Jestem, jestem z tym,że chora i nie tylko ja ale mały również

Gorączki, karaty, kaszle od niedzieli, w czwartek mąż przytargał choróbsko do domu i sie posypało!! Poniedziałkowa wizyta u naszej larki zaliczona i jak zwykle krzyki i ryki.... Ech... A z dentystą narazie daliśmy spokój. Zaciągając informacji u naszej lekarki rodzinnej postanowiliśmy na razie nic nie robić ze względu na wiek dziecka. Dzieciom do lat dwóch, które nie rozumieją kto to, co to, takie wizyty tylko szkodzą. Maluch nie da sobie zajrzeć do buzi a już w ogole nie pozwoli nic sobie tam włożyć, gdy opowiedziałam jak dziecko reaguje na tego typu wizyty kobieta aż zmarszczyła brwi a o narkozie by wyleczyć zęby nigdy nie słyszała, owszem robią, stosują, ludzie się decydują, ale nie na dzieciach. Dbamy o zęby, całkowicie wyeliminowaliśmy słodycze, pijemy tylko wode, nie kusimy, nie szczujemy aby oczy nie widziały i jest OK

)
A samopoczucie dzisiaj mamy do bani.... z męczącym katarem i cieknącymi nosami staramy sie przetrwać kolejny dzień, mały dziś o godz.6 obudził się z temperaturą 38, wiec od samego rana na pełnych obrotach.
Brak chęci i motywacji do działania, opatulona szalikiem leczę gardło. Nawet z nadchodzącej wiosny, nie mam tyle radochy co zazwyczaj
