• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Trzecie dziecko i.. Co dalej ??

Witam po weekendzie.
Miałam w sobotę z mężem jechaćdo ikea popatrzeć za nowym łózkiem dla nas i za meblami do pokoju dzieci bo ich stare rozsypują się :( Ale przeciągnęło mu się tapetowanie u teściowej i był zbyt zmęczony żeby jechać. Ale siły na to żeby zaraz po powrocie pojechać do brata z komputerem bo mu się coś nie podobało w tym jak chodzi to znalazł. Mówię Wam jak się wpieniłam na niego. Nie dość że tapetowanie miało mu zając góra 5 godzin a zajęło 10 to jeszcze potem zamiast mi wynagrodzić że nie udało nam się pojechać mimo że tak bardzo się z tego cieszyłam i na to czekałam to jeszcze wieczór poświęcił komputerowi. Miał wyjść do brata góra na godzinę nie było go ponad 2 godziny:( I jeszcze miał mi za złe że nie chciałam pojechać z nim do sklepu w niedzielę i wydarł się że w tygodniu to nie mam co na niego liczyć z tymi zakupami są korki w Krakowie i on nie będzie nigdzie jechał. A doskonale wie że mam zasadę że niedzielę spędzamy z dziećmi i w niedzielę nie chodzę do sklepów. I jest to dla mnie zasada której nigdy nie łamię.
Ach... Wygadałam się troszkę z samego rana.
Bedismall cóż mogę powiedzieć na takie zachowanie. Ręce opadają bo sprawa posiadania dzieci jest sprawą tylko i wyłacznie między partnerami i ani mama czy rodzeństwo nie mają tu nic do powiedzenia zwłaszcza jak nie są pytani o to. O ludziach spoza rodziny nie wspomnę. Przytulam kochana. Jesteś dzielna:)
 
reklama
Anaklim- widzę, ze masz bardzo rozsądne podejście co do podziału ról i przyjemności w domu. Ja się tego naprawdę ciągle uczę.

Weroniczko- właśnie tacy są faceci. Częściej myślą jak innym pomóc niż nam. Szkoda, bo przecież rodzinna powinna być pierwsza. Tulaski ci ślę.

Ja miałam ciężka noc. Miałam straszny ból głowy i niestety nadal mnie boli. Do tego rano przed szkoła najstarszy syn niechcący rozbił dżem wiśniowy. Oczywiście wszystko rozprysło się po całej kuchni. Miałam mega sprzątanie.
teraz jestem nadal nie przytomna, ale już zabieram się za robienie pierogów na obiadek:)
Pozdrawiam
 
czesc kochane-nadrobilam,ale tyle napisalyście ,ze juz nie pamietam co ktorej chcialam...:sorry2:

PAWIMI- mam nadzieje ,ze humor juz wrocil??;-)
ZUZKUS- to Ci Ania;-):-)staniki,chlopaki...:-p
MAUREEN- martwimy sie!!!!!!!!!!

ANAKLIM-mam tak samo jak Ty jesli chodzi o wyjscia-moj mąż w tamtym roku w lutym wziol tydz.urlopu i powiedzial-kazdego dnia jedz sobie gdzie chcesz ja zostaje w dmu z dziecmi i zajme sie wszystkim-jezdzilam na kawy,ploteczki,zakupy-odreagwalam i poczulam ,ze energia mi wrocila...

BEDISMALL- tule do serducha i mojego 75 B:sorry2: wiem -niewiele ,ale tule z calych sil....nam zawsze mozesz sie wygadać:tak:

JOAŚ- kochana mam nadzieje,ze po wizycie wczorajszej wszystko si???


oj kurcze:szok::szok: jade po Dmisia,reszte napisze jak wroce.
 
Ostatnia edycja:
hej dziewczyny!!!
U nas jakoś smutno od paru dni. Nie wiem czy to ta pogoda, czy to że plecy bolą i jestem jak słoń, czy może zbyt mało snu...
Do tego problem z tym neonatologiem, Obdzwoniliśmy już tyyyylu lekarzy i jak już usłyszą że chodzi o zabdannie dziecka po porodzie domowym to wszyscy odmawiają:-(
mam nadzieje że na następnej wizycie jak będziemy u polożnej to ona pomoże...
Wie ktoś co u Joaś?
buziaczki dla wszystkich
 
Kurcze musialam edytowac wczesniejszego posta bo mase liter "zjadlam ":sorry2:

EWUNIA- mam nadzieje,zaciskam za to &&&&&&&&&& zeby znalazl sie neonatolog ktory przyjedzie do Was-do Hani:tak:polozna skoro zgodzila sie odebrac porod w domu to pewnie ma kogos sprawdzonego:tak:glowa do gory;-)na pewno Wasze marzenie o domowym porodzie sie spelni:tak:

u nas leje od wczorajszej nocy...

nuda na maxa-nie wiem juz czym sie zająć:baffled:mam wysprzątaną chate,poprane,wszystko co trzeba porobione a w taką podgode to tylko spac..

pracy nie moge znaleść bo mam dzieci a dzieci choruja wiec pewnie bede na L4:wściekła/y:takie jest podejscie do mam..

tak wiec jestem w domu bez wiekszego celu i tez czasem mam dola bo mam wiadomosc ,ze marnuje czas ,do emerytury nic mi sie nie liczy....ach życie...

ale najwazniejsze ,ze poki co jestesmy wzyscy zdrowi:tak:
buziaki i optymizmu w tą pogode:baffled::baffled:

EWUNIA- pisalam smska do Joaś ,ale poki co cisza...
 
AZILE- cześć :)) toś sie nakleila tych pierogów:))

mnie chyba bierze przeziebienie bo apetytu nie mam i czuje jakbym miala zawalone zatoki ale kataru nie mam i w glowie tak huczy....za 1,5 godzony jade po Zuze i oby do powrotu męża po 17.00 to bede mogla sie polozyc..w plecach mnie lamie...oj starość :))
 
hej dziewczyny!!!
U nas jakoś smutno od paru dni. Nie wiem czy to ta pogoda, czy to że plecy bolą i jestem jak słoń, czy może zbyt mało snu...
Do tego problem z tym neonatologiem, Obdzwoniliśmy już tyyyylu lekarzy i jak już usłyszą że chodzi o zabdannie dziecka po porodzie domowym to wszyscy odmawiają:-(
mam nadzieje że na następnej wizycie jak będziemy u polożnej to ona pomoże...
Wie ktoś co u Joaś?
buziaczki dla wszystkich
oj rozumiem cie kochana,wszystko mam tak samo,czuje sie podobnie,ale pomysl ze jeszcze troszke i z glowy bedzie

azile,nie chcesz moze i dla mnie pokleic? ja uwielbiam ruskie pierogi,najlepsze ze skwarkami,farsz moge zrobic ale do klejenia to ja sie kompletnie nie nadaje. U mnie dzis ogorkowa,tak za mna chodzila ze szok...musze wlasnie isc dokonczyc a w plecach tak mnie lamie ze wczoraj na wszystkich warczalam,teraz tez najchetniej bym sie polozyla bo leje i ma lac,a pod koniec tygodnia przymrozki zapowiadaja.
mama05 oj starosc nie radosc;-) a twoje 75B jak dla mnie w sam raz,kiedys przed ciazami mialam strasznie duze,bo 80D i nie polecam:no:szerokie ramiaczka,plecy bola,zadna mlodziezowa bluzka nie byla mi dostepna...teraz mam wlasnie 75B-C i jest mi z tym dobrze
dajcie spokoj naszej biednej Joas,niech sobie mamuska szykuje to gniazdko
 
Ostatnia edycja:
reklama
Mama, Azile - a gdybyście tak wpadły do mnie??? Pranie w pralce (na czary mary nie reaguje, czyli, że samo nie wyskoczy i się nie powiesi:(), obiad jako taki: zupa w lodówce, kopytka w pamięci, na hasło pierogi - ślinotok:)

EwuniaF - dobrze zrozumiałam? Planujesz poród domowy??? No podziwiam! Ja myślałam o tym, jak zaproponowałam głośno to mąż mi z szafki młotek przyniósł żebym sobie taki poród skutecznie z głowy wybiła:) Najpierw pomyślałam, że zwariował, a później byłam mu wdzięczna. Przy dwójce dzieci w domu sam poród to nic, ale dwa dni po porodzie było by zero spokoju. Pukanie do drzwi i sprawdzanie jak mama? Jak braciszek? To wynikałoby z troski i ciekawości, ale jak znam siebie to pewnie bym nie wyleżała i zlazła na dół.
Tak czy siak - trzymam kciuki za znalezienie neonatologa.

Joaś - hehehe od wczoraj myślałam, że się zaczęło:)) A tu tylko syndrom wicia gniazda;) Albo porządki przedświąteczne:-)

Ale mnie ssie... Pierwszy dzień mojej 14 dniowej diety po raz kolejny...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry