• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Trzecie dziecko i.. Co dalej ??

JOAŚ- dziekuje Ci moja Ty dobra duszyczko...
tez myslalam ,ze zanim Ty urodzisz to ja zajde,ale widzisz...nic z tego..moze uda mi sie zajśc zanim Bedismall urodzi...

trzymaj sie dzielie,pewnie jeszcze kilka dni i sie rozpakujesz-pamietaj-będę Cię trzymala za ręke przy porodzie...wciąż myslami jestem z Tobą kochana!!

ukochaj dzieciaczki od e-ciotki :))
i pewnie jak spojrzysz w oczy synkowi to decyzja o imieniu zapadnie :)
 
reklama
)
i pewnie jak spojrzysz w oczy synkowi to decyzja o imieniu zapadnie :)
Pewnie tak - tak było z Marcinkiem - miał szansę być Mikołajem ;-)

Oj, jakoś nie mam siły i weny się pakować, cały czas robię inne "ważniejsze" rzeczy. Poproszę o kopa w dupsko, bo chyba NIGDY się nie spakuję a tym samym nie urodzę - u mnie to jakoś powiązane jest:eek:
 
Joas - wlasnie wystosowalam wielkiego i silnego kopa w dooopsko :-D wedle Twoich zyczen...no i lekkiego porodu zycze.
Mama05 - no coz :-( tule kochana, lacze sie w bolu, moze bedzie Ci troszke lzej jesli wszystkie tu pocierpimy za Ciebie;-) i jak najbardziej rozumie Twoje pragnienie jeszcze jednego dzieciatka. Glowa do gory kochana, bedzie dobrze...Mam wrazenie ze ta kuracja hormonalna calkowicie rozwalila Ci cykl i stad ten galimatias. Jakos tak..hmm, czuje ze to przez ta nadmierna ingerencje w organizm. Ale ja bylam zawsze bardziej pro naturalna i jakos zawsze kiedy siegalam po rozwiazania farmakologiczne nie konczylo sie to zaciekawie:no: no ale rob kochana jak Ci serduszko podpowiada i jak Ty czujesz....jesli myslisz zeby narazie odpuscic to tak zrob ale jesli chcesz dalej walczyc to dostosuj sie do tego co Ci gin zaleci we wtorek.

maureen - wiem ze Ci ciezko dzisiaj....ja sie ciesze ze u nas nie ma tego swieta...zwykly, normalny dzien mamy, dzieci do szkoly, my do pracy i czlowiek nie mysli...

ewuniaf - tak, ja rodzilam w domciu, polecam i chwale sobie to ze mialam taka mozliwosc, nie zamienilabym tej opcji na zaden najcudowniejszy szpital. Osobiscie uwazam ze kazda kobieta (wykluczajac ciaze patologiczna oczywiscie), ktora ma pragnienie urodzic swoje dziecko w domu i czuje sie na silach powinna to zrobic ...nasz organizm jest swietnie wyposazony przez nature do tego dziela, ja nie potrzebuje zastepow lekarskich zeby kierowaly mna podczas tego wydarzenia, wrecz przeciwnie - cala ta oprawa wydaje mi sie zbedna, to nie jest medyczne wydarzenie tylko cud natury, cud do ktorego kobieta jest swietnie przystosowana. Wiadomo ze rodzac pierwsze dziecko nie wiemy czego sie spodziewac wiec mozemy sie bac, ale przy kolejnym....moj drugi porod byl rewelacyjny, polozna mi jedynie pomagala a moje cialo samo wiedzialo co i jak robic. W niespelna dwie godziny urodzil sie Oliver w pieleszach mojej wlasnej sypialni a kilkanascie minut po fakcie polozna przylapala mnie jak lecialam po schodach na dol zaparzyc kawe moim gosciom....Tego samego wieczora szorowalam na kolanach podloge w korytarzu bo...snieznie bylo i goscie naniesli blota :rofl2: Trzeci porod wspominam mniej przyjemnie bo zatrudnilam nieodpowiednia pomoc i kobiety mi przeszkadzaly bardziej niz byly pomocne. W zasadzie ich nadmierna ingerencja spowolnila moj prod i zatrzymala cala akcje porodowa. Dopiero jak sie ich "pozbylam", odpoczelam psychicznie i fizycznie bylam w stanie skupic sie na wydaniu swojego malenstwa na swiat w tempie blyskawicznym... dlatego jesli zdecydujesz sie ze chcesz urodzic w domu bardzo uwaznie zapoznaj sie ze swoja polozna czy osoba towarzyszaca przy porodzie i upewnij sie ze nadajecie na tych samych falach. To jest pierwszy krok do celu, odpowiednia osoba ktora bedzie przyjmowac twoj porod. W przeciwnym razie taka osoba moze Ci bardziej "zaszkodzic" niz byc pomocna. Smialo pytaj jesli masz jakies watpliwosci czy szczegolowe pytania, postaram sie odpowiedziec w miare wiedzy i doswiadczenia,

A u nas juz po halloween, przyjecie mysle ze udane, moje srednie dziecko powiedzialo mi ze mialo wspanialy dzien i zabawe wiec chyba sie udalo:-D Wkleilam nowy album na Facebooku wiec zapraszam te panie ktore maja dostep :tak: a ktore nie maja prosze podac info na pw to chetnie wysle zaproszenie do swojego konta,

Bidismall - sliczne twoje dzieciaczki :-) mama05 - twoj Dominis przeuroczy! Zuskus - a twoj Krzys jaki maly przystojniaczek! Cudowne macie dzieciaczki:happy:

Izulka - mam nadzieje ze wyjazd wasz udany!

Pozdrawiam wszystkie i do uslyszenia...
 
hej mamusie!! :) Jak tam po świętowaniu?

mama kochana jak się czujesz?

Pawimi na pewno mam dużo pytań i wątpliwości. W Polsce osoby które decydują się na porody domowe są uważane za nieodpowiedzialne bo wszyscy patrzą na poród przez pryzmat patologii. Sama mam obawy co jeśli będą jakieś komplikacje? Doskonale wiem że nawet najbardziej fizjologiczny poród w jednej chwili może stać sie patologiczny... Co wtedy?
Jednak mimo moich (i męza) obaw jesteśmy pewni że nasz domek to najlepsze miejsce do przyjscia na świat naszego trzeciego maluszka. Przede wszystkim właśnie chodzi o nie przyspieszanie natury, żadnego farmakologicznego wspomagania. Zraziłam się po pierwszym jak i drugim porodzie. Teraz chciałabym żeby to było wyjątkowe wydarzenie.... Dużo rzeczy jeszcze nie wiemy, np jak to wygląda z neonatologiem który ma przyjechać poźniej zbadać dziecko, czy też jak sprawa wygląda ze szczepieniami i przesiewowym badaniem słuchu. Wiesz może coś na ten temat?

Joas spakuj się bo jeszcze się okaże że nie zdążysz :)
 
hej wszystkim, moja droga mamo jak ja bym chciała, żeby wam sie udało, mój mąż niestety nie jest taki prorodzinny jak twój,i powiem szczerze bardzo ci tego zazdroszczę, gdyby nie jego nieuwaga nigdy nie miałabym mojego F. ech...jakie to życie czasem niesprawiedliwe.
maureenjak tam malutka i ząbki, lepiej ciut?? współczuje wczorajszego dnia,mój maluszek na leku i tak wyszło, że pierwszy raz od wczesnych lat dzieciństwa nie było mnie wczoraj na cmentarzu, ale na szczęście ja nie mam kogo opłakiwać, oby jak najdłużej....
joaśoj kochana, ale ty masz pare :tak:zazdroszczę, spakuj sie spakuj, bo potem tylko cap i gotowe, a kolejny poród może być szybciutki.....
buziaki dla całej reszty, jakoś tak nie mam siły na nic, kiepsko sie od wczoraj czuje, jakoś tak mam wrażenie, że momentami nie nadążam i jeszcze mój mąż..ech..smutno mi jakoś
 
Witam!U nas nocka niezbyt,mała budziła się co 2 godz.Naprawdę kiełkuje jej ząbek i ślini się.Czy to źle że tak wcześnie zaczyna?
Oglądałam niedawno na TLC ciąża z zaskoczenia i było o kobiecie 57 letniej która urodziła córkę i to było jej pierwsze dziecko.
 
cześć kochane babeczki..

PAWIMI- dziekuje Ci za cieple slowa....wiem ,ze Wy mamusie mnie tu rozumiecie i wiecie jaki skarb macie w domu i żadna z Was nie "odradzi " mi powiekszenia rodzinki..
dziekuje ,ze cierpicie ze mną i wspieracie no i dzieki za komplement dla synka :)

EWUNIA- milo,ze pytasz..dzis czuje sie troche lepiej psychicznie bo to 3 dzień @ za kilka dni bedziemy mogli znowu dzialac i znowu nadzieja...
mam nadzieje ,ze Michalek lepiej z katarem...??

ANNA.S- cześć kochana...no wodzisz tak sie czasem życie uklada-u Twojego męża "nieuwaga"spowodowala cud a my dzialamy we wszelkie mozliwe sposoby i cudu brak....i tule Cie...mam nadzieje,zemąż bedzie bardziej pomocny i doceni Ciebie jako swój skarb...

MONIKA- czesc-no kazde dziecko we wlasnym tepie zabkuje wiec jesli Inga juz zaczela to nie powstrzymasz tego :)trzeba sie uzbroic w cierpliwosc..

ZUZKUS,SEMPE,MALINKA,IZA,JOAŚ,WERONICZKA co tam u Was?????
 
Hej kochane!
U nas prawo czarnej serii ciag dalszy...w drodze zepsol nam sie samochod, poszla skrzynia biegow! I to ja jechalam...ale nie moja wina bo poszedl mechanizm roznicowy. Szwagier nas sholowal na grobach nie bylismy a samochod rozbebeszony stoi w garazu. Juz znalazlam na allegro skrzynie ale dopiero w sobote maz bedzie to z bratem naprawia

Po za tym pogoda piekna, cieplo, slonecznie...dla mnie moze tak byc do wiosny!!!!


Izulka mam w Kedzierzynie rodzine :tak:

Mamo przykre ze tak Ci sie wszystko pokrecilo z tym okresem, mnie by tez zdziwilo ze juz!! Przesylam pozytywna energie ~~~~

Bedismall, Pawimi sliczne halowenowe fotki!!!

Ewunia juz tu pisalam ze chcialam urodzic w domu ale w Polsce nastawinie do tego jest...sama wiesz! Ale mysle ze tak jak napisala Pawimi dobra polozna to podstawa

Joas pakuj sie kochana pakuj!!!

Pozdrawiam!
 
reklama
Sama mam obawy co jeśli będą jakieś komplikacje? Doskonale wiem że nawet najbardziej fizjologiczny poród w jednej chwili może stać sie patologiczny... Co wtedy?
hmm, to nie do konca jest tak...Twoj strach i obawy jak najbardziej rozumiem ale po latach amatorskiego studiowania (amatorskiego bo nie jestem zadnym medycznym autorytetem) i obserwacji twierdze ze przewaznie na patologii w 99.9% procentach koncza rodzace u ktorych nastapila chociazby w minimalnym stopniu ingerencja medyczna...a ta niestety spotykana jest w szpitalach na porzadku dziennym i uznawana jest za cos normalnego nawet przy calkiem naturalnych i jak najbardziej fizjologicznych porodach....kobieta rodzaca wspolczesnie tak wlasciwie nie wie co to jest położna, jakie ta położna ma spelniac cele i do czego sluzy podczas porodu ....nie wiemy tez jaka jest rzeczywista rola lekarza poloznika. Czesto przestajemy ufac naszemu organizmowi a zdajemy sie wlasnie na lekarza i polozna ktorzy stanowia jedyna wytyczną a co jest niestety bledem bo położna jest czy powinna byc jedynie osobą towarzyszaca, by pomagac rodzacej i otoczyć kobietę i jej dziecko opieką, wsparciem i fachową radą, a lekarz położnik powinien wkroczyć do akcji jedynie gdy zaistnieje rzeczywisty stan patologiczny, lub pojawi się realne zagrożenie takim stanem. Czy jednak taki podział kompetencji może się sprawdzać w praktyce? Niespotykany w dziejach medycyny rozwój technologii i techniki medycznej zmienił podejście do porodu. Zmieniło się również rozumienie roli, jaką odgrywa w tym procesie kobieta, a także uwarunkowań społecznych i kulturowych, które mają istotny wpływ na jego przebieg.Cel, jakim było zapewnienie "medycznego bezpieczeństwa" kobiet i noworodków, spowodował coraz większą ingerencję w mechanizm porodu i podporządkowanie go działaniom z zewnątrz.
Od kiedy kontrolę nad jego przebiegiem przejął personel medyczny, rola kobiety została ograniczona do biernego uczestniczenia w różnorakich działaniach i procedurach. Od tego czasu zaczęto formułować normy określające "prawidłowy" poród oraz zakres odpowiedzialności położnej i lekarza. Nie wiem czy wiecie - podam jako ciekawostke ze w latach 70-tych w jednym ze szpitali w Dublinie opracowany został zbiór procedur pod nazwą "aktywne prowadzenie porodu", który, w pierwotnym zamyśle, miał niby zapobiec wzrostowi cesarskich cięć. Był to określony scenariusz (tak, dokladnie okreslony przez lekarzy scenariusz:szok:), według którego miał się toczyć każdy poród. Rozpocząć się powinien od przebicia błon płodowych. W I okresie szyjka musiała rozwierać się w tempie 1 cm na godzinę, zaś parcie nie mogło trwać dłużej niż dwie godziny. Gdy te warunki nie były spełnione należało sztucznie stymulować skurcze.

Takie pseudo -aktywne prowadzenie porodu szybko zyskało zwolenników i przyjęto je jako styl pracy w większości sal porodowych. Ale jedną z konsekwencji tego faktu było ubezwłasnowolnienie rodzących. Sztywne ramy, w jakie ujęto poród spowodowały, że ingerencja medyczna stała się jego obowiązkową składową, a przejęcie przez personel całkowitej kontroli i odpowiedzialności - faktem. Indywidualność i niepowtarzalność każdego aktu narodzin przestała być wartością.

"Aktywne prowadzenie porodu" mogło odbywać się wyłącznie w szpitalach. W wyniku tego w wielu krajach nakazem administracyjnym przeniesiono wszystkie porody do szpitali, jednocześnie delegalizując porody domowe i zamykając małe ośrodki porodowe. Tak było np. w Wielkiej Brytanii. Przyjęcie, w połowie lat 70-tych raportu Peel'a, z którego wynikało, że tylko porody szpitalne gwarantują matce i dziecku 100% bezpieczeństwa spowodowało, iż wszystkie Brytyjki zmuszone zostały do rodzenia w szpitalach.:wściekła/y: Podobnie było w Polsce: popularne i dobrze funkcjonujące izby porodowe zostały zamknięte, a kobietom pozostawało rodzić tylko w bezosobowych, zimnych szpitalach-molochach. Dynamiczny rozwój technologii medycznej miał rozwiązać wiele problemów położniczych. Okazało się jednak, że nie tylko nie zaradził istniejącym, ale zaowocował nowymi, związanymi przede wszystkim z dwoma zjawiskami. Po pierwsze większość nowych technik wprowadzano bez wcześniejszej, wnikliwej klinicznej oceny ich przydatności, obejmującej także określenie skutków ubocznych ich stosowania. Po drugie, zaczęto stosować je rutynowo wobec wszystkich rodzących, mimo iż pierwotnie były one przeznaczone tylko dla tych kobiet, których ciąża lub poród stwarzały problemy natury medycznej.Poród zmedykalizowany stał się obowiązującym modelem porodu w niemal wszystkich krajach zachodnich. Jednak czy coś, tylko z racji tego, że zdarza się najczęściej, może automatycznie stanowić "normę"? Interwencje medyczne, takie jak sztuczne przebicie pęcherza płodowego, wywoływanie lub przyspieszanie porodu, znieczulenie i nacięcie krocza nie powinny być stosowane rutynowo, ani traktowane jako składowa porodu normalnego. Ponieważ każda interwencja może potencjalnie zaburzyć przebieg porodu, niestety niewiele przyszlych matek zdaje sobie z tego sprawe...pozniej mowi sie ze trzeba bylo bo lekarz kazal, bo lekarz wie lepiej. W modelu zorientowanym na patologię istotna jest praktycznie wyłącznie sfera fizyczna - stan zdrowia, budowa anatomiczna, wyniki badań - w której diagnozuje się problemy. Ignorowanie pozafizycznych aspektów prowadzi jednak często do niemożności postawienia prawidłowej diagnozy, a w związku z tym do niewłaściwych decyzji dotyczących leczenia. Najbardziej jaskrawym przykładem jest ignorowanie dyskomfortu psychicznego i lęku jako czynników wpływających hamująco na przebieg porodu. W sytuacji osłabienia czynności skurczowej położnik jest skłonny rozwiązać problem za pomocą kroplówki z oksytocyną, nie czyniąc refleksji nad możliwymi psychologicznymi przyczynami takiego stanu. W ten sposób fizjologicznie prawidłowy poród (zahamowanie postępu porodu w sytuacji dyskomfortu matki jest prawidłową, adaptacyjną reakcją) jest niepotrzebnie medykalizowany. Osoba prezentująca holistyczne i naturalne podejście do rodzącej zadbałaby raczej o zapewnienie jej komfortu i w ten sposób wpłynęła na przebieg porodu bez medycznej interwencji....Lekarz-położnik, czy położna w sali porodowej w klasycznym szpitalu w swojej pracy oczekują od pacjentki podległości i zaufania, sami stosując jednocześnie zasadę ograniczonego zaufania w stosunku do niej. Lekarz uważa siebie za osobę najlepiej zorientowaną w sytuacji. Ma to być może uzasadnienie w sytuacji patologii, kiedy zmiany w organizmie kobiety i sposób ich leczenia są dla niej czymś nowym i nieznanym, a lekarz jako specjalista posiada na ten temat rozległą wiedzę. Podejście takie jednak nie sprawdza się w sytuacji fizjologii, gdy bardzo istotne stają się informacje kobiety o jej własnym ciele oraz jej intuicja. Doskonałym, a prostym przykładem jest tu wyznaczanie oczekiwanego terminu porodu. Niestety, większość lekarzy prowadzących ciążę kieruje się w tej kwestii wyłącznie matematyczną regułą (mowie tu o regule Naegelego). Rzadko zdarza się, że uwzględniane są bardziej subiektywne informacje, niż data ostatniej miesiączki. Wiele kobiet ma jednak świadomość, że ich cykle są znacznie dłuższe niż przyjęte w regule Naegelego 28 dni, bądź też z obserwacji cyklu wiedzą dokładnie, kiedy doszło do jajeczkowania. Efektem nieuwzględnienia takich informacji bywa nieprawidłowe wyznaczenie oczekiwanej daty porodu, a pod koniec ciąży niejednokrotnie zakwalifikowanie jej jako „przeterminowanej" i rozpoczęcie nieuzasadnionej indukcji. Takich sytuacji często można by uniknąć, gdyby uwzględniano nie tylko wiedzę profesjonalisty na temat wyznaczania daty porodu, ale także wiedzę kobiety o jej cyklu. :wściekła/y:Wymaga to jednak bardziej partnerskiej relacji i większego zaufania ktorego czesto niestety w takich przypadkach brakuje:crazy:
Relacja oparta na zaufaniu implikuje współodpowiedzialność kobiety za decyzje podejmowane razem z opiekującą się nią osobą. Niewątpliwą korzyścią psychologiczną dla wielu kobiet pozostających pod opieką lekarzy położników jest możliwość scedowania całej odpowiedzialności za zdrowie swoje i dziecka na lekarza. Z nadrzędnej pozycji lekarza wobec pacjentki wynika, że tylko on ponosi odpowiedzialność za podejmowane decyzje dotyczące leczenia. Pozwala to kobiecie na dużą „oszczędność poznawczą" - za cenę pełnego zaufania do lekarza może sama nie zagłębiać się w zagadnienia związane z jej zdrowiem, ciążą, porodem, czy połogiem. Wygodne prawda? To niewątpliwa doraźna korzyść, ciesze sie ze wspolczesnie dla wielu kobiet ważniejsze jednak jest poczucie kontroli i możliwość wpływania na własne decyzje i zachowanie i siegaja do alternatywnych niz ogolnie przyjete rozwiazan. Nie należy też zapominać, że to przede wszystkim kobieta, a nie położna, czy lekarz, będzie znosić następstwa swojego postępowania - np. jeśli podda się zbędnej medykalizacji, w efekcie której jej fizjologicznie prawidłowy poród zakończy się cięciem cesarskim, to przede wszystkim jej i jej dziecka będą dotyczyć konsekwencje takiej operacji nawet jesli nie zdaje sobie z tego sprawy.
Ciesze sie ze rozwazasz mozliwosc porodu domowego, jesli chodzi o badania noworodkow czy szczepienia - wiekszosc z tych zabiegow jest zbedna w pierwszych dniach po porodzie. Nie polecam szczepienia takiego malenstwa, Joas kiedys wklejala swietnego linka do wspanialego artykulu na temat szczepien;-)...a ja na pw wysle ci link do forum w ktorym informacjami bardzo bogato i obszernie zreszta dziela sie kobietki ktore rodzily w Polsce w domu badz pragna urodzic swoje dzieciatka poza szpitalem. Mysle ze tam znajdziesz wiele odpowiedzi na swoje pytania:tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry