reklama

Staraczki grudniowe 2012

reklama
dzięki dziewczyny, że wierzycie w to, że w końcu mi się uda...

ale ja dziś to mam taki humor, że w nic już nie wierzę...

przed wyjściem na ten festyn, pytałam M. czy chce ze mną jechać, burknął, że nie, a wychodząc z festynu kogo spotykam? mojego męża z jego siostrą, szwagrem i z dzieciakami. :szok: Ze mną buc nie chciał jechać ale z siostrzyczką już tak. :wściekła/y: Przywitałam się z nimi, a do niego nawet słowem się nie odezwałam, spojrzałam się na niego i odeszłam.

wróciłam do domu i ryczeć mi się chce, normalnie chyba wszystko do kupy się zebrało, te koleżanki z tymi dziećmi, niekończąca się kłótnia z M., to że mnie olał a potem pojechał na festyn z siostrą...

no i się poryczałam...

ech, może to i lepiej, poryczę sobie to może mi trochę emocje puszczą... nigdy więcej festynów bo tam się aż roi od znajomych z dziećmi... do tej pory jakoś mnie to nie ruszało ale jak widać, do dziś...
 
karola porycz porządnie kochana bo ci ulży i zejdzie napięcie a małżona porządnie ochrzań bo Ty masz być najważniejsza i on pewnie nie zdawał sobie sprawy że tak Cię to zabolało... nauczy się na przyszłość :tak:
 
nie ma go w domu, pewnie świetnie bawi się na festynie...

w duuupie go mam, nie będę z nim gadać! on ma gdzieś co mi na serduchu leży więc i ja przestaje się zastanawiać co jest dobre a co złe dla naszego małżeństwa. Skoro on ma to gdzieś to ja też będę to miała gdzieś.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry