Witam,
u nas dziś było od rana z przygodami ale na szczęście wszystko jest ok. Wzięłam sobie kilka dni wolnego i od rana zabrałam się za prace w ogrodzie bo mi wszystko zielskiem zarosło (to ciekawe że kwiatki więdną bez wody a chwaściochom nic nie przeszkadza !!!!)

no więc zabrałam się ostro do pracy a moje małe szczęście spało w cieniu w wózku, m ogląda kolarstwo i taka sielanka aż tu nagle słyszę straszny płacz, lece z końca ogrodu bo m głuchy mimo że 5 m od dziecka ale tv na maxa....

,już myslałam że małego cos ugryzło bo takiego płaczu to jeszcze nie słyszałam a on zwymiotował ! Cały był zalany tak strasznie , że aż mu noskiem wyszło!!!!!

kurcze wszyscy w domu a dziecko by się udusiło!!!!

potem zwymiotował jeszcze 2 razy tak strasznie i to wszystko po jogurciku misiowym

ale jadł już go w tamtym tygodniu i nic się nie działo, dobrze ze chumorek mu dopisuje wiec to nie choroba tylko niestrawność ale nie wiem czemu? Nie trzymam tych jogurcików w lodówce bo w sklepie też sa na zwykłych pułkach, jadł juz je, wiec nie jest to nietolerancja na białko, więcej ich już nie dam i zrobię przerwę ale od rana tylko przebieram małego i spieram skiśnięte mleko!!!!

mam załatwiony leżaczek, wózek, łóżeczko.... dobrze że jest ciepło to wszystko szybko wyschnie ale strach amiałam strasznego, chwila nie uwagi i mogło by nie być wesoło:-( teraz poje go rumiankiem i wszystko jest ok, dziecko się bawi i smieje ale jak myślicie kiedy mogę mu dać jakis posiłek i co? może kaszkę na wodzie?