Witam sie i ja...u mnie znowu dzis deszczowo ale wiem ze weekend ma byc ladniejszy czyli jest nadzieja....zwlaszcza ze piknik szkolny mamy z Oliverem akurat w sobote wiec przyda sie ciepelko. Vincent dzis rano skarzyl sie na bol brzuszka wiec zostalam z nim w domku. W sumie dobrze nawet sie stalo bo mam czas taki domowy dla siebie,zawiozlam Olivera, oczywiscie mistrza Jonathana tez bo sobie panicz zaspal, wrzucilam sobie kilka pralek bo juz sie znowu zdarzylo nagromadzic

troche ogarnelam kuchnie po wczorajszym wieczornym jedzeniu i mam nadzieje ze uda mi sie spedzic relaksujaco dzisiejszy dzien. I jeszcze obiadek wstawilam wiec to juz mam z glowy;-)
My wczoraj z m. zamiast sprzatac wieczorem po ostatnim posilku to polozylismy dziatwe spac a sami na spacerek, najpierw z psem a pozniej sami ;-) Lubie takie pozne spacerki nad jeziorem. Nawet zima go zmuszam do spacerow jesli pogoda jest znosna.
Weroniczka - warto sie przelamac i probowac popraktykowac rozmowy z mezem. Moze na poczatek zaczac od jakis bzdurek, drobnych rzeczy....Kurcze ja strasznie duzo rozmawiam z moim, on mnie nie raz juz przesladuje:-) bo ciagle gada albo dzwoni do mnie po tysiac razy w ciagu dnia i musze kazdy detal z nim obdyskutowac az do znudzenia. Nie da sie przed nim nic ukryc ;-) i sam dzieli sie ze mna kompletnie wszystkim. Jakos tak od poczatku nauczylismy sie sobie mowic wszystko i tak zostalo. Zycze zebyscie jednak dali rada jakos przelamac lody w tej kwestii, niestety umiejetosc dialogu jest podstawa w zwiazku, nie tylko damsko-meskim ale w kazdych relacjach, czy to w pracy czy z sasiadami, czy wlasnymi dziecmi. Trzymam kciuki za ozdrowienie sytuacji.
Mamusiu - duzo pozytywnych fluidkow zycze, napewno sie uda....we wlasciwym i najbardziej odpowiednim czasie, ja tez nigdy nie przestalam w to wierzyc i wiem ze bedziesz tulic maluszka.
Zuza - widze ze wiadomosci u ciebie nie za wesole, biedny ten twoj synus jest i ty tez bo teraz cala dieta na twojej glowie! U mnie Oliver jeszcze chodzi spac razem z Vincentem ale pewnie to tez kwestia czasu jak dotrze do niego ze juz dorasta i sie zbuntuje. Tylko ze on bywa zmeczony po bardzo intesywnym dniu i zasypia z reguly szybciej niz maly ;-)
Joas - wiem co to znaczy kursowac po miescie i dojezdzac do domu poza miastem, niestety odleglosci i ilosc przejechanych kilometrow nie jest mi obca. Po takim dniu to z reguly marze jednynie o tym zeby usiasc na pupie i nic nie robic a tu nie raz sie po prostu nie da bo trzeba dalej leciec
Maureen - kochana moja glowka do gory, nie zalamuj sie bo masz naprawde wiele powodow do radosci i do pozytywnego myslenia. Wierz mi ze wszystkim nam zycie weryfikuje wrodzony optymizm bez wzgledu na stan materialny, spoleczny, jakosc zwiazku i tego co w zyciu robimy zawodowo. Popatrz na swoje cudowne panny, malutka ksiezniczke ktora rosnie bez problemow i rozwija sie wspaniale.Dzieciaczki zdrowe sa nie musis bujac sie po szpitalach....Alez to fantastyczny dar! Nic tylko serce radowac. Naprawde mysle ze jak bys sie tak zastanowila to masz wiele powodow do tego zeby sie cieszyc. Wiem, utraca pracy przez meza to fatalnie ale wierze ze znajdzie cos lepszego. Moze fakt ze pewnie jest teraz non stop w domu i nie czuje sie komfortowo jako bezrobotny powoduje Twoje ze Twoje smutki sa glebsze bo to napewno ma ogromny wplyw na wasze samopoczucie...No coz wiecej moge powiedziec, tule kochana i zycze wiecej promykow na horyzoncie. Bedzie dobrze
ewuniaf - czytalam o rozterkach cycusiowych, sempe dobrze radzi, odciagaj i podawaj butelka...moje przekonania niestety nie pozwalaja na poparcie sztucznego karmienia ale mleczko mamusi z butelki jak najbardziej. Mysle ze to nawet rozgrzeszy nieco twoje poczucie winy bo bedziesz wiedziec ze mala dostaje to wlasciwe pozywienie a ze w formie niekoniecznie takiej jakbys ty wolala....no coz, moj najmlodszy tez pogardzil cycem w prostej formie w bardzo wczesnym niemowlectwie i musialam to zaakceptowac ale mimo wszystko cieszylam sie ze nadal pije ekskluzywnie moje mleko a nie jakies tam z polki w markecie;-)
cokies - wspolczuje bo coz tu wiecej napisac....czasem i takie doswiadczenia nas spotykaja i musimy sie z nimi zetrzec ale moze pozniej jestesmy mocniejsi? napewno wszystko ma swoj jakis tam okreslony cel. Moze wasze nastepne wakacje beda o wiele lepsze....tego zycze z calego serca.
No nic, lece dokonczyc obiadek i sprawdzic jak tam moj chory na brzuszek sie miewa.
Pozdrawiam wszystkie cieplutko jak zwykle
