pawimi
potrojna mamusia
bylam w szkole, wiec tak, Vincent najpierw nie chcial w klasie zostac, uchwycil sie mojej spodnicy ale jakos udalo mi sie go pozbyc na moment i jak sie zainteresowal przelewaniem wody i sypaniem koralikow to oddalilam sie potajemnie do klasy Olivera. Wrocilam po 15 minutach to Vincent juz mnie nawet nie zauwazal za pan brat w nauczycielka i w najlepsze lecial kolejno wszystkie montessorianskie przystanki z kolejnymi zadaniami. Czyli pierwsze koty za ploty ;-) Pani tez stwierdzila ze zachowuje sie jak stara wyga montessori i nie widzi zeby jakies problemy mialy byc. No nic, bylismy troszke na plazy bo znowu u nas pelnia lata - 34 stopnie wlasnie jest ale za goraco i wrocilam zeby dac im spozniony lunch. Spadamy zaraz jesc a potem na farmers market bo z kolezanka jestesmy umowione. Pozdrawiam!
a młodsza bardzo przezywa jak jest burza i boi sie więc tym bardziej wstała bardzo wystraszona i cały czas pod kołdrą siedzi.Staram się jej wytłumaczyć że nic jej nie grozi ale niestety dzecięca wyobraźnia za bardzo pracuje.