• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po raz pierwszy :)

reklama
doczytałąm wasze wieczorne pożegnania więc sie witam :-) u mnie za oknem SŁOŃCE
ale widzę ze wróciłyśmy do tematu...przypominam że ja nikogo stąd nie wyrzucam! Sil się nie pojawia bo ma doła nie związanego z forum i różne problemy ale wróci
miło mi doniu że chociaż ty zrozumiałaś o co mi chodziło :tak: ale tak jak napisałam-ograniczam forum i tyle a nikogo nie wyrzucam :-p
a jedyną osobą która widocznie tego nie rozumie na tym forum jest Magd.a która wyrzuciła mnie z "koleżanek" na skarbie ale trudno ona przecież nie stoi po zadnej stronie barykady wiec ma prawo mnie nie rozumiec

proponuje zakończyć już ten temat

życzę wszystkim miłego dnia

a i będę dopiero po pracy koło 22 więc jak ktoś coś do mnie to odpowiem późnym wieczorem :tak:
 
Ostatnia edycja:
Dzień dobbry :)
Przeanalizowałam wczorajszą wieczorną "pogaduchę" i ogłaszam wszem i wobec, że ograniczam moja działalność na forum staraczkowym. Co prawda ostatnio nie miałam czasu pisać, może i dobrze, bo się ode mnie odzwyczaiłyście. Jeżeli ktoś by miał jakieś pytania odnośnie starań- to priv. Nie będę zaśmiecać wątku zdjęciami :) lecę na stale do grudniówek. Udanego starania i jak najszybszego zajścia w ciążę :) mi udało się w 3 cyklu, od początku starań byłam na bb, najlepsze rady dawała POK, podtrzymywały na dychu Iwasek, Ael i Madzia :) Donia cierpliwie czekała na bransoletkę, jak męczyły mnie pierwsze objawy :) Za to Wam dziekuję :)
Dodam tylko na końcu żebyście trzymały kciuki za dzisiejszą wizytę u gina :) godz 10.00 mocno ściskajcie kciukasy:)
a i tak na prawdę na koniec:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~:D
 
hej dziewczynki:) co tu za dziwne pozegnania?? dawno mnie nie bylo i nie jestem w temacie...
ja jedynie co wam moge powiedziec to jestem po ciazy.... dostalam krwotok i moje malenstwo odeszlo... udalo mi sie zajsc ale niestety fasolka nie utrzymala sie porobili mi badania itp polezalam chwile w szpitalu tzn jeden dzien na obserwcji bo rozstaniu z moim chybe stres nerwy itp na mnie wziely gore chociaz lekarze mowili ze to nie moja wina tylko fasolka dobrze sie nie zadomowila;/ narazie dochodze do siebie i pojawiam sie na chwile zeby sie z wami tym podzielic i ide nadal sobie wszytsko ukladac w glowie:/ dostalam nakaz nie myslenia nie uzalania sie nad tym co sie stalo lekarz mi tylko powiedzial ze moze to nie byl ten czas i ze lepiej ze sama odeszla niz bym miala miec zabiegi itp a wogole po rozstaniu z moim dzien przed @ jak to wyliczylam zrobilam test tylko bez kreskowy tylko kupilam taki tutaj gdzie wychadzi z tygodniem ciazy wyszedl mi przelom 2-3 tyg i nastepnego dnia liczylam ze @ sie nie pojawi nie pojawila sie ale na drugi dzien dostalam krwotok zadzwonilam do J ze cos sie ze mna dzieje ale jeszcze wtedy mu nie mowilam ze jestem w ciazy dowiedzial sie w szpitalu ze tak sie stalo... bylo obok mnie trzymal za reke a teraz ciagle twierdzi ze to jego wina i ze nie moze sobie tego wybaczyc:/ totalna masakra dalismy sobie czas i szanse na to zeby byc znowu razem... i z czasem moze powrocic do staran... chyba prze to wszytsko popadlam w paranoje ze juz teraz nic nie wyjdzie lekarz powiedzial mi tylko ze mam teraz duzo jesc przepisal jakies leki wzmacniajace kazal przytyc chociaz z 5 kg
od czasu tego krwawienia bola mnie strasznie sutki do teraz jeszcze mam plamienia/ okres nie wiem mam sie zglosic na badania za okolo miesiac ... ale w polsce pojde do mojego lekarza pokaze mu wyniki badan i z nim normalnie porozmawiam na ten temat... tu w szpitalu dobrze ze chociaz byla pielegniara ktora mowiala po polsku i tlumaczyli mi i mojemu co sie stalo itp co beda robic ale gdyby nie ta pielegniarka to chyba by mi tlumaczke sciagneli nic kochane zostawiam was jeszcze na troche mysle o was ale potrzebuje jeszcze troche czasu zeby moc na nowo z wami tutaj pisac powodzenia za nowe fasolki i nasze ciezaroweczki i niech mi zadna z tad nie odchodzi
 
dziekuje soglam narazie ciazy na mnie wieczne poczucie winny ze robilam cos nie tak... czuje sie potwornie ciezko mi z wszystkim jakos:/ ale czas chyba ukoji moje leki obawy i zniose bol jaki czuje teraz rozumiem claudusie fifke i inne kobiety ktore stracily wczesniej czy pozniej swoje malenstwa schudlam strasznie z tego wszystkiego nerwy nie daja mi jesc jedzenia na sile wpycham po kesie staje mi w gardle i nie chce przelknac:/
 
reklama
Magenta kochanie moje :* tulę najmocniej jak mogę. I proszę nie zarzucaj sobie, że to Twoja wina. Lekarz ma rację, fasolka pewnie nie mogła się dobrze zadomowić. Ale proszę nie martw się. Wszystko się ułoży, wiesz sama, że po burzy jest słońce. Tylko przetrwaj ten okres, ciężki bo ciężki ale Ty przecież silna babka jesteś. I proszę nie wykańczaj się z tego powodu, posłuchaj lekarza i zadbaj teraz o siebie. Organizm wtedy będzie w dobrej formie i fasolka ponownie zawita do Ciebie.
Kochana pisz do mnie na priv, jakbyś któregoś dnia miała strasznego doła pisz, wysłucham i spróbuje Ci pomóc. I proszę głowa do góry :*
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry