No normalnie. Taka "mamusia" idzie do urzędu i rejestruje faceta z pary, która kupiła dziecko jako ojca i wtedy ma prawa do niego i może go wychowywać.
kiedy byłam w szpitalu leżała koło mnie kobieta 36 lat- drugie dziecko, pierwsze rok wcześniej udusiło się w 40 tc pępowiną. Drugi synuś- spełnione marzenie. Dla mnie Mikołaj to cały świat od pierwszego grama

Nawet nie spałam kiedy był przy mnie, bo musiałam non stop sprawdzać czy oddycha, czy się nie zaksztusił,a odsypiałam w dzień jak Łukasz przyjeżdżał i się nim zajmował. Potem Basia wyszła, a na jej miejsce przyszła kobieta trzecie dziecko-każde z innym. Mała śliczna, ale aż sina od papierochów palonych w ciąży, zakażenie organizmu miała a mamusia się jeszcze awanturowała, że nie chcą jej po 2 dniach do domu puścić, bo tak jej śpieszno do kochasia było. Odgrażała się, że jak jej na następny dzień nie wypuszczą to weźmie małą i wyjdzie na własne żadanie. Nie wiem jak historia się skończyła, bo wyszłam. Tatuś małej Andrzeliki wcale nie lepszy- jak po porodzie przyszli na sale poporodową to pierwsze co wepchnęli wanienkę z małą do środka, a sami poszli na faje przed szpital. Nie było ich pół godziny i razem z mężem pilnowałam tej małej w tym czasie, bo było mi jej tak żal. Tatuś to tak walił alkoholem, że do 4 nad ranem salę wietrzyłyśmy, a położne to mi współczuły. Potem się pochwalił, że w dzień porodu to taką miał adrenalinę, że 15 piw wypił. No i jeszcze się chwalił, że niedawno z więzienia wyszedł. 8 lat siedział. Dziecko to mogło sobie leżeć zażygane po samego pampera, a mamusia po pierwsze musiała się wyspać, po drugie kawę wypić, po trzecie batonikami czekoladowymi się objeść (karmiła piersią), no i na papierocha wyjść. Dopiero potem się małą zajmowała. Do tej pory sobie nieraz myślę jakie to dziecko ma życie...