reklama

Staranka od stycznia 2012.

Agacynda, dosonale Cię rozumiem. Nie będę pisałą nie martw się bo wiem, że to puste gadanie. Ja znam to uczucie akyrat nie względem faceta tylko ojca mojego... do tego stopnia mnie wkurzył, że kiedyś jak u mnie był i remontował wypił parę piw, ja wracam do domu a on wstawiony. No dobra, pomyślaąłm sobie, haruje, każdemu się zdarza wypić za dużo. I zrobiłam tego dnia placki. On zjadł je a wieczorem wymiotował. Oczywiście nastepnego dnia mamie opowiadał, że po moich plakach tak rzygał za przeproszeniem... Wiem, że to nei to samo taa przykrość od ojca co od ukochanego ale ogólnie odczucie nie nadawania się do niczego takie samo. Ja już nawet obiadu nie robię jak oni przyjeżdżają bo wiem, że i tak mama do garów stanie i ugotuje mu tak jak on lubi. A ja też dobrze gotuje, wszyscy inni się zachwycaja... nie wiem Agacynda skąd to się bierze u facetów... A najlepsze, że jak pojechał po pobycie u mnie do domu to podobno opowiadał mamie jak ja dobrze gotuje a jak jadł miał minę jakby miał zaraz hafta puścić...
Może A. po prostu nie miał apetytu... albo może się czymś martwi, tylko nie chce martwić Ciebie i Ci nie mówi...
 
reklama
o wszystkim mi mówi, więc nie wiem czym miałby się martwić... rzygać mi się chce z tego wszystkiego. poszedł do sypialni oglądać discovery a ja sama oglądam film... strasznie mi przykro..
tata to nie to samo... bo jak moi rodzice wracają z jakiś wakacji to za każdym razem robię im rosół i jakiś obiad na ciepło, żeby mieli po powrocie i nigdy żadnych narzekań nie ma... a tu taki motyw. nie wiem co mam myśleć. jakby nie miał apetytu to by mi powiedział, że mam mu nie nakładać...
 
Różniczko ja badałam z krwi Chlamydię trachomatis zapłaciłam 80 zł za wszystko.

U mnie w domu znowu inaczej jest. Jak zaczynam gotować pytam kto będzie jadł i w ogóle. Mama od razu mówi,że oni z ojcem nie bo takiego nie lubią ojciec zaś milczy. Po ugotowaniu jednak każdy ma ochotę. :crazy: nie o to chodzi,że nie chce dać tylko tak ciężko jest powiedzieć że się zje...
Agacyndo wyobra,zam sobie jak paskudnie się poczułaś. :-(
 
No lubił. a może mi się tylko zdawało. już sama nie wiem... zszokowałam się dzisiaj konkretnie... ehh ale mi się humor spierd*lił.
 
Dziękuje Dziewczyny za słowa otuchy... Popłakałam się dziś... No ale co zrobić taki los... Może to jeszcze nie mój czas... Ja też wypróbuje tę sałatkę z łososia... :)
 
Laluś będzie dobrze. Wspieramy się nawzajem więc w końcu musi się udać. :tak:
Myniu twój tato też niezły numer odstawił. Ale faceci już tacy są...mój jest jak odkurzacz. Wszystko wciągnie. A to też nie dobrze bo muszę o niego dbać. Nie chciałabym go stracić w kwiecie wieku.:tak:
 
reklama
Sailor od zawsze przyprawiam wszystko tak samo. A to danie które dzisiaj robiłam mam tak obcykane, że przyprawy dodaje w odpowiedniej kolejności, więc to akurat wykluczam... Yhsss... może nie był głodny... ale jakby nie był głodny to by mówił...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry