No to super, cieszę się, że mogłam pomóc.
Jaka jestem wkur*iona na mojego A. sprawił mi straszną przykrość na koniec tak pozytywnego dnia. Zrobiłam kolację, naprawdę naj*bałam się jak dzika,żeby wszystko było cacy. Pierwszy raz od dłuższego czasu JA coś gotowałam... i zrobiłam wszystko, pyszny kurczaczek w sosie śmietanowym z warzywkami, do tego ziemniaczki puree z cebulką... stawiam wszystko na talerzach przed twarzą mojego A, ja jem, bo głodna, cały dzień nic nie jadłam, a on................... mówi do mnie "Aga, nie mam apetytu, nie będę jadł''. Myślałam, że padnę. dwie godziny kur*a w garach... a on do mnie "ale chyba nie jest Ci przykro". łzy w oczach miałam, bo taka sytuacja zdarza się kolejny raz... ostatnio jak robiłam zupę jarzynową a wcześniej jak polędwiczki w sosie. Mam wrażenie, że on mojej kuchni nie lubi. I powiedziałam mu to... wczoraj się umówiliśmy, że przez całą zimę ja gotuję (on zawsze gotuje), ale poprzez takie akcje, nie dość, że mi strasznie przykro, to jeszcze mi się wszystkiego odechciewa... A h*j. żadna ze mnie kobieta... narzeczonemu nie smakuje moje gotowanie, dziecka mu nie mogę dać, a kant dupy wszystko rozbić...
a tak szczerze Wam powiem, że gotuję rewelacyjnie... bo mój Tata jest strasznym smakoszem i jak mu coś nie pasuje to od razu mówi a za każdym razem jak ja gotuje, to się rozpływa... i weź tu kur*a dogodź. sory za te przeklinanie, ale taka już jestem..