reklama

Stare i nowe znajome mamuśki :)

no u nas pogoda dzis wyjatkowo ładna:P ale za to mały marudny jak nigdy...non stop aja aja:P
teraz juz kima:) wiec mam chwilke:)
my wczoraj z mezulkiem normalnie romantik wieczór:)) kominek siece....mmmrrrr kocyk przed kominkiem i .... ryk Filipka:):P hehheh zartuje po ryku znowu kocyk....kominek...mrrr i małe co nie co:P hheheh a co trza kozystac:)
martila to moze dzidzia sie pojawi w waszym zyciu??? jesli tego chcecie oboje to tego wam zycze:)
 
reklama
martila to moze dzidzia sie pojawi w waszym zyciu??? jesli tego chcecie oboje to tego wam zycze:)

chcemy chcemy, tylko ja wolałabym najpierw skończyć tą szkołe i boję się czy poradzimy sobie finansowo... a mąż to by chciał już zaraz natychmiast a tu dupa blada, bo z brzuchem nie uśmiecha mi się bronić licencjata
z drugiej strony jestem nianią i tak sobie myślałam,że chciałabym trochę popracować normalnie, odpocząć , a nie skończyć pilnować małego i czekać na własne:-) nie wiem co się ze mną dzieje, strasznie niezdecydowana jestem... ech kobieta zmienną jest;-)
 
Hejka!

Andzia - no to niezły mętlik mam w głowie :-) Gdyby liczyć że termin porodu to ostatni dzień 40 tygodnia miałabym już 37 tydzień... :-):-):-)

Martilla - hmm.... no niezłe masz myśli. Ciąża jest bardzo ciekawym okresem w życiu (chyba) każdej kobiety, ale trzeba być na to gotową.... Pogadaj może z Twoim mężem o tym dlaczego masz mieszane uczucia dotyczące ciąży. Może razem coś wymyślicie - on nie będzie musiał zbyt długo czekać lub nie będzie mu się tak ciągnąć ten czas czekania na Twoją "gotowość" a Ty być może nie będziesz aż tak bardzo się przed tym bronić :-):-):-)

U mnie troszkę zmian... wczoraj miałam bardzo dziwny dzień, już sama nie wiem czy mój organizm wysyła mi jakieś znaki : "poród się zbliża!!!" Do południa miałam tak "ruchliwy" dzień że skończyło się na węglu, diecie z ryżu i marchewki i piciu wody... ehhh! Późnym popołudniem mój mężuś wszedł na allegro i zachciało mu się nowego chłodzenia do procesora. No więc pojechaliśmy do Media Markt... Jechaliśmy tramwajami i jak jakiś się spóźniał to szliśmy nawet po kilka przystanków pieszo. Po powrocie do domu zaczęła mnie boleć miednica. Tak bardzo jak jeszcze nigdy... później zaczęły mnie brać delikatne skurcze... Myślałam że te "spacerki" coś ruszyły. Bałam się że już urodzę i że dzidzia będzie uznana za wcześniaka. No ale na szczęście nic się dalej nie działo. :-):-):-) Dziś czuję się dobrze i mam nadzieję że tak zostanie aż do wieczora.
Pozdrawiam wszystkie!!!
 
OLKA:) heheh widze ze u Ciebie spacerki "coś tam" działaja:) u mnie nawet wchodzenie po schodach nie pomagało w 40tc:P heheh tylko pomogl tzw. masaz szyjki i w nocy dostalam w koncu bole:)
nie zapominaj ze jestes w 37tc takze masz jeszcze troszke czasu.... lepiej niech dziodzia posiedzi jeszcze troszke. ja jestem panikara i napewno lepeij bedzie jak urodzi sie np. w 39tc niz w 37tc:)
a tak w ogole laseczki gdzie jestescie??? ojjj ....
 
dziewczyny pytanie za 100punktów! jaki podkład do twarzy najlepszy? zeby fajnie krył, ale nie robił maski i miał odcienie brązu a nie brzoskwini:P za dobra podpowiedz nagroda:P buziaczek:) hehheh
 
Ilonka - nie chcę jeszcze urodzić... mam nadzieję że dzidzia jeszcze poczeka. Wczoraj bałam się że urodzę. Bałabym się że dzidzia trafiłby do inkubatora i karmili by dzidzie przez sondę (Koszmar!). No ale jest ok.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry