POK-Nie ma we mnie jadu, a juz na pewno nie chce zeby byl syf wlasnie na tym watku, bo zamierzam tu spedzic troche czasu. Poprostu mam wrazenie ze nas nie czytasz dokladnie, pisanie mi ktora faza jest ktora to juz bylo przegiecie. Dlatego wydaje mi sie czasem ze uwazasz nas za idiotki, moze masz poprostu taki sposob pisania, taki suchy, tylko info i do widzenia. Ale kiedy sie to czyta, to ma sie wrazenie ze ty jestes wszystkowiedzaca (co nie znaczy ze nie), a my nawet nie wiemy jak zazywac witamine C.
Jak chodzi o plamienia to wiem tyle, ze okoloowulacyjne jedynie sa normalne i pozniej zagniezdzenie, cala reszta jest czyms spowodowana, zwykle te po @ maja cos wspolnego z estrogenami, tyle wiem. A tzn ze nie jest to normalne, bo @ jak sie rozkreca to zaczyna sie plamieniami a nie konczy nimi. Tzn mowie o gora 2 dnaich, a nie tak jak ja mam 2tyg!
bez bicia przyznam, ze nie pamietam zadnego mowienia o fazach... moze mnie z kims mylisz? a moze po prostu chcialam cos doglebnie wytlumaczyc, zeby bylo dla wszystkcih - dla tych, co wiedza i dlatych, ktorzy nie wiedza? a moze sie po prostu zle zrozumialysmy? moze to po prostu roznica nadawnaia na tych innych falach? Tak czy siak czuje od Ciebie agresje...
nie jestem wszystkowiedzaca. gdybys chciala w przyszlosci dokonac takiej analizy mojej bytnosci na forum to poczytaj moje posty i zobacz ile razy o cos pytam. Pytam = nie wiem, nie jestem pewna = nie jestem wszytskowiedzaca.
I nie uwazam ani nie traktuje nikogo jak idioty. Jestes pierwsza osoba, ktora tak sie denerwuje na merytoryczna tresc mojego posta... do tej pory spotakalm sie tu tylko z ludzmi, ktorzy lubia czytac o tym, co sie moze przydac (sama do takich naleze).
Jak jest konkretne pytanie, to daje konkretna odpowiedz. Jest konkretna dyskusja, daje konkretnego posta. Jak ktos pyta jakie sa normy jakiegos hormonu to mam przy okazji poglaskac i ucalowac i wtedy bede fajna? a co to da? odpowiedz bedzie wciaz taka sama. Nie jestem pozbawiona empatii. Pomagam kiedy moge i mam jak, wspolczuje kiedy komus dzieje sie cos niewesolego.
co do moich plamien, bo ja nie wiem czy sie dobrze rozumiemy. To nie jest tak, ze mam @, potem nic a potem plamienia. To jest jeden ciag. Np. w tym cyklu 1 dzien silniejszego krwawienia, 5 dni slabego krwawienia, 3 dni resztek (na upartego moglabym przez 3 dni podpaski nie zmieniac tyle tego jest ;-)). Dlatego zlaiczam to na poczet miesiaczki a nie kwalifikuje do jakis oddzielnych plamien.
Mysle amalfi, ze po prostu.. jak juz gdybalam wyzej... nadajemy na innych falach. Ja wale prosto z mostu, pisze konkretnie. Mam prosto skonstruowany mozg, w tym sensie, ze wazne sa dla mnie fakty i informacje, ktore cos wnosza. Po raz enty - nikoo nie uwazam za idiote. Jesli ktokolwiek na tym watku poczul si etak potraktowany, to z calego serca przepraszam. Nigdy nie bylo to moja intencja, co wiecej nigdy tak o zadnej z was nie myslalam.
Mozliwe, ze nie czytam dokladnie. Nigdy nie wpadlo by mi to do glowy ale teraz zwroce na to uwage i sie poprawie jesli cos takiego zauwaze. Tylko mala uwaga... jesli sa probelmy z komunikacja to nie jest tak, ze tylko jedna strona jest problemom winna, zawsze sa dwie. Moze Ty tez nieuwaznie czytasz moje posty albo mysli przekazujesz nieprecyzyjnie? Nie oskarżam. Gdybam.
i bede jednak obstawiac tez przy tym, ze kobiety, ktore nie maja za soba historii problemow hormonalnych, wszystkie wyniki biezące są ok - moga sobie owulke sprawdzac temp, sluzem, testami owu - ale najlepiej wszystkim na raz.
Ja nigdy nie mialam problemow hormonalnych zadnych, poza tym jedny cyklem, w ktorym nie bylo owu, co jest calkowicie w normie. W kraju, w ktorym mieszkam monitoringu sie raczej nie robi, lekarze zalecaja wlasne obserwacje i testy owulacyjne wlasnie. Ale pewnie ilu lekarzy tyle opinii, a tam gdzie 2 Polakow, tam opinie 3...