• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Martoos co do cc to slyszalam, ze nawet wiecej niz 3 sie zdarzaja, choc faktycznie wieksze ryzyko wtedy jest. Ja tez mialam cc i nie wyobrazam sobie drugiego urodzic inaczej. wiadomo, ze jest to ryzyko bo to operacja, ale osobiscie znam raczej wiele przypadkow komplikacji przy sn- matki podopiecznych, ktorzy byli niedotlenieni przy porodzie rozne rzeczy mi opowiadaly. fakt, ze ciezko i dluzej sie dochodzi do siebie, zdazaja sie problemy z blizna, jednak u mnie wszystko goilo sie ladnie, blizna jest malutka i ledwo widoczna. jedna kolezanka po porodzie sn ma problem z trzymaniem moczu. czesto slysze o polamanych obojczykach. sa plusy i minusy zarowno porodu sn jak i cc, wazne zeby samemu zdecydowac - czy czujesz sie na silach probowac sn- ja to histeryczka jestem i pewnie bym nie umiala wspolpracowac jak trzeba z polozna.cokolwiek wybierzesz trzymam &&&&& :)
 
reklama
A ja Wam powiem, że jak całe życie byłam przeciwniczką porodu naturalnego i nie wyobrażałam sobie innego rozwiązania jak cesarka to po urodzeniu Oliwki choć była mała no ale bóle te same wiadomo, nie mam już żadnego ale do porodu naturalnego o tyle o ile nie ma komplikacji żadnych i przeciwskazań, i tak samo jak mówi Neta wszystko ma swoje plusy i minusy
 
to prawda wszystko co piszecie..i dziękuje za Wasze słowa.
Muszę pogadać z moim lekarzem i wtedy ostatecznie zdecydujemy.
Oczywiście dam Wam znać co i jak;-):tak:.
Jutro kończymy 32 tydzień!

No i widzę że testowanka pod koniec miesiąca się posypią ! trzymam kciuki! Na tym forum to często parami dziewczyny zachodziły w ciążę ;p więc wiecie..
 
Ale mam dziś fatalny dzień, powiem Wam... :-(
W pracy do d...., wróciłam do domu a pies dostał się do garażu i rozszarpał posegregowane śmieci, sprzątałam prawie rycząc... Jacyś robotnicy zniszczyli nam trawnik przed płotem....
W rozpaczy zjadłam na obiad jakieś byle co, a postanowiłam przed kolejną ciążą schudnąć... bo naprawdę powinnam zrzucić chociaż 15kg.
I cały czas boli mnie podbrzusze... a do tego mam jeszcze dziś ogórki do zrobienia, a najchętniej zawinęłabym się w kłębek i zniknęła. Co najmniej do jutra :-(
Mam jakieś straszne zjazdy emocjonalne, kurde no.

Ależ marudzę..... Zabieram się za te ogórki, bo mnie noc zastanie.
 
Neta - termin @ 28-30 sierpnia 2013
Suana - termin @ 29-30 sierpnia
Joaro - termin @ 27-30 sierpnia
Mika - termin @ 8-10 września a potem do dzieła
wink2.gif

celta - termin @ ok.15.09
Małgonia - termin @ 14.09.
Ewikewik - termin @
Madziorrek- małpa ok 24 .08 +/- 3 dnii

Chociaz powiem Wam szczerze, że juz podejrzewam na 90 %, że to miesiąc stracony niestety jeśli chodzi o dzidzie;( 7 dni po owulacji pisałam Wam, że robiłam betę, dzisiaj 10 dni od owulacji zrobiłam ten czuły test i nic;( blaa kupa i już.
A za 3 dni jedziemy świętowac 5 rocznicę slubu, tak chciałam żeby J. miał niespodzianke;)

Celta też miałam dzisisaj zły dzień, ale tak o bez powodu. Może to wina pogody też.

Eska tak samo ja Ty miałam w 2 ciąży. Zrobiłam test tydzień później po dniu spodziewwanej @ i dopiero wyyyszedł taki bladzioch. Więc ciążą była młodsza o tydziejn jeśli chodzi o obliczanie wieku ciążyz daty ostatniej @. A wiesz może kiedy miałas owulacje?? W tedy tego nie mierzyłam w żaden sposób i nie wiem czy tak długo wędrowało mi jajeczko czy też owulacja mi sie poprostu przesunęła.

Martoocha mam nadzieje że z dzidzią będzie wszystko super hiper, a co do chęci tulenia maleństwa doskonale Cię rozumiem. Mnie też ludzie pocieszają słowami "baw się, puki nie masz dzieci, później to już tylko pieluchy i siedzenie w domu". Boże jak ja marze o tym siedzeniu w domu.... ehhh

Ozila cieszę się że wszystko dobrze.

Idę dalej katować Gre o tron
:-p Buziaki:)
 
Madziorek własnie nie wiem kiedy była owulka zgubiłam ją w
tym miesiącu :) Mnie też ludzie pocieszają słowami "baw się, puki nie masz dzieci, później to już tylko pieluchy i siedzenie w domu". Boże jak ja marze o tym siedzeniu w domu.... ehhh - ja też marzeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee o tym!!!!
Celta
czas, czas, czas choć nigdy nie zagoi, jednak leczy powolutku, pozdrawiam ja miałam tak samo, a nawet dalej mam czasami
 
Ostatnia edycja:
Wiecie jak chciałam zajść w pierwszą ciążę, musiałam czekać dłługo bo ponad 3 lata na zielone światło od mojego J. Kiedyś w końcu powiedział, że jak mi zależy to możemy spróbować. Nie był przekonany i nie cieszył się tą ciążą tak jak ja. Pierwsze usg na jakie ze mną poszedł, bo też chciał zobaczyć i usłyszeć serduszko było w 11 tyg, tyle że serduszko już nie biło, usłyszał głuchą ciszę. W drugiej ciąży już nie chodził ze mną do lekarza, bał się... Aż ostatnio usłyszałam od niego, że on też chce dziecka. Dla siebie, dla nas, a nietylko dla mnie, i że dopiero te dwie straty mu tak mocno to uświadomiły. Mój J. to kochany facet,ale z rodziny hmm powiedzmy takiej nie z obrazka. Zawsze mi mówił, że on nie będzie umiał być dobrym tatą, bo nigdy nie miał dobrego wzorca. A teraz chce próbować, nie izolować się od tacieżyństwa. Tak sobie myślę, że moje Duszyczki to tak naprawdę jedna i ta sama Duszyczka, która postanowiła z jakiegoś powodu zmienić termin zostania z nami na dłużej aż dwukrotnie, bo wiedziała, że jest wyjątkowa a my potrzebujemy mieć więcej czasu żeby być wyjątkowymi rodzicami. Wiem , że to troszkę górnolotne, ale tyle razy mówiłyśmy, pisałyśmy, że nic nie dzieje się bez przyczyny... Może teraz jak Aniołek przyjdzie do nas po raz trzeci już będziemy w pełni gotowi... :-):-)Od kiedy sobie o tym pomyślałam tym bardziej nie mogę się go doczekać:-):-):-):-)
 
Madziorku ja tak samo myślę, że to te same duszyczki po prostu nas uczą i tak sobie własnie rozmawiam z moim mężem, że może musimy być jeszcze lepsi dla siebie i nie kłócić się itd bo może Bóg nam to uświadamia przez te straty, że jednak jeszcze nie jesteśmy gotowi
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry