reklama

Staranka od stycznia 2012.

Ja teraz też mam niewielkie mieszkanie, 36 metrów ale to jest tak że ja koniecznie chciałam je kupić sama... a tu i tak nawet pod Warszawą mieszkanie ponad 5000 zł za metr. Właśnie po tym byłym o którym przed chwilą pisałam mam taką fobię w sobie że nie wyobrażam sobie wziąć z kimś np kredyt albo zaufać komuś pod względem finansowym, uzależnić się... w życiu codziennym wiem, że będzie mi z tym ciężko... ale po prostu musze mieć zawsze poczucie, że w razie czego poradzę sobie sama... Tak mnie uszkodził ten Artur Okrutny zwany przeze mnie Złym Smokiem. Przez niego znalazłam się w bardzo ciężkiej sytuacji i psychicznej i zdrowotnej i finansowej.
O większym mieszkaniu będziemy myśleć jak będziemy mieli dziecko, jeśli w ogóle będziemy je mieli
 
reklama
no z kiepskimi doswiadczeniami ciezko zaufac dalej... tez znam ten bol. a dla jednej osoby 36 mkw to wystarczajaco. mi mama opowiadala ostatnio, ze my na 44mkw mieszkalismy w 6 osob. masakraaaa
 
no to rzeczywiście, ciężko sobie wyobrazić 6 osób...
ja uważam, że i dla dwóch osób wystarczy moje mieszkanie a nawet małe dziecko się w nim uchowa, tak gdzieś do 4 roku życia. A poza tym ludzie w gorszych warunkach mieszkają i sobie radzą.
Ja z rodzicami mieszkałam na 55 metrach we trójkę - ja jedynaczka niestety... I jak mi kolega powiedział, że całe życie mieszkał z rodzicami i bratem na 40 metrach to ja nie mogłam mu uwierzyć, a teraz dopiero rozumiem, że tak się da :)
 
Ostatnia edycja:
E tam zboczona :P
Ja jak mieszkałam z byłym i mieliśmy duże łóżko, około 150 cm też narzekałąm, że lepiej nam było na pojedynczym 90 cm:) tak bliżej :P
a w ogóle to ja mam dziś cały dzień zboczone myśli :P
 
heheh 90 cm lozkoo.. nie przezylabym, ja zdobylam w zeszly miesiacu 180x220 cm.... i nie moge sie doczekac az bedziemy na ni spac...ja musze we snie miec ogrom miejsca bo kopie Ajak jest za blisko hehehe taka wyzywka w nocy :))

ja tez dzisiaj ... jaos mi hormony pracuja wreszcie tak jak powinny znowu :)
 
hahaha:) no u mnie to pewnie na owulację aż tak... :) pomarzyć dobra rzecz...
Ja to lubię się poprzyulać w nocy :) A na takim łóżku 90 cm to nawet focha się nie da strzelić więc trzeba się godzić przed snem :)

A własnie mi sie przypomniało, że największym wyzwaniem to było spanie z chłopakiem w takim własnie 90 a może nawet 80 cm łóżku w akademiku w czteroosobowym pokoju. Jak żadna kolezanka nie wyjechała na weekend a chłopak przyjechał. To dopiero były wyzwania :P
 
Ostatnia edycja:
hahahahaha ciezkie przetrwania w akademiku :) nigdy nie mieszkalam. w sumie czasem zaluje, ale jak sobie przypomne takie opowiesci to dziekuje rodzicom ze moglam mieszkac sama.
kiedys kolezanka opowiadala wlasnie jak do jej wspollokatorki przyjechal facet i nie powstrzymywali sie przed igraszkami w nocy przy wszystkich.
 
Na szczęście u mnie nie było ani takich koleżanek ani ja takich numerów nie robiłam, a mieszkanie w akademiku wspominam bardzo miło:) Np jak uczyłam się z kolega w nocy na korytarzu.... rozkłądaliśmy sobie koc, braliśmy stertę książek, herbatę w termos. Raz zaczeliśmy się wygłupiac i rozwaliliśmy gaśnicę... ależ było tej piany... do dzis mam ślady na książkach. A ile osób można było poznać... najwspanialsze znajomości mam z akademika :)
Oczywiście były i spięcia jak się trafiło do pokoju z kimś dziwnym ale z perspektywy czasu to było fajne. No i ten portier - Bogdan - któego wspominam do dziś i żąrtuję że zrujnował mi życie uczuciowe i doprowadził do zapalenia płuc bo nie chciał wpuścić w nocy mojego chłopaka do akademika przez co stałam z nim pod akademikiem od 2 w nocy do 7 rano w śniegu. Stałabym dłużej ale na 8 miałam egzamin ustny i chciałam wziąc przed nim prysznic i się przebrać :P
 
reklama
heheheheh Myniu biednas :-) ale faktycznie dla takich prsezyc to fajnie mieszkac w akademiku. ja pamietam jak ze swoja kumpela i przyjaciolka w jakis czerwiec urzadzilysmy babski wieczor ktory przeniosl sie do ogrodka i siedzialysmy do 8 rano na kocach z poduszkami i butelkami wina i peplalysmy do momentu az sasiedzi nie zaczeli wychodzic do pracy i patrzyli jak na wariatki o 8 rano z kieliszkami hahha ojj fajne wspomnienia.

ide Myniu lulac, dobranoc :) cos ostatnio wieczorami forum robi sie nasze hehehe
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry