Nie wiem czy bardziej jestem zla za siebie za bezsilnosc jaka mam w sobie, czy rozgoryczona tym, ze znowu sie nie udalo. Wczoraj po poludniu wparowalam do domu, i mowie sobie - kurde testuje a moze akurat.
Ale niestety, moje "akurat" znowu zamienilo sie w jedna kreske :-(
Ola sie Nas wczoraj pyta co oznaczaja te kreski na testach i mowi do mnie - To znaczy, ze jak jest jedna kreska to bedzie jedno dziecko, jak dwie to dwojka, a jak trzy to trojka ?

Mowie jej - Tak to bym chciala Olus, ale niestety to tak wcale nie znaczy.
W tym miesiacu na prawde bylam spokojna, nie myslalam, nie gadalam , nie nakrecalam sie. Łukasz o niczym nie wiedzial, nie widzial i nie myslal. Nie latalam jak nakrecona po lekarzach, odpuscilam wiekszosc lekow, witaminek i innych badziewi.Nie traktowalam sie jakbym byla w ciazy.
Niestety nic z tego nie wyszlo. Dlaczego.... ?

Moze mi po prostu nie jest dane posiadanie kolejnego dziecka...:-(
natka piekna temp. oby lekarz potwierdzil Twoje przypuszczenia, trzymam za to kciuki.
basik witaj.