reklama

Staranka od stycznia 2012.

No ja wyliczyłam, że @ mam mieć na 14.04 a we wtorek miałam już ciemny śluz, środa był taki brązowy ale bardzo mało, w sumie dziś był już większy ale nie jakoś wyjątkowo tylko 2 krople o tak brązowego śluzu a teraz patrzę i jest juz zabarwiony krwią więc już sama nie wiem jak to jest... ale i tak badania zrobię :)


Ja już zrobię w tym cyklu badania ... najbardziej się martwię tym moim mężulkiem bo on coś oporny... myślę, że się po prostu wstydzi ale czego się nie robi dla dzidziusia :)
 
reklama
Ja już wszystkie możliwości rozważyłam, wszytsko sprawdziłam, wszytsko wyleczyłam, dlatego ide teraz na żywioł. Moje zdanie jest takie. Najlepiej iść do gina i go przycisnąć, a jak nie chce pomóc, to zmienić gina. Ja miałam właśnie takiego, co niby był dobry, ale nigdy nie zlecał badań itp, no chyba, że mnie coś bolało. Dopiero ten mi pomógł i nawet jak nie zalecał badań jakiś, a sama chciałam, to mi wszytsko wyjaśnił i zinterpretował wyniki.
 
No ja zmieniłam... chodziła na NFZ i nic nie chciał robić... teraz byłam prywatnie i całą mnie przebadał na prawo i lewo... ale na badania też nie dał we sumie to może mogłam coś powiedzieć.... no nic sama je zrobię i wtedy będę wiedzieć na czym stoję...
 
Właśnie Karolka, nie ma co gdybać, ginek i badania dopiero póxniej się zastanawiać.
Ja pitole z tego jajnika co miałam owulke tak mnie ciągnie, że aż promieniuje na całą noge... Co tak wcześnie się pytam????
 
Większość lekarzy też sobie zdaje sprawe, że badania nie są refundowane, mój gin kazał mi zrobić prolaktyne, progesteron, cytomegalie, toksoplazmoze, hiv tsh. Ja dodatkowo zrobiłam różyczke, t3, t4, przeciwciała antytarczycowe, przeciwciała przeciwjądrowe ANA, kurde i coś jeszcze nie pamiętam, aa no i wiadomo mocz zwykły, posiew, morfologie, glukoze, próby wątrobowe, kał na pasożyty
 
Najgorsze jest to jak trafisz na takiego co na pytania odpowiada, że nie potrzeba. Powinien powiedzieć prosto z mostu, że nie są refundowane i zapłacisz sama. Mój 1 gin wciskał mi że na pewno jestem zdrowa...a nie byłam.:wściekła/y:
 
Hej dziewczyny, wreszcie mi się udało włączyć komputer.
Miałam kiepski dzień...pojechałam do Katowic do klienta, szukałam przez 20 min. miejsca do zaparkowania, a jak wyszłam do klienta, to mój samochodzik, miał cały bok zarysowany. Więc zamiast wrócić prosto do domu to spędziłam pół godziny na telefonie z ubezpieczycielem, potem musiałam pojechać na policję zgłosić szkodę. I byłam już dwie godziny w plecy. A jak wreszcie zaczęłam wracać do Bielska, to zaczął lać deszcz:/...fuck, zamiast jechać godzinę jechałam prawie dwie. no i dotarłam na 18 do domu, a pracuję do 16:/ i nie mam nadgodzin....wrrr...
Po powrocie zrobiłam test owulacyjny i co?wyszedł pozytywnie, kreska testowa ciemniejsza od kontrolnej no i zgłupiałam, bo dwa dni temu też był pozytywny, a wczoraj negatywny, temp wczoraj skoczyła ale co z owulką to ja już kompletnie nie wiem.
Tak swoją drogą dzięki Sihaya i Mynia za komentarze w sprawie mojego wykresu:) Ale po dzisiejszym teście się pogububiłam bardziej niż byłam pogubiona przed nim.
Co do problemów z ginem, to też to rozumiem, mi jeszcze nikt nie zaproponował badań, a jak sama o nie zapytałam, to usłyszałam, ze dopiero po roku starań można mówić o problemach z zajściem...kur..
no i teraz nie wiem kiedy powinniśmy się starać...ech
Fajnie, że nie tylko ja mam takie dylematy.
 
To już nawet nie chodzi o problemy z zajście, ale jeśli masz niski progesteron, a zajdziesz, to ciąża i tak się nie utrzyma, bo ciałko żółte jakoś do 12 tygodnia tylko produkuje progesteron, później łożycko, więc jeśli się nie wprowdzi hormonu, to ciąża obumrze, bo ciałko żółte nie da sobie samo rady, po co się narażać, lepiej przed zajściem zrobić badania
 
reklama
Hej dziewczyny, wreszcie mi się udało włączyć komputer.
Miałam kiepski dzień...pojechałam do Katowic do klienta, szukałam przez 20 min. miejsca do zaparkowania, a jak wyszłam do klienta, to mój samochodzik, miał cały bok zarysowany. Więc zamiast wrócić prosto do domu to spędziłam pół godziny na telefonie z ubezpieczycielem, potem musiałam pojechać na policję zgłosić szkodę. I byłam już dwie godziny w plecy. A jak wreszcie zaczęłam wracać do Bielska, to zaczął lać deszcz:/...fuck, zamiast jechać godzinę jechałam prawie dwie. no i dotarłam na 18 do domu, a pracuję do 16:/ i nie mam nadgodzin....wrrr...
Po powrocie zrobiłam test owulacyjny i co?wyszedł pozytywnie, kreska testowa ciemniejsza od kontrolnej no i zgłupiałam, bo dwa dni temu też był pozytywny, a wczoraj negatywny, temp wczoraj skoczyła ale co z owulką to ja już kompletnie nie wiem.
Tak swoją drogą dzięki Sihaya i Mynia za komentarze w sprawie mojego wykresu:) Ale po dzisiejszym teście się pogububiłam bardziej niż byłam pogubiona przed nim.
Co do problemów z ginem, to też to rozumiem, mi jeszcze nikt nie zaproponował badań, a jak sama o nie zapytałam, to usłyszałam, ze dopiero po roku starań można mówić o problemach z zajściem...kur..
no i teraz nie wiem kiedy powinniśmy się starać...ech
Fajnie, że nie tylko ja mam takie dylematy.


Parkowanie w Katowicach, to jest rzeźnia, wiem co czujesz, a gdzie dokładnie byłaś?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry