Joas moja kochana wzielabym Cie na piwo gdybysmy blizej siebie mieszkaly, nawet nie raz i nie dwa...Kurcze ja chyba wiem o czym piszes, brak zycia towarzyskiego i przebywanie 24/7 z wlasnym potomstwem moze zabic calkowicie chec do zycia

a kolezaneczka z wyjazdem nad morze sie udala. Ja bym zaraz powiedziala otwarcie - malpo q@#%^& mac!!!! rusz ta stara dooope i zapinaj jeden fotelik na rower, jade z toba ale bedziesz mi pomagac uzerac sie z moimi cudownymi dziecmi. Ale ja mam niewyparzony ryj i mnie takie "falszywe" kolezenstwo wkurza.
Ja sobie dla odmiany teraz ponarzekam ze jestem zmeczona imprezami, wczoraj wrocilismy tuz przed polnoca. Dzis mnie glowa boli ale po dwoch lapmkach koniaku chyba

Na szczescie twardo odmowilam wiekszej ilosci % bo przeciez prowadzilam samochod (jechalismy z mezem osobno dwoma bo on sie tam doturlal prosto z pracy), wiec tylko na samiutkim poczatku imprezki dostalam przymusowo toastowy szampan (bleeeeee!!!!) i jakas cole z rozweselaczem (czyt.koniak po ktorym mam dzis ciezki leb), pozniej obzarlam sie jak tucznik zeby te wszystkie procenty rozeszly sie jak najszybciej po kosciach i podsypialam na fotelu przygladajac sie jak wszyscy sie ladnie bawia

Fajnie bylo tylko nie lubie imprez w srodku tygodnia, dzis bylo cieeeezko wstawac, oj ciezko

Zaraz musze moja mlodziez zdrapywac z lozek i oddelegowac na ich camp a sama stare gnaty szykowac do roboty, aczkolwiek nie zamierzam sie przemeczac zanatdo. Przeciez to juz czwartek to prawie jak weekend

A w sobote......hehe goli pieknie panowie czekaja. Kolezanka mowi wiesz co nie opowiadaj moze mezowi dokladnie gdzie idziesz, a ja zaczelam sie smiac ze w porzadku, powiem ze na koncert symfoniczny idziemy, taki na flety proste



No dobrze, tym oto kulturalnym akcentem zegnam sie na teraz i wracam do swoich obowiazkow. Buziaczki for all
