reklama

Staranka od stycznia 2012.

Die_Perle jak wpisałam sobie w wujka g. bukiet z broszek to mi tyle wyszło że hooo...;) ale super że się tu pojawiłaś, bo inaczej nie wiedziałabym o ich istnieniu a są tak piękne i zapierające dech w piersiach, że nie da się przejść obok tego obojętnie. Cudne, piękne i o jaaaaaaaa... sama myśl o tym mnie niesamowicie nakręca.
 
reklama
Agacynda-tylko nim nie rzucaj- bo mozesz pozbawic kogos zycia:P, ale to prawda w necie jest ich cala masa do obgladniecia i ja wlasnie z neta bralam inspiracje- oraz sposob jak go wykonac- wcale nie ejst to trudne naprawde- i jak juz kiedys pisalam do swojego podchodze sentymentalnie gdyz broszki mam od przyjaciol i rodziny, niektore to nawet pamiatki rodzinne po baciach itp. :)


Sihlaya ja tez serdecznie gratuluje etatu!!! dobra passa :D
 
Die_Perle jakby u mnie w rodzinie było tyle broszek to też bym z chęcią sama zrobiła. ale niestety... Aczkolwiek jeśli chodzi o coś starego w dniu ślubu to muszę wyciągnąć coś z szafy babci, która niestety już nie żyje ponad 7 lat, ale wszystko prawie w jej sypialni wygląda tak jak zostawiła. Tylko muszę się do zielonej góry przejechać.
 
ależ pyszności nawpisywałyście. Ja ogólnie zup dyniowych też nie lubię le skoro mówisz, że ta jest inna to ja jestem zawsze otwarta na eksperymenty:) Spróbuję ją zrobić ale nie na imprezę.
Sałatka z łososia apetyczna:) mmmmmmmmm Teraz nie będę wiedziała co wybrać:) Kurcze...
Sihaya do twojej sałatki chyba mi się nie uda oscypka dostać tu gdzie mieszkam :) Ale gromadzę przepisy:) Obiecałam sobie, że jak już wyprawie parapetówę teraz i ten jubel za tydzień dla rodzinki to koniec z solą. Brak mi tego bardzo...
Isis Sailor ostatnio robiła chlamydię
 
reklama
No to super, cieszę się, że mogłam pomóc.

Jaka jestem wkur*iona na mojego A. sprawił mi straszną przykrość na koniec tak pozytywnego dnia. Zrobiłam kolację, naprawdę naj*bałam się jak dzika,żeby wszystko było cacy. Pierwszy raz od dłuższego czasu JA coś gotowałam... i zrobiłam wszystko, pyszny kurczaczek w sosie śmietanowym z warzywkami, do tego ziemniaczki puree z cebulką... stawiam wszystko na talerzach przed twarzą mojego A, ja jem, bo głodna, cały dzień nic nie jadłam, a on................... mówi do mnie "Aga, nie mam apetytu, nie będę jadł''. Myślałam, że padnę. dwie godziny kur*a w garach... a on do mnie "ale chyba nie jest Ci przykro". łzy w oczach miałam, bo taka sytuacja zdarza się kolejny raz... ostatnio jak robiłam zupę jarzynową a wcześniej jak polędwiczki w sosie. Mam wrażenie, że on mojej kuchni nie lubi. I powiedziałam mu to... wczoraj się umówiliśmy, że przez całą zimę ja gotuję (on zawsze gotuje), ale poprzez takie akcje, nie dość, że mi strasznie przykro, to jeszcze mi się wszystkiego odechciewa... A h*j. żadna ze mnie kobieta... narzeczonemu nie smakuje moje gotowanie, dziecka mu nie mogę dać, a kant dupy wszystko rozbić...


a tak szczerze Wam powiem, że gotuję rewelacyjnie... bo mój Tata jest strasznym smakoszem i jak mu coś nie pasuje to od razu mówi a za każdym razem jak ja gotuje, to się rozpływa... i weź tu kur*a dogodź. sory za te przeklinanie, ale taka już jestem..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry