Cześć dziewczyny:-):-):-)
Wróciłam z lasu, Boże jak było super!! Odpoczęłam psychicznie, połaziłam między drzewami z psem ;-), jakoś nabrałam optymizmu póki co. Mam nadzieję, że wystarczy mi go na bardzo długo. Spaliśmy pod namiotem, trochę niewygodnie było i głośno, bo nocami lało, ale ma to jednak swój urok. Także - było bardzo fajnie.
maqa, kurcze przykro mi, że usłyszałaś na wizycie takie newsy... Z cięciem to trzeba się jednak liczyć, że potrzeba czasu na wygojenie. Nie myślałam, że aż rok, ale pewnie lekarz wie co mówi. najwyżej przejdź się do jeszcze jednego, chyba, że do tego masz wystarczające zaufanie. Cóż, nie wiem kochana jak Cię pocieszyć... Potrzeba czasu to pewne, dla Twojego zdrowia. Ściskam mocno i wierzę, że ten czas bardzo dobrze spożytkujesz i że prędko Ci zleci
eska, a Ty jak??????? Trzymam kciuki mocno! Imprezka się udała? Pewnie tak ;-)
Ozila, gratuluję 11 tygodnia :-)!!! Dużo zdrówka życzę i spokoju.
Ja na razie nikomu nie powiedziałam prócz męża, koleżanki, która jako pierwsza stwierdziła, że to jednak kreska (na teście), lekarza no i Was. I póki co, chcę żeby tak zostało. Jak się uda, powiem dopiero na święta Bożego Narodzenia. A mam nadzieję, że tym razem wszystko pójdzie dobrze i w zimie będę już na półmetku. Rany, jak sobie uświadomię jakie to wszystko jest podszyte strachem... Radość ogromna, strach również ogromny. Jednak mając właśnie takie doświadczenia za sobą, jakie mamy, ciężko przejść ponad tym. Chyba nawet się nie da. Ale staram się koncentrować na tym co pozytywne i cieszyć każdym dniem.
Niech to maleństwo się rozwija i rośnie w siłę... Niech będzie.
We wtorek pójdę na kolejną betę (boję się, eh..), a w czwartek na kolejną, no chyba że we wtorek będzie mniej niż 16... Zobaczymy.
Wszystkim staraczkom życzę wiadomo czego :-)