reklama

Staraczki forever!

reklama
Lili, mam nadzieję, że gorzej być nie może... i że na 4 lata moje Dziecko będzie grzeczne:sorry2:

od przedwczoraj zaczął rzucać zabawkami i nie tylko...i to Mu taką radość sprawia, ze hej...:eek: wszystko czym rzuci chowam, ale znajdzie sobie co innego...
i dla zabawy wkłada palce do buzi, żeby spowodować odruch wymiotny:eek: i będąc w łóżeczku udało Mu się chafta puścić...:wściekła/y: dlatego spania już nie będzie...
 
a jak to dziala u was?:-)
487924_402809556442616_1344958417_n.jpg
 
caly dzien spi... budzi sie na jedzenie, potem placze okrutnie, w gardle cos jej chlusta, cos przelyka potwornie, placze dalej, skaczemy na pilce, przytulamy, zasypia. wtula sie potwornie mocno... odkladam do lzoeczka wrzask. spi tylko przytulona albo bujana w lezaczku. przestaje bujac budzi sie. placze jakims takim cierpietniczym piskiem. ja nie moge sie przekimac, bo musze kurcze bujac. absolutnie nie jestem na nia zla ani nic z tych rzeczy. jestem coraz bardziej zmartwiona jej stanem (trwa od wczoraj) i duza iloscia olbrzymich lejacych sie kup no i jestem padnieta jak nigdy w zyciu. poszla wczoraj spac po polnocy a wczesniej juz nie wiedzielismy co zrobic. ja sie ze zmeczenia prawie przerwcalam, m to juz w ogole mial sile tylko siedziec. ciagle stekala, machala raczkami, kopala nozkami i widac bylo, ze spac chce ale cos jej przeszkadzalo. goraczki nie ma. policzki niby lekko zarozwione ale mi sie ona blada wydaje. nie wiem juz co robic. a nawet jesli wpadne w koncu na to, co robic, to nie bede miala sily tego zrobic... porazka. ostatnimi silami powstrzymuje sie, zeby zadzwonic do mamy i blagac, zbey rzucila prace i do mnie przyjechala... wczoraj musialam wychodzic z pokoju, zeby zosi krzywdy jakiejs nie zrobic, bo przestawalam nad soba panowac, m tez, wiec sie zamienialismy. wszyscy padalismy ze zmeczenia. jakis horror. a dzis spi caly dzien, wiec pewnie tez pojdzie spac po polnocy. ja piernicze... obudzilabym ja, bo wystarczy, ze przestane bujac ale wtedy bedzie znowu strasznie plakac a ja kompletnie nie mam sily a ni jej nosic ani nic. spaceru dzis na pewno nie bedzie...
 
Bez zmian kochana. Powoli zaczynam przywykać do takiego stanu rzeczy. Gorzej będzie dopiero jak wrócę do pracy :/
Współczuję sytuacji Wiolu, ściskam mocno i gdybym mogła jakoś pomóc wal jak w dym!


Jeju Poczku, az nie wiem co napisac i poradzic. Konsultowałaś to z lekarzem lub położna wczoraj?
 
Ostatnia edycja:
Rureczko ty wiesz jak to ze na jest . co mnie nie zabije to wzmocni.musimy dac rade
wspolczuje kochana, a ktory to juz dzien Zuzia daje popalic?mam nadzieje ze przejdzie jej na dniach.
 
reklama
poczku kochana duzo sily. bardzo dobrze cie rozumiem i tulam z calych sil. kochana mi to wyglada na problemy brzuszkowe(lekarzem nie jestem i tylko sie moge domyslac), moze by jej brzuszek ponagrzewac? na Iwe najlepiej dzialala suszarka, ogrzelawam jej brzuszek czym przynosilam ukojenie a szum ja uspakajal.trzymaj sie kochana jakos
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry