reklama

Staranka by zostać mamą od 2010

dziękuję pajeczko
co u Ciebie? pewnie powoli już się pakujesz co?? ach fajnie tak już niedługo będziesz trzymać maleństwo w ramionach:):):)

oj na razie mielismy troszkę problemów z mebelkami dla małego bo chcielismy mu zabudować jedną ścianę ale jak nam wyliczyli ponad 4200 za meble to myslałam, ze spadne z krzesla i szukalismy innych - teraz jedziemy w sobote zamawiać.
Mały ogólnie ma juz wszystko kupione i teraz odbieram pake z apteki z moimi rzeczami i tak za 2 tygodnie powoli bede pakowała torbe bo cis czuje, ze ten dzień przyjdzie wczesniej :)

Hej dziewczyny jestem nowa na tym blogu choc szczerze mowiac to obserwuje wszystkie podobne do tego blogi jakies 2 lata ale nigdy nie moglam sie zdecydowac cos napisac:( Ja z mezem staramy sie jakies 3 lata ja mam problemy z owulacja (choc lekarz mowi ze nie jest zle) a moj maz z ruchliwoscia w tym miesiacu miałam podane clo od 2 dnia cyklu przez 5 dni i 12 podany zastrzyk z ovitrelle.. Czy ktoras z was miała podobne leki podawane i czy one wam pomogły a jesli nie to jak dlugo probowac ta techniką :0) buziaki dla was wszystkich:)

ja bralam clo, a zastrzyku nie zdążyłam wziąć bo pęchol sam pękł i owocem tego bedzie Sebuś :)
Kurację miałam przez 5 miesięcy.

Co do imienia Żabko to będzie Sebus i to się juz nie zmienia od ponad miesiąca:))
 
reklama
hej dziewczyny :-D nie bądźcie złe, że tak mało piszę, ale po prostu nie mam o czym i nie mam za bardzo się do czego odnosić :-( cicho tu tak i wogóle, staram się być na bierząco i coś tam odpisać, ale jest mi ciężko, zwłaszcza, że większość z was albo dała sobie czas na odpuszczenie, albo już nosi pod serduszkiem dziecko- co jest dla mnie trudniejsz niż myślalam. nie zrozumcie mnie źle- cieszę się, że udało się wam i życzę dużo szczęścia, ale jest mi ciężko :-( po prostu trudno mi przestać myśleć o dziecku i o tym, że mi się ciągle nie udaje. piszę trochę na staraniach 2011- nie dlatego, że was już nie lubię, ale dlatego że potrzebuję rozmowy, a tu już o taką trudno, bo chwilami jak piszę to czuję się jakbym sama ze sobą pisała. nie bądźcie złe- nie mam do was żalu :-D trudno tak napisać co się czuje, gdy w sercu rośnie smutek. po prostu jestem za słaba na poradzenie sobie z tym, że piszecie o waszej ciąży, o przeżyciach, a ja dalej na to czekam i z każdym dniem wzbiera we mnie pewność, że wszystko na nic i się nigdy nie doczekam. nie osądzajcie mnie źle- nie jestem zazdrosna (choć w jakimś stopniu na pewno), ale nie mam siły już na to. mało tu zostało dziewczyn, które się starają a nie mają wogóle dzieci, nowe dziewczyny się nie pojawiają. jest mi po prostu za trudno- wiem, że wam staraczkom też, nawet tym, które już mają starsze dzieci. nie poddaję się, ale zaczyna brakować siły. nie żegnam się z wami, bo przecież nie odchodzę. mam tylko nadzieję, że nie zostanę źle odebrana, bo trudno tak opisać swoje uczucia pisząc.
 
hej dziewczyny :-D nie bądźcie złe, że tak mało piszę, ale po prostu nie mam o czym i nie mam za bardzo się do czego odnosić :-( cicho tu tak i wogóle, staram się być na bierząco i coś tam odpisać, ale jest mi ciężko, zwłaszcza, że większość z was albo dała sobie czas na odpuszczenie, albo już nosi pod serduszkiem dziecko- co jest dla mnie trudniejsz niż myślalam. nie zrozumcie mnie źle- cieszę się, że udało się wam i życzę dużo szczęścia, ale jest mi ciężko :-( po prostu trudno mi przestać myśleć o dziecku i o tym, że mi się ciągle nie udaje. piszę trochę na staraniach 2011- nie dlatego, że was już nie lubię, ale dlatego że potrzebuję rozmowy, a tu już o taką trudno, bo chwilami jak piszę to czuję się jakbym sama ze sobą pisała. nie bądźcie złe- nie mam do was żalu :-D trudno tak napisać co się czuje, gdy w sercu rośnie smutek. po prostu jestem za słaba na poradzenie sobie z tym, że piszecie o waszej ciąży, o przeżyciach, a ja dalej na to czekam i z każdym dniem wzbiera we mnie pewność, że wszystko na nic i się nigdy nie doczekam. nie osądzajcie mnie źle- nie jestem zazdrosna (choć w jakimś stopniu na pewno), ale nie mam siły już na to. mało tu zostało dziewczyn, które się starają a nie mają wogóle dzieci, nowe dziewczyny się nie pojawiają. jest mi po prostu za trudno- wiem, że wam staraczkom też, nawet tym, które już mają starsze dzieci. nie poddaję się, ale zaczyna brakować siły. nie żegnam się z wami, bo przecież nie odchodzę. mam tylko nadzieję, że nie zostanę źle odebrana, bo trudno tak opisać swoje uczucia pisząc.

buniu ja się czuję tak samo :-( dlatego tak mało pisze .....
 
elllloooo piatkowo kobitki :-)

:-)witam laseczki :-d:-d

nie wiem czy myszka się nie obrazi, pewnie jutro sama powie ale nie mogę się powstrzymać - będzie szymonek :tak::-):-):-):-):-):-)
myszka gratki suuppperrrrrr
bo staraczki 2010 to najleprze babki na calym babyboomie :-d
tak jest :-)
mam nadzieje ze bedziemy najszczesliwszymi mamami 2011r:))
witaj , ja tez mam taka nadzieje ze wkoncu sie uda
nie mierze, nie mam możliwości bo pracuję dobowo a zresztą ja już na tym etapie nie jestem.
Witaj kochana
tak sobie czytam forum i znalazłam coś niepokojącego o naszej koleżance z forum, natknęłam się na to przypadkiem

https://www.babyboom.pl/forum/blogs/agniesiar/pozegnanie-1725/
:-(:-(:-(:-(:-(
cze dziewczeta!

batonik - super, ze fasolka zdrowiutka! Szkoda, ze tylko jedna;-)

lopop, tośka - :-(, ale mam nadzieje, ze to wasz ostatnia @ w najblizszym czasie!:tak:

asiucha - czyli znowu razem odliczamy dni do terminu? Ja jeszcze jakies 6 dni...:tak:
hej maćku

hej dziewczyny :-D nie bądźcie złe, że tak mało piszę, ale po prostu nie mam o czym i nie mam za bardzo się do czego odnosić :-( cicho tu tak i wogóle, staram się być na bierząco i coś tam odpisać, ale jest mi ciężko, zwłaszcza, że większość z was albo dała sobie czas na odpuszczenie, albo już nosi pod serduszkiem dziecko- co jest dla mnie trudniejsz niż myślalam. nie zrozumcie mnie źle- cieszę się, że udało się wam i życzę dużo szczęścia, ale jest mi ciężko :-( po prostu trudno mi przestać myśleć o dziecku i o tym, że mi się ciągle nie udaje. piszę trochę na staraniach 2011- nie dlatego, że was już nie lubię, ale dlatego że potrzebuję rozmowy, a tu już o taką trudno, bo chwilami jak piszę to czuję się jakbym sama ze sobą pisała. nie bądźcie złe- nie mam do was żalu :-D trudno tak napisać co się czuje, gdy w sercu rośnie smutek. po prostu jestem za słaba na poradzenie sobie z tym, że piszecie o waszej ciąży, o przeżyciach, a ja dalej na to czekam i z każdym dniem wzbiera we mnie pewność, że wszystko na nic i się nigdy nie doczekam. nie osądzajcie mnie źle- nie jestem zazdrosna (choć w jakimś stopniu na pewno), ale nie mam siły już na to. mało tu zostało dziewczyn, które się starają a nie mają wogóle dzieci, nowe dziewczyny się nie pojawiają. jest mi po prostu za trudno- wiem, że wam staraczkom też, nawet tym, które już mają starsze dzieci. nie poddaję się, ale zaczyna brakować siły. nie żegnam się z wami, bo przecież nie odchodzę. mam tylko nadzieję, że nie zostanę źle odebrana, bo trudno tak opisać swoje uczucia pisząc.
nic dodac nic ująć :( wyciagnełaś nam to z ust , tym wszystkim co sie nie udaje
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
hej dziewczyny :-D nie bądźcie złe, że tak mało piszę, ale po prostu nie mam o czym i nie mam za bardzo się do czego odnosić :-( cicho tu tak i wogóle, staram się być na bierząco i coś tam odpisać, ale jest mi ciężko, zwłaszcza, że większość z was albo dała sobie czas na odpuszczenie, albo już nosi pod serduszkiem dziecko- co jest dla mnie trudniejsz niż myślalam. nie zrozumcie mnie źle- cieszę się, że udało się wam i życzę dużo szczęścia, ale jest mi ciężko :-( po prostu trudno mi przestać myśleć o dziecku i o tym, że mi się ciągle nie udaje. piszę trochę na staraniach 2011- nie dlatego, że was już nie lubię, ale dlatego że potrzebuję rozmowy, a tu już o taką trudno, bo chwilami jak piszę to czuję się jakbym sama ze sobą pisała. nie bądźcie złe- nie mam do was żalu :-D trudno tak napisać co się czuje, gdy w sercu rośnie smutek. po prostu jestem za słaba na poradzenie sobie z tym, że piszecie o waszej ciąży, o przeżyciach, a ja dalej na to czekam i z każdym dniem wzbiera we mnie pewność, że wszystko na nic i się nigdy nie doczekam. nie osądzajcie mnie źle- nie jestem zazdrosna (choć w jakimś stopniu na pewno), ale nie mam siły już na to. mało tu zostało dziewczyn, które się starają a nie mają wogóle dzieci, nowe dziewczyny się nie pojawiają. jest mi po prostu za trudno- wiem, że wam staraczkom też, nawet tym, które już mają starsze dzieci. nie poddaję się, ale zaczyna brakować siły. nie żegnam się z wami, bo przecież nie odchodzę. mam tylko nadzieję, że nie zostanę źle odebrana, bo trudno tak opisać swoje uczucia pisząc.

Podpisuję się pod tym bo i ja się tak samo czuję dlatego małoo naprawdę mało już tu piszę :sorry2: :-(
 
:-(ale troszkę jest smutno że tak to odbieracie :-(

nic na to nie poradzę. nie obraźcie się, że tak napiszę bezpośrednio, ale wy juz nie te klimaty i inna bajka wogóle :-( wiem, że swoje przecierpiałyście i wyczekałyście, ale już wam się udało a ja czuję się bezużyteczna, bo co chwilkę się komuś udaje- a to koleżankom z forum, a to "namacalnym" koleżankom. niewiele jest już kobiet, które tak długo starają się o pierwsze dziecko- ze mną jest trochę inaczej, ja nawet nie wiem czy mogę i będę wogóle w ciąży, bo nigdy nie byłam. człowiek cieszy się z czyjegoś powodzenia, ale i tak najchętniej by łbem o mur walił. ja sobie z tym nie radzę, a nie chcę wam przykrości sprawiać. może gdybym już miała jedno dziecko to łatwiej by mi było mieć nadzieję, a jakby dalej się nie udawało to miałabym choć jedną pociechę i wspomnienia z ciąży. a tak nawet nie wiem czy wogóle kiedyś tego doświadczę. wybaczcie, ale tak czuję- to moje osobiste odczucie i nie bierzcie tego tak do siebie, bo to nie wasza wina. i nie złoście się na mnie.

nie chcę wyjść na obłudnika, ale pocieszenia ciężarówek wcale mi nie pomagają, choć wiem że są szczere. nie chcę wam sprawiać przykrości, naprawdę. po prostu piszę z serca, bo nie chcę udawać, że wszystko jest dobrze, że daję radę- nie daję rady. ale to nie znaczy, że was nie lubię albo jestem na was zła (broń boże :-) ) po prostu wątek się wykańcza- wielu z was się udało (i bardzo dobrze, komuś musi się udawać), kilka tymczasowo odpuściło i kilka (tak jak ja) nie daje sobie rady z tym. piszę to, bo nie chcę być nieszczera :sorry:
przepraszam najmocniej na świecie, jeśli was to uraża albo sprawia przykrość- nie czujcie się sadystkami pisząc o swoim szczęściu. mnie to też cieszy, ale zawsze jest jakiś cień, który dodaje trochę fałszu do mojego zachowania :-( nie chcę być fałszywa
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
reklama
nic na to nie poradzę. nie obraźcie się, że tak napiszę bezpośrednio, ale wy juz nie te klimaty i inna bajka wogóle :-( wiem, że swoje przecierpiałyście i wyczekałyście, ale już wam się udało a ja czuję się bezużyteczna, bo co chwilkę się komuś udaje- a to koleżankom z forum, a to "namacalnym" koleżankom. niewiele jest już kobiet, które tak długo starają się o pierwsze dziecko- ze mną jest trochę inaczej, ja nawet nie wiem czy mogę i będę wogóle w ciąży, bo nigdy nie byłam. człowiek cieszy się z czyjegoś powodzenia, ale i tak najchętniej by łbem o mur walił. ja sobie z tym nie radzę, a nie chcę wam przykrości sprawiać. może gdybym już miała jedno dziecko to łatwiej by mi było mieć nadzieję, a jakby dalej się nie udawało to miałabym choć jedną pociechę i wspomnienia z ciąży. a tak nawet nie wiem czy wogóle kiedyś tego doświadczę. wybaczcie, ale tak czuję- to moje osobiste odczucie i nie bierzcie tego tak do siebie, bo to nie wasza wina. i nie złoście się na mnie.


Myślę że jesteś niesprawiedliwa :-(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry