• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Eska, już lepiej. Trzeba jakoś zmotywować się i działać. Jejku i tak w kółko- liczenie, obserwowanie, testy do owulki, staranka , a potem oczekiwanie, obserwowanie czy coś wyszło, @ i od nowa. A inni pstryk- i już w ciąży, bez tych wszystkich liczeń, obserwacji.
Suana - &&&&&&&&& Tak trzymać!
Witaj Maqa, niestety i Ty tu zawitałaś. Dziewczyny są super i na pewno będzie Ci raźniej z nami. Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, czy miałas oprócz łyżeczkowania operację?
 
malgonia, mart0ocha ;-)
Oj, obyście wszystkie kochane miały rację. Oby to była ciąża...

Cześć maqa, widzę, że miałaś ostre przejścia ze stratą dziecka. Bardzo Ci współczuję, bo wiem jakie to jest trudne, a do tego jeśli miałaś 2 łyżeczkowania i cięcie.... Bardzo, bardzo współczuję.
Co do starań. Ja w szpitalu usłyszałam - od 3 do 6 miesięcy. Na późniejszej kontroli - koniecznie 3 miesiące. A na to mój lekarz poirytowany powiedział: "A co to za magiczna liczba, trzy?!?!" Wszystko zależy od tego jak się goi macica, jeśli Ty miałaś cięte powłoki brzuszne, dochodzi jeszcze kwestia jak mają się mięśnie. I jeśli lekarz stwierdzi, że ładnie się wygoiło, a Ty będziesz czuła się na siłach (psychicznie), można ruszać do dzieła :blink:.
Ja straciłam dziecko w 12tc na początku czerwca. Miałam łyżeczkowanie i krwawiłam ponad 2 tygodnie. Zielone światło co do starań dostaliśmy praktycznie od razu. I teraz po pierwszej @ bujam się niecierpliwie, bo dziwnie się czuję, a do tego test wyszedł mi blady, ale coś tam jednak widać. Jeśliby więc okazało się, że zaszłam w ciążę, będę BARDZO szczęśliwa.
Czego i Tobie życzę.
I fajnie, że jesteś :tak:
Trzymaj się cieplutko.
 
Joaro, my staraliśmy się ponad 8 lat.. i też udało się w czerwcu, ale także na krótko.
Mam nadzieję, że wszystkim nam się wreszcie uda! Trzeba mocno wierzyć... i nie nastawiać się negatywnie.
U mnie pomogło zdiagnozowanie insulinooporności. Po ok.6 miesiącach leczenia, okazało się, że zaszłam w ciążę.. Choć kompletnie przestałam o tym myśleć..
A tak latami wałkowane pcos, nie przyniosło żadnego rezultatu.
Trzymam kciuki, ze Wasze dalsze starania! :blink:
 
Ja mam i PCO i insulioopornośc. Po metformaxie miałam straszne bóle brzucha, więc nie biorę. Prawdopodobnie chodzi u mnie o krótką fazę lutealną. Miałam tylko jeden monitoring miesiąc temu i tak to wygląda. Zobaczę. Muszę zrobić diagnostykę, bo tak to wróżenie z fusów jest.
Dziękuję i również trzymam kciuki za Ciebie i za Was wszystkie :)
 
Słusznie Joaro, Podstawa, to trafić na porządnego lekarza i gruntownie się przebadać.
Ja też biorę metformax, ale zaczynałam od jak najmniejszych dawek i stopniowo były zwiększane, bo też miałam jazdy po tych tabletkach.
Ściskam Cie mocno :blink:
Będzie w końcu dobrze.
 
reklama
No proszę Joaro super, że podjęłas taką decyzję,
Mega wszystko będzie dobrze razem się tu wspieramy w najgorszych momentach, można tu płakać, śmiać się i krzyczeć do woli
Malgoniu cieszę się, że już lepiej, ma być teraz tylko lepiej i lepiej

Na pocieszenie dzwoni mi dziś telefon i ku mojemu zaskoczeniu moja koleżanka ze szpitala ta 43 lata 2 tygodnie temu została mamą ślicznego dużego chłopca bo na 36 tyg miał 3050 także wszystko jest możliwe, a wiara czyni cuda:tak::tak::tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry