Ja się nie potrafię gniewać na mojego męża, kochaliśmy się dziś w takiej dziwnej pozycji, przytuleni do siebie, mamroczył tam coś o córeczce i syneczku

Że wczoraj to z radości pił, ale już więcej nie będzie. Dla dzidziusia... Dla nas...
Klari no mój mąż dość dobrze zarabia, ja zresztą też nie narzekam na obroty w kiosku, tak prawdę mówiąc, nie musiałabym go prowadzić, bo jego pensja wystarczy nam na najważniejsze potrzeby i jeszcze zostanie na waciki, natomiast do kiosku chodzi sobie teściowa (dla rozrywki). Ostatnio kupiliśmy samochód, właściwie Piotr kupił i ja mojego małego opla chyba sprzedam

Rodzice mi go kupili zaraz po zdaniu prawka ;DD Na brak pieniędzy nie narzekamy, póki co, ale nie wiadomo co się stanie za kilka miesięcy, albo lat...

) A mieszkamy z teściami, bo tak nam wygodnie

Wiem, że jak się urodzi maleństwo to mi pomoże

Liczę na to
