mart0ocha, dzięki Ci za te słowa.
Masz rację.
Myślę, że jakoś to sobie poukładam w tej głowie. Na razie ciągle jestem w szoku, bardzo pozytywnym, ale podszytym ogromnym lękiem. Myślę, że powoli dojdę do siebie. Muszę wziąć się w garść i dziękować Bogu za każdy dzień. Wiem też, że będę się martwiła każdym badaniem, wizytą. Muszę pozytywnie nastawić myśli, zero czarnych scenariuszy, tak jak myszka napisała. Mam nadzieję, że mi się uda. Chociaż z grubsza ;-)
Co to tych testów, tych domowych, pewnie masz rację, zwłaszcza, że test owulacyjny wyszedł mi 17 sierpnia, więc to maleństwo nie ma jeszcze 2 tygodni. Naprawdę maleństwo... Na betę pójdę w takim razie we wtorek, a później powtórzę w czwartek i zobaczymy jaki jest przyrost po 48 godzinach. Nic nie da porównanie wczorajszego wyniku z tym wtorkowym?? Chyba ważne jest żeby ogólnie był przyrost. Zobaczymy.
Fajnie dziewczyny, że już rozkładacie meble dla dzieciaków :-)
Już niedługo, już za momencik.... ;-)
A my zabieramy syna, psa i jedziemy do lasu. Wracamy w niedzielę. Jeszcze może ktoś z rodzinki pojedzie.
Mamy taką fajną metę niedaleko stąd, cisza, spokój... Pies może się wyszaleć, a my posiedzimy i nacieszymy się tym odchodzącym latem.