izkab
matka wariatka
Olka - i jak udało się kupić sukienkę?
Ilonka - właśnie też myślałam o plastikowych bombkach, ale one mi się strasznie nie podobają
ja lubie takie zwykłe bombki, więc chyba zastawimy choinkę kojcem, żeby Karola nie miała dojścia
kurcze.... z Paulą nie bylo takich problemów, jej się dało jakoś wytłumaczyc wszystko i choinka mogła stać normalnie, a ten mały czort to wejdzie wszędzie i tylko się pod nosem uśmiecha jak wie, że broi
z wyglądu takie same te moje córeczki, a z zachowania zupełnie inne... coś mi się wydaje, że Karola da nam popalić ;-)
xTosia - my też kawę trzymamy w lodówce, tzn dokładniej to ja staram się ją tam trzymać, bo mój mąż ma oczywiście swoją teorię na ten temat i ciągle mi tą kawę z lodówki wyciąga
Marcy - główa do góry, zacznie się nowy rok i na pewno będzie lepiej
trzymam kciuki 
a my w domu (jak byłam dzieckiem) mieliśmy zawsze żywą choinkę i jak zamieszkaliśmy z mężem razem, to przez parę lat też taką kupowaliśmy i wcale nie było kłopotu z igłami, bo tak się składało, że nie mieliśmy nigdy dywanu, tylko drewniana podłogę i latwo można było je sprzątnąć
tylko niestety okazalo się, że ze względu na Paulinki alergię nie możemy mieć w domu żadnego świerku, nawet malego stroiku :-(
idę prasować, bo znowu mi się nazbierało
do miłego...
Ilonka - właśnie też myślałam o plastikowych bombkach, ale one mi się strasznie nie podobają
ja lubie takie zwykłe bombki, więc chyba zastawimy choinkę kojcem, żeby Karola nie miała dojścia
kurcze.... z Paulą nie bylo takich problemów, jej się dało jakoś wytłumaczyc wszystko i choinka mogła stać normalnie, a ten mały czort to wejdzie wszędzie i tylko się pod nosem uśmiecha jak wie, że broi
z wyglądu takie same te moje córeczki, a z zachowania zupełnie inne... coś mi się wydaje, że Karola da nam popalić ;-)xTosia - my też kawę trzymamy w lodówce, tzn dokładniej to ja staram się ją tam trzymać, bo mój mąż ma oczywiście swoją teorię na ten temat i ciągle mi tą kawę z lodówki wyciąga

Marcy - główa do góry, zacznie się nowy rok i na pewno będzie lepiej
trzymam kciuki 
a my w domu (jak byłam dzieckiem) mieliśmy zawsze żywą choinkę i jak zamieszkaliśmy z mężem razem, to przez parę lat też taką kupowaliśmy i wcale nie było kłopotu z igłami, bo tak się składało, że nie mieliśmy nigdy dywanu, tylko drewniana podłogę i latwo można było je sprzątnąć
tylko niestety okazalo się, że ze względu na Paulinki alergię nie możemy mieć w domu żadnego świerku, nawet malego stroiku :-(idę prasować, bo znowu mi się nazbierało
do miłego...
pewnie dlatego mi nawet tych igieł brakuje 
a ja jutro sie wybieram do fryzjera zmieniam calkowiecie kolor wlosow ale jeszcze niewiem na 100% na jaki...doradzi mi klientka i tyle....