dzien dobry! ja sie wynurzylam z wyra w koncu, reszta familii tez zreszta
kurcze tyle huku wokol tych swiat zawsze a samo swietowanie krotkie i przeleci jak z bicza trzasnal. Imprezka niezla byla, w sumie dobrze ze sie zaczepilismy z rodzina tej kolezanki bo nie sleczelismy sami jak takie kolki pol-sieroty jak to zwykle miewa miejsce w okresie swiatecznym. Niestety brak rodziny tu sie wyraznie oddzywa w okresie swiatecznym. Nigdy tego nie czuje ze jestemy sami ale BN specyficznie mi o tym przypomina. Troche sie napracowalam bo okazalo sie ze kolezanka wcale sie nie przygotowala wiec wszystko bylo na mojej glowie no ale cos za cos, w domu zreszta tez wszystko bym sama robila wiec nie bede narzekac a czas naprawde spedzilismy bardzo milo i przyjemnie.
Moj najmlodszy dzis wstal i pyta czy sa prezenty pod choinka hahaha rozpedzil sie mi mlokos i chcial powtorke
W dodatku Oliver go zapewnial ze zdecydowanie mikolaj dzis tez musi odwiedzac domy bo przeciez na taka ilosc dzieci to nie byl w stanie tego wszystkiego zrobic w jeden dzien hahahaha
Jonathan w poludniowej Kalifornii od wczoraj, dziwnie tak jak dziec nie spedza swiat z rodzina no ale pewnie to juz tak bedzie teraz. Normalna kolej rzeczy, ja tez w domu nie bylam w jego wieku wiec nie ma sie co w sumie dziwic ze i jego nie bylo chociaz ja z innych powodow nie swietowalam z rodzicami niz on
. Ja bardziej wolnosci chcialam a on z obowiazku.
A przed chwila ulozylam puzzle (ktore Vincent dostal od Mikolaja) tak cholernie ciezke ze naprawde niezle musialam sie naglowkowac zeby sklecic ten cholerny obrazek. Chyba z 40 minut z tym siedzialam hahaha Ja nie wiem co to za debil wymyslil i to w dodatku niby niespelna czterolatek mial ukladac
Siedze teraz na internecie i musze sobie sukienke na sylwka kupic. Nie chce wydac wiecej niz $400 i tu zaczynaja sie schody bo te ktore mi sie podobaja i uwazam za strzal w 10-tke wlasnie niestety rozpoczynaja sie od tego przedzialu cenowego.
