mlodak, bez recepty: nutriton - taki proszek do zagęszczania mleka, każdorazowo dodawany do butli, a na receptę Debridat, syrop, który ma fajny pomarańczowy smak, a Tomek pije go bardzo chętnie. Podaję w standardowej dla takich maluchów dawce: 2x 2,5 ml. W strzykawce prosto do buzi. Zadaniem Debridatu jest rozkręcenie układu pokarmowego, uregulowanie jego pracy, dlatego nam pomogło i na ulewanie, i na kolki (no chyba że same przeszły...). Jedyne, o czym trzeba pamiętać, to że trzeba go postosować przynajmniej tydzień, żeby zaczął działać. No i słyszałam, że czasem u dzieci powoduje na początku bóle brzuszka, ale u nas akurat tak się nie stało. Nie wiem, jakim mlekiem karmisz, bo jeśli jakimś antyrefluksowym, to nutriton już nie ma sensu, bo te AF mają właśnie taki zagęszczacz w składzie. Testowaliśmy różne rzeczy, więc na sam proces ulewania dobrze zadziałało mleko Bebilon AF i możliwe, że jeśli nie podajesz zagęszczonego, to po takim się Szymkowi poprawi. Akurat zrezygnowaliśmy z AF, bo potrzebowaliśmy jakiegoś z lżejszym składem z powodu kolek i podejrzenia nietolerancji laktozy, ale jeżeli u Was nie ma tego problemu, to powinno pomóc. Po takim zagęszczonym mleku Tomek nawet jak coś ulał, to tylko troszeczkę gęstego, a nie tak jak wcześniej, że spał na całkiem mokrej od ulanego mleka pieluszcze... Minusy tych naszych rozwiązań to dość duży koszt takich operacji. Nutriton kosztuje ok. 20 zł i jak podajesz do każdego posiłku, to nie starcza na długo :/ (chyba żeby spróbować dawać tylko do tych, po których dziecko najbardziej ulewa). No a Bebilon AF to już w ogóle zdzierstwo, za puszkę 30 zł, chociaż w szpitalu mówili, że Bebiko jest tak samo dobre, a tańsze.
Nie jestem w stanie stwierdzić, która rzecz bardziej działa - zagęszczone mleko czy Debridat, bo nie odważyłam się odstawić któregokolwiek, żeby ten beznadziejny problem nie powrócił. No i zaznaczam, że problem nie został wyeliminowany w 100%, ale jest o NIEBO lepiej i jak coś się uleje, to mało i rzadko.