reklama

Staraczki na Wyspach

Zuzia, bardzo mi przykro :( w ogóle dziś taki smutny dzień :(
Wiesz co ja myślę, może faktycznie odpuść już sobie.. ciesz się z tego co teraz masz, każdą chwilą i szczęsciem, poszalejcie ze swoim.. i może to spowoduję, że nagle zauważysz brak @ i dziwne samopoczucie. Tak często właśnie bywa, że gdy już traci się nadzieję i siłę, odpuszcza to znienacka pojawia się fasolka. Szczerze Tobie i dziewczynom tego życze.

Co do doła to ja też dziś mam.. ale zupełnie innego, związanego z tym pobytem w uk.. chyba mam już dość, jeszcze w moim przypadku ta durna bariera językowa :(
 
reklama
Cześć Dziewczynki. W końcu na spokojnie mogę napisać co u mnie. A było nieciekawie. W sumie miałam 3 podejścia do owulacji.... tzn. tamta ostatnia w 15dc się nie udała, dziś 23 dc i w końcu coś chyba pękło. Testy w końcu rzetelnie i objektywnie pozytywne. Śluzu zero...wszystko do D!!! A do tego po wakacjach przytyłam 3 kg i dla wygody zaczęłam nosi luźne bluzeczki, wczoraj się dowiedziłam że chodzą plotki w pracy że jestem w ciąży...już nie wiem czy się smiać czy płakać...

Roxii, kochana. Podobno najgorsza prawda jest lepsza niż kłamstwo i niedomówienia, ale czasem ciężko wszystko przełknąć i przejść nad czymś do porządku dziennego. Bądz dzielna i walcz o swoje maleństwo.

Zuzia, przeprzaszam, że dopiero teraz o tym castegnusie. Ja mam 400mg, ale na odwrocie jest napisane że ekstraktu suszonego jest 1600. Wiec ja mam chyba silniejszy od PL i o Twojego. Ja biore 1 tabletkę z posiłkiem, bo tak piszę na opakowaniu. I chyba nie ma się co sugerować tym co pisze na Polskich tabletkach bo każde tabl. są jednak innego i najlepiej brać wg. etykiety (np. na czczo, z posiłkiem, po posiłku)

Meggie, Zuzia ma racje. Pierwsze co powinnaś pojśc do lekarza. On powinien Ci podpowiedzieć co i kiedy zbadać.
 
LILITH dzieki za wsparcie. Wiem ze tak jest jak mowisz ze jak sobie niektorzy odpuszczaja to fasolka przychodzi. Ale czy naprawde myslisz ze to jest mozliwe. Ja mysle ze to tylko tak ludzie pisza ze sobie odpuszczaja ale i tak dalej wiedza przeciez kiedy sa dni plodne i dalej staraja sie za wszelka cene przytulac w te dni bo szkoda zeby cykl zmarnowac. Tak jest tez ze mna.... chcialabym odpuscic ale mimo to wiem kiedy sa te dni i nawet jesli nie chce mi sie juz przytulac to i tak probuje,,, bo potem jeszcze bardziej bede zalowac ze nawet sie nie staralam. Wiec chyba taki moj los co miesiac starac sie i potem rozczarowywac..:-( A z tym pobytem tutaj to cie rozumie. Ja tez bym chciala wrocic do domu ale narazie nie ma mowy. Z jezykiem tez u mnie kiepsko. Co prawda pracuje ze Anglikami ale ile tam rozmawiam, dlatego zapisalam sie w koncu do collegu. Bo ja nigdy, nawet w Polsce nie mialam angielskiego. Zobaczymy czy cos sie naucze:szok:

Meganek to dziwnie z ta twoja owulka wyszlo. Tak sie teraz zastanawiam moze ja tez mam pozniej, no ale w sumie testy wykrywaja mi ok.14-15 dnia cyklu dalej nie testuje, a moze byc tak ze jest calkiem w innym dniu??? A ten castagnus to u mnie na opakowaniu jest napiane 20 mg z suszonych owocow wychodzi 240mg czyli duzo duzo slabszy od twojego. I tez pisze ze tylko jedna tabletke dziennie.Takze dziwne to wszystko co??? moze ja mam za slaby?? Zwariowac mozna:-(
 
Megan, nie mam pojęcia co się u Ciebie dzieje i szczerze współczuję.. juz myślałam, że wszystko dobrze, gdy ostatnim razem pisałaś a tu teraz takie wieści :( A skoczku też nie bylo jeszcze jednak czy co się dzieję ?? Przyznam, że trochę się zagubiłam i nawet nie wiem co Ci doradzić :( A uwierz, bardzo bym chciała..

Zuzia, w to podejście wierzę.. tylko dlatego, że jak wam pisałam także to przechodziłam. Wiem, że nie ma porównania ale jednak.. Gdy staraliśmy się pierwszy raz [ zaszłam po okolo pół roku ] odpuściłam, nie co prawda z powodu załamania, że już tyle ale problemów zdrowotnych. Chodziłam do hematologa etc.. i nie wiem jakim cudem akurat wtedy się udało.. nawet nie wiedziałam.. to lekarz zapytał kiedy ostatnia @ była i wtedy coś zaćmiło..
Z Jud, też wam pisałam.. cykl przed zafasolkowaniem miałam ciąże biochemiczną.. bardzo źle to zniosłam, bo od razu przypomniała mi się strata pierwszej fasolki.. więc ogólny dół, że ja chyba nie dam rady.. wręcz się bałam wtedy przytulać.. no ale były te moje urodzinki.. wiedziałam, że wypadają jakoś tak dni płodne, ale nawet o fasolce ze strachu nie myślałam, tylko wyczekiwałam wizyty u gina by się przebadać z góry na dół.. no a jak wiecie, poszłam potwierdzić ciąże..
Nie wiem jak to wygląda u innych i co faktycznie komu trzeba by odpuścić, ale tak było u mnie..
Teraz nie potrafię o tym nie myśleć, ale do sprawy podchodzę na luzię.. co ma być to będzie, to nie wyścigi mimo iż może się wydawać iż się dłuży..
Ciągnęło mi się bardzo przez te okres prawie 2 lat starań, kiedy się okazało, że to mój ma złe wyniki.. a ja wtedy głupia nawet nie pomyślałam, że w takim wypadku przytulanka co 2-3 dni ale dawaj, 2 razy dziennie.. w dodatku wiem, że stres mieliśmy ogromny, bo były problemy mieszkaniowe, imprezy etc.. szczerze, bardzo ale to bardzo niezdrowy tryb życia.
Tak sobie to zresztą tłumacze.. i czekam. To będzie mój pierwszy normalny cykl o ile znowu czegoś sie nie nabawie :(
Myślę, że chyba nawet czekanie po zastrzyku, przydatkach i tych infekcjach by zacząć na prawdę się starać było gorszę dla mnie niż gdyby po przytulankach przez cały ten okres przychodziła @..
Ojej.. ale się rozgadałam i namarudziłam..

Bardzo chciałabym wam pomóc, wesprzeć ale niestety nie wiem jak i czuje się przez to strasznie bezradna :(


Co do tego pobytu.. ja bardzo chciałabym iść na jakiś kurs.. ale problem tkwi w tym, że ja w zasadzie w ogóle nie mówie po ang. i nie jestem w stanie sobie tego załatwić ;/ Mąż ciągle w robocie.. tyle spraw się nazbierało a ja taka nieprzydatna i do niczego.. nawet nie moge pomóc ze szkoła dla córki, czy załatwić bilans, bo nie chcą dać tłumacza :( Nie mam się tu do kogo odezwać, ciągle sama.. mam już na prawdę dość :( brakuję mi normalności, bycia "samodzielną" a nie wiecznym utrapieniem dla męża i dziecka, któremu nie potrafię nic załatwić :(
 
LILITH to idz na jakis kurs. To nic ze nie umiesz wogole angielskiego. Sa kursy ktore naprawde zaczynaja sie od podstaw. A jesli masz jakies benefity to te kursy sa czesto za darmo. Nie musisz od razu isc na bog wie jaki kurs. Moze zacznij od jakiegos wieczornego np. po 2 godzinki w tygodniu az zalapiesz jakies podstawy a potem to zobaczysz jak zaskoczysz to z przyjemnascia bedziesz chciala chodzic na takie kursy. Bo naprawde tak bez jezyka to jest niestety ciezko i smutno bo nie mozna sie z nikim dogadac. Takze staraj sie i dzialaj!!!!
 
HEJ
LILITH ja byłam w podobnej sytuacji gdy przyjechałam pierwszy raz do UK.
Po jakimś czasie zrobiłam kurs 3 miesięczny za darmo bo pobierałam już benefity i powiem że nauczyłam się podstaw na tyle że coś załatwić mogę ale i tam większość spraw załatwia mój M bo mówi perfekcyjnie i dla niego to nie problem.
Lecz podstawy są potrzebne chociażby po to aby móc porozumieć się w pracy na poziomie podstawowym.
Może pogadaj z mężem aby poczytał w necie o takich kursach,zobacz gdzie odbywa się najbliższy,dla małej załatw opiekę albo jakieś przedszkole a potem staraj się o zwrot kasy za to przedszkole bo kursy są za friko.
Wiem wiem to nie takie proste ale czasami warto spróbować:)
Powodzenia:)


Dobranoc kochane.
Uciekam spać bo nie dawno wróciłam dopiero z pracy a jutro już wolne jupiiii|:)))
 
Mój tez mi mówił już daawno o tych kursach..
Wiem, jak jest z przedszkolem, bo mała już chodziła i do tego prywatnego i do niani..
A jakie trzeba mieć te benefity?? My niestety od kwietnia czekamy na working taxy i odnowienie child taxów ;/ Na hausing też już bardzo długo czekamy i nie możemy się doczekać ;/
Od 3 miesięcy czekam na decyzję w sprawie niepełnosprawności, z zwrot za okres jak tu przyleciałam jako osoba niepełnosprawna. Bo zgodnie z prawem UE, miałam mieć kase wypłacaną tutaj.. decyzja już była, pozytywna, ale wysłali papiery do chester i zaś czekam ;/

Z tymi kursami, to problem tkwi w tym, że ja chętnie bym poszła ale jak to załatwić jak mąż ciągle w robocie ?? A nie da rady wziąć wolnego.
Co do języka, to przyznam się wam, że jak chodziłam z mała do przedszkola, czy niani to umiałam jakoś coś wydukać, kiedyś nawet z musu sama się z lekarzem dogadałam by opowiedzieć mu co i jak ze mną - w tej klinice jak trafiłam, bo tam się okazało, jest podział dla kobitek i facetów i mąż początkowo nie mógł ze mną :D Więc wiem, że jak muszę to się dogadam.. tyle, że na co dzien to popadam w lekką panikę i ..
Przeszkadza mi też akcent jaki tu jest..
Wiecie, przyleciał do nas kiedyś mój kuzyn, który jest po anglistyce i ni cholere nie mógł zrozumieć co do niego mówią.. a w UK już bywał ..
No nic, koniec marudzenia :D
Teraz kupiłam sobie jakieś durne książki i headweya [ czy jak to się tam piszę ] i sama zacznę coś kombinować. Jak nabiorę chociaż podstaw, jak tworzyć zdania i opanuję więcej słów będę z mężem rozmawiać, co już wiele razy proponował :)
Muszę się tylko jakoś do kupy zebrać :)
 
Dla zainteresowanych wklejam mój wykres.
http://i882.photobucket.com/albums/ac24/Megan_ek/karta-1.jpg
Wykończyć się można z tym wszystkim. W zasadzie nie nastawiam się na żadne efekty w tym cyklu, dobrze że owulacja wogóle była.

LILITH, mój mąż przyjechał do UK z zerowym angielskim, ale od razu wypłynął na głeboką wodę. Musiał się dogadać w pracy i nie było wyjścia. A teraz super mówi, także jest to możliwe. Odrobina samozaparcia i za pare miesięcy będziesz śmigach po bankach i szkołach ;) I pamietaj w miejscach gdzie to Ty jesteś klientem to Oni się powinni się martwić żeby Cię zrozumieć i się z Tobą dogadać. ( taką mamy dewie z mężem :P)

Zuzia, może to dobrze że narazie bierzesz mała dawkę, jak wszytsko będzie ok to możesz brać 2 od następnego cyklu.
 
Ostatnia edycja:
Megan, jak dla mnie owulka była. 3 skok to potwierdza przecież a to że później był taki spadek to nic nie znaczy. Jak Twój progesteron?? Badałaś go może ??
Dziś masz 8dfl?? Trochę mam problem z odczytaniem tego wykresu :D a według suwaczka jakoś mi nie pasuję :D A jaki miałaś śluz 20 i 21 ??

A sprawdzasz może szyjkę ?? Bo ona w takich sytuacjach bywa bardzo pomocna ..
 
reklama
LILITH, sama widzisz, idzie oszaleć:) Z tego co pamiętam to 19 czy 20 dc miałam śluz płodny ale tylko 1 dzień, a później testy owulacyjne 20dc słaba krecha, a 21- piewszy raz odkąd robie testy test był pozytywny,2 krecha była tylko minimalnie bledsza, 22- krecha była mocna, i 23 dc już słaba krecha. wiec niestety owulka była wczoraj lub jest dziś.
Progesteron badałam, podobno jest ok, ale i tak miałam brać od 19dc do 25dc 2tabl. luteiny. W tym cyklu nie brałam jeszcze żeby mi owulacji nie zablokowało. A właśnie chyba Ty pisałaś coś o braniu luteiny od 3 dnia po skoku??
A właśnie szyjkę próbowalam badać, ale nic z tego nie wyszło, moja szyjka nie zachowuję się schematowo, raz jest u góry raz na dole i tak na przemien.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry