Maqnio - tak, to był koszmar, ale z tego koszmaru każda z nas podnosi się i idzie dalej w życie. Zaczynamy od nowa, czasem nie raz... Bo pragnienie tej jedynej w swoim rodzaju łaski jaką jest macierzyństwo, nie pozwala nam się poddać. Dopóki jest szansa. U nas w szpitalu położnictwo i ginekologia to jeden oddział, całość na jednym piętrze - płacz dzieci słychać cały czas, wystarczy że którekolwiek zapłacze. Można zwariować. Kiedyś... Kiedyś leżałam na położnictwie po urodzeniu córki, na salę przywieźli nam młodą kobietę która urodziła przedwcześnie synka - maluszek nie przeżył. Leżała z oczami wbitymi w sufit, łzy tylko ciekły... Nasze dzieci były z nami, ona... Wtedy tylko domyślałam się jej bólu - dziś go znam. Ale jesteśmy silne, prawda? I damy radę! Czas pozwoli zblaknąć wspomnieniom, nauczymy się z nimi żyć, oswoimy ból i będziemy jeszcze silniejsze. Będziemy jak trzcina na wietrze...