reklama

Szymonek - 27 tc. - 590 g

My już po wizycie fizjoterapeutki.Tak jak przypuszczałam wg niej nie ma powodów do niepokoju.Stwierdziła,ze widzi róznice od ostatniego spotkania(bardziej kontroluje główkę,chociaż nadal jej nie unosi,wodzi lepiej wzrokiem za zabawkami itd),ale przyznała,ze nawet na swój wiek korygowany jest dużo do tyłu,tyle że jej zdaniem jest to spowodowane innymi problemami(problemy z jedzeniem,problemy z oddychaniem).Pytaliśmy o rehabilitację(prywatnie),ale powiedziała,ze w jego wypadku nic to nie da.

co to znaczy "nic nie da"???? Czy ta kobieta jest fizjoterapeutka za masło????
Boże, nóż w kieszeni sie otwiera... Trzeba działać TERAZ, to najwazniejszy czas dla Szymka.. Boże, jak ci pomóc, dziewczyno?
Kontaktowałaś się z ta Magdą, do której namiary dałam Ci na pw?
 
reklama
I bardzo dobrze, ze Szymonek dostanie wszystkie dawki synagisu. Kto jak kto, ale on powinien. Laski nie robia.
Moje Maluchy na szczescie maja zdrowe pluca i odpukac jak do tej pory nie chorowaly, ale znajomych w domu nie przyjmujemy i staramy sie bardzo uwazac. Oby do wiosny....
W najblizszych m-cach do Polski na stale nie wracamy. Musze troszke tym lekarzom ufac tutaj ....ale tylko troszke i na kwiecien planujemy odwiedzic Kraj. Moja przyjaciolka urodzila synka w 28tc, wie sporo na temat wczesniactwa i poumawia mi prywatnych lekarzy na kwiecien. Chcialabym wszystko sprawdzic.
Moj M przyniosl z przychodni papiery na fizjoterapie. Wyprosil na recepcji bo gp nie chciala mu dac. Jest tu cos takiego jak "the physiotherapy drop-in clinic", podobno trzeba tylko wypelnic forme i tam pojsc. Moze i w twoim regionie jest cos podobnego? Napisze Ci jak stamtad wrocimy.
 
Ostatnia edycja:
My dzisiaj mielismy wizytę logopedy.Jestem juz tak uprzedzona do nich,ze nie liczyłam nawet na to,ze nam w czymkolwiek pomoze,no i nie pomogła.Karmilismy Szymka przy niej butelką i łyżeczką i jej spostrzezenia były takie,ze daje nam jasne syngały,ze nie chce jesc,w zwiazku z czym na dzień dzisiajszy mamy przestac karmic go łyzeczką w ogóle.Butelką tez raczej nie,ale zgodziła się ewentualnie na maks 1x dziennie.Mówiła,ze to ze ma przy buzi tyle rurek i plastrów na pewno nie ułatwi mu karmienia i dobrym wyjściem byłby PEG bo przynajmniej miałby jedna rurkę mniej(bardzo przekonywujace....).Nadal przystaje przy tym,ze nie chce jesc dlatego,ze ma kaszel!:wściekła/y:
Kazała stymulowac go,a ta stymulacja ma polegac na tym,zeby miał jak najdłuzej odkryte ręce,zeby wkładał je sobie do buzi,żeby bawił się zabawkami i żeby"jezdzic"mu przy buzi jakimis miekkimi zbawkami żeby miał jak najwiecej pozytywnych odczuc bo na razie ma same negatywne(wąsy tlenowe,sonda,plastry).Nie wierze w to,ze miałoby mu to pomóc w karmieniu,w ogóle to ciężko to nazwac stymulacją:sorry2:
Ta sondę ma juz tyle m-cy i nadal jestesmy w tym samym punkcie.Boję się,ze prędzej czy pózniej pod wpływem presji zgodzimy sie na PEGa...:-(
 
Madziu, ale PEG to jest droga donikąd... Dopiero wtedy zaczną się problemy..
Sa specjalne masaże, delikatniejsze i bardziej intensywne, które mają za zadanie odwrazliwienie buziaka...ale to specjalista doradzić musi..:(
Boże, straszna sytuacja:(
 
Po prostu rece opadaja.... nir ozumiem jak mogla z łaski zgodzić się na jedno kamrmienie dziennie butelką..? ona myśli że Mały sam pewnego dnia wstanie i bedzie potrafil jesc albo pic z butelki?I ze jak dostanie PEGa to problem zniknie? co ona by chciala-zeby Mały byl ciagle karmiony dojelitowo? No sorry ale jakos to do mnie nie trafia...Dziwna kobieta...My idziemy do logopedy dopiero za miesiac, ale z nasza rehabilitantka (swoja droga ona uczyla sie u dr Łady:)) cwiczymy otwieranie buzki na lyzeczke itp, masuje ja naokolo ust, daje rozne bodzcze w obrebie ust itp...ona, zreszta tak jak i ja uwazamy ze im szybciej malutka nauczy sie samodzielnie jesc, tym szybciej pozbedziemy sie sondy...
Dlateg tak mnie dziwi postawa waszej logopedki...

Jedyne chyba madre co powiedziala to to zeby Szymek bawil sie raczkami i probowal wkladac je i rozne rzeczy do buzki...
 
kurcze jak to czytam to się wkurzam. najlepiej założyc Peg bo problem dla nich z głowy. Wiem, ze to może nie zdrowe i takie tam, ale gdyby mu np. stymulowac otwieranie buźki poprzez dawanie czegos miłego w smaku. Niech to jest słodkie i niezdrowe, ale może cos da i Szymutek przekona sie, ze otwieranie buźki może byc przyjemne?
 
Madziu, mnie w szpitalu uczyli jak przekonywać synka do jedzenia - bo też nie chciał nic jeść i strasznie długo trwało karmienie go z butelki, a i tak połowa była obok - i też mówili żeby mu masować lekko policzki, dotykać. A potem, jak już otworzy buźkę to smoczkiem jeździć po dziąsłach od wewnątrz, a cały czas przy karmieniu poruszać smoczkiem w taki sposób, żeby dotykał górnego podniebienia, co ponoć stymuluje odruch ssania. Mój też stanowczo dawał sygnały, że nie chce jeść - zaciskał usta przy próbie włożnenia w nie smoczka, nie łykał itp. Ale nikt mi nie sugerował, że należy dac sobie spokój z jego karmieniem, a wręcz przeciwnie!
 
reklama
Ale nikt mi nie sugerował, że należy dac sobie spokój z jego karmieniem, a wręcz przeciwnie!

Bardzo dobrze to ujelas, Majka :)
Madziu sprobuj moze tego co radzi Majka, moze cos to da...predzej czy pozniej Szymek, zreszta tak jak i moja Ola musza nauczyc sie jesc, ale wiem napewno ze sbez zadnej pomocy nie dadza sobie z tym rady...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry