Hejka!
Andzia - no to niezły mętlik mam w głowie :-) Gdyby liczyć że termin porodu to ostatni dzień 40 tygodnia miałabym już 37 tydzień... :-):-):-)
Martilla - hmm.... no niezłe masz myśli. Ciąża jest bardzo ciekawym okresem w życiu (chyba) każdej kobiety, ale trzeba być na to gotową.... Pogadaj może z Twoim mężem o tym dlaczego masz mieszane uczucia dotyczące ciąży. Może razem coś wymyślicie - on nie będzie musiał zbyt długo czekać lub nie będzie mu się tak ciągnąć ten czas czekania na Twoją "gotowość" a Ty być może nie będziesz aż tak bardzo się przed tym bronić :-):-):-)
U mnie troszkę zmian... wczoraj miałam bardzo dziwny dzień, już sama nie wiem czy mój organizm wysyła mi jakieś znaki : "poród się zbliża!!!" Do południa miałam tak "ruchliwy" dzień że skończyło się na węglu, diecie z ryżu i marchewki i piciu wody... ehhh! Późnym popołudniem mój mężuś wszedł na allegro i zachciało mu się nowego chłodzenia do procesora. No więc pojechaliśmy do Media Markt... Jechaliśmy tramwajami i jak jakiś się spóźniał to szliśmy nawet po kilka przystanków pieszo. Po powrocie do domu zaczęła mnie boleć miednica. Tak bardzo jak jeszcze nigdy... później zaczęły mnie brać delikatne skurcze... Myślałam że te "spacerki" coś ruszyły. Bałam się że już urodzę i że dzidzia będzie uznana za wcześniaka. No ale na szczęście nic się dalej nie działo. :-):-):-) Dziś czuję się dobrze i mam nadzieję że tak zostanie aż do wieczora.
Pozdrawiam wszystkie!!!