Annie odpoczywaj puki możesz jeszcze

jeszcze chwila i będziesz tulić córcie

)
Karola kciuki za dobre wyniki badań &&
A jeśli chodzi o poród to wyglądało to tak:
Od rana czułam parę skurczy, jakoś nie brałam ich pod uwagę, bo przecież już od jakiegoś czasu się pojawiały. Na 8 rano byliśmy w szpitalu gdzie lekarz stwierdził, że rozwarcie jest dalej na jeden cm tak jak tydzień wcześniej. Powiedział, że może mnie przyjąć na oddział, albo poczekam do soboty, jakby się do 14 godz skurcze nasiliły miałam przyjechać, bo miał dyżur. Około 12 sukrcze były coraz częściej, ale do wytrzymania, myślałam że to może z nerwów i że przejdzie. Wziełam kąpiel, ale nie pomogło, a skurcze były co mniej więcej 5min. Ok 16 przyjechał mąż, bo go z pracy zawezwałam

Zjadł szybko obiad(jeszcze mu kotletów nasmażyłam i Kacprowi). Pojechaliśmy, zostałam przyjęta na oddział, pani która mnie przyjmowała stwierdziła rozwarcie na 3cm. Po wszystkich procedurach.. papierki, podpisy, lewatywa, kibelek, prysznic, podali mi oksytocynę i skurcze się nasiliły, ale jeszcze jakoś dałam radę, trochę na piłce, trochę pod prysznicem... i tak od 18 do 22 zrobił się tylko 1cm więcej

załamałam się, ile to jeszcze potrwa? w między czasie zapytałam się swojego gin czy jak skurcze się nasilą na tyle, że będą nie do wytrzymania, czy mogę dostać znieczulenie? Zażartował : kobito przecież dzisiaj jest mecz polska-ukraina, który anestezjolog, by Ci tu dzisiaj przyszedł

heh. Od 22 lekarz przebił mi wody płodowe, zadzwonił po anestezjologa i do położnej powiedział, żeby mi podkręciła jeszcze oksytocyny jak znieczulenie już zadziała. Znieczulenia nie pamiętam, bo jak przebił mi wody, to dostałam takich buli, że do tej pory nie wiem jak zdołałam się nie ruszać do tego ukłucia. Przed 23 znieczulenie zaczeło działać i znowu skurcze już były do wytrzymania. Zeszłam na piłkę i już powoli poczułam skurcze parte. Za 10 dwunasta mówię, że to już, bo nie wytrzymam i jak weszłam na łóżko okazało się, że rozwarcie jest już pełne i że zaraz będę musiała przeć. To było najgorsze 15 min, darłam się że już nie dam rady, a wszyscy dookoła stoją i mówią jeszcze troszkę i co mam robić, ja sobie myślę: qźwa jak jesteście tacy mądrzy to sami sobie ródźcie! mężowi tylko wydukałam spokojnie(chyba

) żeby się zamknął no i poszło

))) Szymuś zrobił sobie szelki z pępowiny:/ ale mimo że był obwinięty pod szyją na szczęście nic się nie stało i dostał 9 punktów. A parę chwil później już we trójkę, mogliśmy się sobą cieszyć

))