Dziewczyny od śmierci mojego Karolka minęło już blisko 11 miesięcy (urodził się martwy w 40 tygodniu ciąży). Myślałam, że jest mi już lepiej, lżej. Nie wiem czy to dlatego, że jest wiosna i pełno spacerujących mam w parku czy powód jeszcze inny. Jestem sfrustrowana, zła, smutna. Spotykam kobiety, które w tym samym czasie co ja były w ciąży. Widzę jakie mają już duże, cudne, piękne, zdrowe dzieciaczki, jak się nimi cieszą. Boże, jak ja im zazdroszczę. Wiem, że nie powinnam, że to złe uczucie, ale nie umiem. Moje tak długo wyczekiwane szczęście było na wyciągnięcie ręki i pękło jak mydlana bańka. Teraz znowu staramy się o Dziecko. Dziewczyny, boje się, że może nie pójść tak łatwo, że podświadomie sama na sobie wywieram presję. Ja nie wyobrażam sobie życia bez Dzieci. Chcę być Mamą, chcę widzieć jakim Tatą będzie mój mąż. Muszę być dobrej myśli i wierzyć, że nam się uda.