• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Trzecie dziecko i.. Co dalej ??

reklama
Pawimi, dzięki za tego posta. Żeś naprodukowała :-).
Teraz mówi się położna kiedyś była akuszerka. Jeśli masz szczęście mieć położną z prawdziwego zdarzenia to super. Ja niestety miałam to "szczęście" dwukrotnie być poddana indukcji. Jedno ze wskazań medycznych - nadciśnienie skaczące pod koniec ciąży - pierwszy koszmarny poród - wywoływany 3-4 dni, łącznie z przebiciem pęcherza, kroplówka mi z oksytocyny, krwotokiem "na deser". Drugi z powodu złego wieku ciąży i zakwalifikowanie go do porodu przeterminowanego - drugi poród (w 6 tyg ciąży nie było widać nic na usg, a bHcg było na poziomie 3-4 tydz, co nie przeszkadzało lekarzowi przyjąć terminu porodu wg cyklu 28dni). Wywoływania już trwało krócej, ale oksy ponownie.
Przy trzeciej ciąży postawiłam na swoim, wiedziałam, ze "mój" termin porodu, to 6 wrzesień. Nie stawiłam się na "nakazane" ktg po wyznaczonym terminie porodu. Poszłam 4tego września, bo czułam się dziwnie, skurcze miałam tylko na stojąco. Ktg nic nie wykazało, ale rozwarcie już było na 2-3 cm. Nie zostałam w szpitalu, chciano położyć mnie na patologii, podpisałam, ze odmawiam na własna odpowiedzialność. Po dwóch godzinach wróciłam do szpitala z 5cm rozwarcia. Nie odczuwałam bólu. Poród naturalny był dla mnie niesamowitym prezentem po dwóch indukcjach. Urodziłam 5 września - dzień przed obstawianym przez mnie terminie porodu, ale 6 dni po "lekarskim". Nie będę więcej się rozpisywała. Potwierdzam tylko jedną rzecz: lekarze nie biorą pod uwagę wiedzy kobiet o swoim cyklu, swoim organizmie...

P.S - ja torba nadal nie spakowana... słabe te kopniaki były, oj słabe... albo doopsko mam twarde ;-)
 
Ostatnia edycja:
Dziewczyny dzięki za linki. Będę miała co czytać :)
Mamo Michałek już rozłożył się całkiem i znów jet na inhalacjach... :( oj już czasem mamy dość...
Pawimi nieżle się rozpisałaś :) w dużej mierze zgadzam się z Tobą. Ja też nie jestem za zmedykalizowanym i rutynowo prowadzonym porodem. Wiem coś o tym bo i jedno i drugie dziecko rodziłam pod kroplówką z oksytocyny i nie wspominam tego dobrze. Zgadzam się też co do lekarzy którzy w ogóle nie biorą pod uwagę tego że ich pacjentka zna dobrze swoje ciało i niejednokrotnie lepiej potrafi wyznaczyć termin swojego porodu. Nie zgodzę się natomiast z tym że ponad 99 % przypadków patologicznych jest wynikiem ingerencji medycznej... Owszem bardzo duży odsetek tych patologii jest spowodowany nadużywaniem oksytocyny (rutynowym jej stosowaniem jako np przyspieszacza porodu) oraz znieczulenia zewnątrzoponowego (które uważane jest za super bezpieczne a nie do końca tak jest). Znam szpitale z dwóch perspektyw: pacjenta i pracownika może właśnie dlatego ogarnia mnie przerażenie kidy myślę o kolejnym porodzie szpitalnym brrr... Bardzo chcemy urodzić tego maluszka w domu w komfortowych warunkach zaróno dla niego jak i dla nas... mam nadzieje że nam się uda choć obawy mamy. Mamy też nadzieje że polożna z którą mamy się spotkać w czwartek rozwieje te obawy :)
Przykro mi dziewczyny że macie przykre doświadczenia z położnymi (wnioskuję z wypowiedzi) :(
Ale dziękuję wszystkim za liczne odpowiedzi :) Ktoś jescze tutaj oprócz Pawimi rodził w domu? Joas ty nie myślałaś o domowych narodzinach???
 
odnosnie liczb dotyczacych patologii nie chodzilo mi w kontekscie calosciowym, czyli wszystkich ciaz i porodow, bo wiadomo masa kobiet jednak nie moze urodzic naturalnie ze wzgledow zdrowotnych, fizjologicznych czy tez innych, natomiast chodzilo mi to ze wsrod porodow naturalnych, z gory ustalonych ze beda wylacznie naturalne to ze nie koncza sie naturalnie jak zamierzano wynika wlasnie ze zbednej i rutynowo przeprowadzanej medykalizacji. Nie prowadzilam zadnych oficjalnych statystyk (bom nie badacz socjologiczny tylko kompletny laik- obserwator) a liczba podana jest "na oko" zeby podkreslic ze w zasadzie przy prawidlowo prowadzonej ciazy i porodzie bez ingerencji medycznych a raczej opartym na kobiecej intuicji nie ma prawa bledu ...Joas pisala cos o niespodziankach w trakcie porodow dlatego nie zdecydowala sie na domowy...
 
Wiem Pawimi że chodziło ci o te naturalne (a przynajmniej które mieły takkie być) :). Po prostu zdarza się że poród który przebiega zupełnie normalnie (bez leków) może przerodzić sie w cięzką patologie. Ale masz racje bardzo czesto dochodzi do powikłań właśnie przez ingerencję lekarska. Mimo strachu i tak jesteśmy zdecydowani na dom. Oby tylko położna powiedziała że to możliwe w naszym przypadku...
Ty od początku byłaś zdecydowana na dom? nie martwiłaś się ze może coś pojść nie tak? nikt was nie odwodził od tego? bo u nas prawie cała rodzina jest przeciwna o koleżankach z pracy nie wspomnę :(
 
Ostatnia edycja:
Ty od początku byłaś zdecydowana na dom? nie martwiłaś się ze może coś pojść nie tak? nikt was nie odwodził od tego? bo u nas prawie cała rodzina jest przeciwna o koleżankach z pracy nie wspomnę :(
U mnie to byle na tyle nietypowo ze jak zaszlam w ciaze z pierwszym synkiem to ...w ogole nie mialam potrzeby zeby isc do lekarza i badac sie czy sprawdzac, nie uznawalam kompletnie ciazy jako choroby a zarazem nie czulam koniecznosci pojscia do placowki medycznej. Czulam sie rewelacyjnie, kwitnaco a nie jak chora osoba wymagajaca lekarkiej opieki. Na przelomie piatego i szostego miesiaca ciazy poszlam w "odwiedziny" do szpitala sw. zofii w warszawie poniewaz koleznka doniosla mi ze tam mozliwe sa porody naturalne z udzialem tatusia, a byl to wlasnie czas w ktorym zaczelam zastanawiac sie gdzie i jak ewentualnie urodze, ale jak tylko weszlam tam odrazu poczulam sie chora i wiedzialam ze to nie jest miejsce w ktorym chce rodzic dziecko. Jestem kompletnie niekombatybilna z konwencjonalna sala porodowa. Dla mnie ciaza to nie choroba:tak: a w szpitalu leczy sie chorych ludzi! Tak wspaniale sie zlozylo ze poznalam ludzi ktorzy mysleli podobnie do mnie i wlasnie mieli za soba pozaszpitalny porod. Polecili mi jedno fantastyczne miejsce i polozna, tam tez sie udalam zeby dokonac kwalifikacyjnej rozmowy i badan przygotowawczych do porodu poza szpitalem. Przy drugiej ciazy 10 lat pozniej nawet sie nie zastanawialam co, gdzie i jak, to bylo oczywiste ze tylko dom. Mialam juz wtedy fantastyczne warunki do tego zeby urodzic we wlasnym domu. Znalazlam polozna - kobieta artystka porodowa:tak: byla niesamowita, pierszy raz spotkalysmy sie podobnie jak przy pierwszym dziecku pod koniec drugiego trymestru, odrazu przypadlysmy sobie do gustu. Dzien przed urodzeniem sie Olivera byla mnie odwiedzic w domku z wizyta, po przylozeniu ucha do brzucha stwierdzila ze dzis w nocy wyjdzie maly chlopak:-D Byla przeciwna USG i innym dobrodziejstwom dzisiejszej ginekologii. Rownoczesnie nie bala sie ze w razie czego mamy dwie godziny drogi do szpitala, dla niej nie istnualo "w razie czego", w zwiazku z tym dla mnie tez nie. Jezeli bede ponownie rodzic, tym razem zostaniemy sami z mezem w domciu, zdecydujemy sie na porod bez asysty. Tam wsrod tych linkow ktore Ci podrzucilam na PW jest cala masa opowiesci kobiet ktore rodzimy w domach i mysle ze czytajac mozesz sie niezle podbudowac i upewnic ze to jest wlasnie to;-) Jest tez opis porodu nieasystowanego, gdzie maz przyjal porod chyba czwartego dzieciaczka:-D Fantastyczna opowiesc. Polecam lekturke.
 
Tak Pawimi już zdążyłam przeczytać :) Super że ci się tak ułożyło ze wszystkimi porodami. Aż ci zazdroszczę. Ja niedawno dowiedziałam się że w rejonie w którym mieszkam jest położna która odbiera porody w domu. wcześniej nie wiedziałam że w moim województwie w ogóle jest traka możliwość. Na początku wydawało mi się to "nienormalne" bo przecież różne rzeczy się mogą zdarzyć podczas porodu. potem troszkę próbowałam czytać na ten temat a ostatnio rozmawiałam właśnie z kilkoma parami z którymi rodziła właśnie ta położna. Wszyscy opowiadają że to było najpiękniejsze doświadczenie w ich życiu. A ja naprawdę źle wspominam moje poprzednie porody. NIe ze względu na opiekę , bo muszę przyznać że opiekę (przynajmniej położniczą miałam bardzo dobrą, gorzej z tą lekarska). Po prostu nie podobało mi się że wszystko jest robione na "siłę" i ta oksytocyna.... Chciałabym przeżyć taki poród po którym mogłabym powiedzieć że chcę rodzić znowu!!!
 
czesc babeczki;-)
widze,ze porody domowe aż wrzą na wątku:tak:fajnie-może nedlugo Ewunia bedzie nam opisywać swoj domowy ,piękny poród:tak::-)

EWUNIA- zdrowka dla Michalka:tak:
PAWIMI- masz chyba 2 ulubione tematy co??;-)poród domowy i wózki:tak::-D

Ja wcinam owsianke i kawka juz pachnie-dzieci w przedszkolu,zaraz biore sie za porządki.

JOAŚ- ja caly czas jestem z Tobą myslami.

SEMPE,WERONICZKA- co u Was babki???????????

ściskam ,pozdrawiam i na kawke zapraszam:tak:
 
reklama
Hej!
Majqa1 - spróbuj nadrobić 2-3 stronki ostatnie - duzo ciekawej wiedzy jest :-) Jak się czujesz? Mdłości dokuczają??
Mama05 - dzięki za kciuki, myśli etc.
Dziś mam totalny spadek formy, chyba końcówka ciąży daje znać. Leżałam teraz 1,5 godz ale nic mi lepiej :-(. Boli mnie wszystko i mi słabo. Za długo nie mogę się nad soba rozczulać, bo robota czeka, ale jeszcze nie nabieram tempa... Jeszcze czekam na minimum formy...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry