia w lozku moze sie tych koldrach udusic i z Zosia prawdziwa na rekach iegne do sypialni, patrze, ze Zosi nie ma i nerwowo koldre przeszukuje. M sie obudzil i pyta czego szukam a ja juz mega zdenerwowana "no jak to czego!? Zosi! tu ja zostaiwlam i nie ma!", na co m przerazony podbiegl do mnie, kazal mi usiasc i przez kilkanascie sekund tlumaczyl, ze wszystko ok, ze mam Zosie na rekach... to sie chyba nazywa zmeczenie :laugh2::laugh2::laugh2::laugh2::laugh2::laugh2:

karmienie co 3-4 godziny szloo nam swietnie przez dwa tygodnie az nagle od niedawna Zosia chce jesc co 2 godziny i nie ma przebacz, drze sie i nijak nie da sie uwagi odwrocic. Jedyna dluzsza przerwa to spacer kiedy odurzona tlenem trwa w objeciach morfeusza przez 2-4 godziny.

na 3 dni przyjechala do mnie siostra, wiec mam troche pomocy ale kurcze jak to zrobic, zeby chociaz raz przespac ze 6h ciagiem!?

kochane napisalabym jeszcze wiecej ale boje sie, ze ona sie obudzi a chcialabym sniadanie zjesc i herbaty z fenkula sie napic.


buuuuuuzi
 
Hahaha Poczku wybacz, ale tak się uśmiałam z Twojego posta - tzn. oczywiście nie z wszystkiego! Najbardziej z tej piłki! Tak na tę piłkę narzekam narzekam - a tu proszę! Okazuje się być ósmym cudem świata! Cieszę się, że Ci się ta metoda przydaje!!!

Co do wymiotów to kurcze wciąż te problemy brzuszkowe na pewno...I to miłe nie jest.....A długo ją trzymasz w pozycji pionowej po jedzeniu? Wiesz niektórzy łóżeczka pod kątem stawiają (np. pod dwie nogi książki wkładają) - żeby dziecko było troszkę do góry podczas spania. Wtedy jedzenie też się tak nie cofa. Ale niektóre dzieci po prostu muszą to przejść. U mojej kuzynki był taki koszmar. Ona właściwie po każdym karmieniu musiała się przebierać i całą pościel zmieniać - bo jej synek jadł i wymiotował praktycznie w jednym czasie...Tryskało z niego dosłownie! Ale to minęło....

Co do historii z dwoma Zosiami to jeszcze o czymś takim nie słyszałam!!!!!!!! Niezłe!!!!!!

Moniu dziękuję Ci za porady! Kochana jesteś! Ale wczoraj wieczorem olśniło mnie! EUREKA!!!!!!! Już wiem co jest grane! Mała przez tę chorobę przestała całkowicie ssać kciuka! I nie może się w związku z tym nijak sama uspokoić. Bo do tej pory kciuki był przy każdym spaniu...jak się na chwile przebudziła to brała kciuka i kłopot z głowy....dla mnie to było cudowne!!!!!!!!!!!! A teraz sama nie wiem co myśleć i czuć...strasznie mi żal tego kciuka, boję się co teraz będzie, jak ona będzie się wyciszała, jak będzie spała...Niby powinnam się cieszyć, że kciuk tak szybko z głowy - bo przecież były obawy, że mała będzie kciuka do szkoły ssała....Ale ja się nie cieszę, bo same kłopoty przez to! I co ja mam teraz zrobić???? Wkładam jej tego kciuka do buzi, ale ona kompletnie nie wie o co chodzi i wścieka się....MASAKRA!!!!!!!!!

Jeszcze Poczku co do piłki - niestety nie da się inaczej skakać...plecy bolą i garba się dostaje....Ja jeszcze mam za małą piłkę - piłka powinna być taka, żeby Twoja pupa była jakby powyżej kolan jak siedzisz. U mnie pupa jest niżej i nie jest to wygodne....Przy Maciusiu w pewnym momencie piłka przestała być naturalnie niepotrzebna...ja go szybko nauczyłam samodzielnego zasypiania....A tutaj mam problem...na starym mieszkaniu już parę tygodni nie używałam piłki, bo miałam kciuka! Potem po [przeprowadzce mała zaczęła gorzej spać w dzień i wtedy używałam piłki. Ale wieczorem było samodzielne usypianie...a teraz to jedna wielka kicha! Nawet jak ją na piłce uśpię to nie mam jak jej odłożyć! Zwykle z palcem w buzi spała dalej - a teraz od razu się budzi i ryk!!!! HELP!!!!!!!!!!!!!! Nie wiem co robić :no::no::angry::angry::angry::baffled::baffled::baffled:

Wioluś
szczerze współczuję nocki! Ja myślę, że u Was to pierwsze ząbki dają znać...u mojej szwagierki też tragedia, a Wasze maluchy w podobnym wieku....jeszcze jej mały tylko z cycem w buzi śpi...ja coś czuję, że mnie też to powoli czeka....:baffled::baffled::baffled:
 
reklama
Wiolu, Moniu i Wam życzę udanego dnia!!!

Poczku, w końcu napisałaś co u Was:-)
Historia z dwiema Zosiami:szok::-D Dobra:sorry2:
Czytając Ciebie jak bym czytała to co ja przeszłam...
Mój Mikołaj do 10 miesięcy ulewał. niestety niektórzy muszą po prostu przez to przejść... A zaczęło przechodzić, gdy wprowadziłam stałe posiłki... I tak samo jak u Was potrafił nawet po 2 godzinach od karmienia...
Spanie na noc, było róznie, między 21:30 a 22:30:-p to wszystko zależało od tego kiedy wypadało wieczorne karmienie:tak: zawsze przed karmieniem kąpanko, cyc i lulu:-) Dzięki temu spał do ok 4 (zdarzało się czasami, ze i nie) potem już o 6 znów cyc i czasami jeszcze potrafił zasnąć do 8-9, ale tak, to dzień się zaczynał.
teraz tak sobie pomyslałam, może u Was z tymi nockami tak jest, bo za dnia Zosia miała dłuższe przerwy z jedzeniem...
i stąd te pobudki... żeby nadrobić...
A częstsze karmienie w dzień, może to kryzys laktacyjny? Jeśli tak, wkrótce przejdzie:tak:
Koopy na cycu zazwyczaj są rzadsze, ale jeśli wcześniej były inne, to może faktycznie od leków...
No naprawde jak bym czytała siebie:-D
Spanie do 10 miesięcy było tylko i wyłącznie na spacerze;-) nie było mowy, aby w domu zasnął...:sorry2:
Ale podsumowując, uwierz, że przyjdzie taki czas, że Będzie Ci zasypiać w domku, nie ulewać, przesypiać noce:tak: wszystko z czasem... niestety...;-)

Liluś,
oj... biedny Maciuś...
co do kciuka, to pewnie Martynka się nie przyzwyczaiła jeszcze z jego brakiem, może wkrótce przyzwyczai się i odnajdzie inny sposób na wyciszenie... &&&&



Dziecko zasnęło:-)
idę myc podłogi i szykowac obiadek:tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry