nie wiem jak n porodowce, ale ja lezalam w 2004 na ginekologii operacyjnej. to byl najgorszy koszmar mojego zycia. personel w 90% wyjatkowo niemily, lekarze nie chciali udzielac pacjentom zadnych informacji, zero intymnosci w czasie badan - zdarzylo sie na przyklad, ze w czasie robienia usg ginekologicznego w gabinecie przebywaly (rozebrane od dolu!) inne pacjentki, czekajace na badanie. lekarze niestety wydali mi sie w wiekszosci bezduszni - jeden z nich przy mnie oznajmil jednej z pacjentek po prostu "martwy plod - do lyzeczkowania"... no comment. na dodatek mnie na wypisie wpisali smiesna diagnoze - wielokrotnie ja pozniej konsultowalam - po prostu smiech na sali... nie zycze nikomu.