Marta, no to cieszę się, że decyzja już podjęta - teraz nic tylko czekać i wić gniazdko
ewikewik, tule mocno. No z nadzieją jest różnie to prawda. Trzeba ją jakoś z siebie wykrzesać, choćby było nie wiem jak ciężko. Trzymam kciuki mocno, w sumie jedziemy na jednym wózku ;-)
Ja w dalszym ciągu mierzę temperaturę i od kilku dni robię testy owulacyjne. Póki co cisza. Zobaczymy co będzie dalej.
Za to mam bardzo fajny weekend, bo pobiegałam wczoraj z mężem i psem po lesie (psiak do teraz leży niemal bez życia ;-) taki wymęczony), mamy troszkę grzybów, teraz małżonek pichci z części zbiorów risotto... Pięknie pachnie!!
szkoda tylko, że jutro powrót do szarej rzeczywistości. No ale nic to.
Powodzenia dla każdej z Was,
Madziorrek i Agawa zwłaszcza jeśli będziecie testować :-)
Zdrówka i uśmiechu życzę. I idę dalej się byczyć niedzielnie..