Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Jesteś taka dzielna, naprawdę cię podziwiam. Nie wiem czy zauważyłas jak wielką przemianę przeszłaś odkąd po raz pierwszy napisałaś w tym wątku, ale ja jestem pod wrażeniem waszej waleczności.Młoda chce dalej butelkę, Pani doktor mi mówiła że jak się podleczy to jej zdejmą,.bo szkoda żeby zapomniała jak się ssą bo tyle o to walczyli,, na trzech odzdzialach po tym jak się urodziła i nauczyła się jeść, a.w domu się nie krztusila, dopiero jak złapała katar to się dusiła, a sonda choc prosta w karmieniu to jest dramat, młoda ma od wczoraj związane ręce, a w domu też by sobie nie raz wyciagnela, i nasza dwulatka też jej wyciągnie chyba że się od niej nie ruszę nawet do WC i będę tylko pilnować a jak będzie większa to napewno nędzy chciała jeść normalnie jak rodzeństwo, i wtedy się boje ze będzie dramat bo zapomni jak się sssa a zresztą ssanie butelki napewno się jej przyda nawet jeśli chodzi o rozwój mowy bo wtedy mięśnie pracują a ona cumla nie toleruje więc ja sondzie cały czas by była wiotka. Nie pomyślcie że sonda to dla mnie zło, ale to jest dziecko z zespołem Downa, takie dzieci mają swoje hej z tego co czytałam i im starsze tym są bardziej uparte i boję się że o ile zdrowe dziecko może by zrozumiało że musi mieć sondę i że nie wolno to chore chyba by mniej ogarnęło temat, jak ona już w ciągu 12 godzin sobie 2 razy sondę wyjęła, i musi być związana bo przy tym grzebie. I tak będzie mieć przejechane życie bo do zespołu Downa ma dużo chorób towarzyszących, w tym agnezje robaka móżdżku co może zaważyć na jej chodzeniu i sprawności ruchowej, więc o ile się da chce jej ograniczać dodatkowe balasty jak sonda ,( bo wiem że pielęgniarki mówiły że jej się ciężko zakłada bardzo) po to żeby była w miarę swoich możliwości w miarę normalnym dzieckiem choć z zespołem. I to nie dlatego że ja się może wstydzę tego że ma sondę czy coś, tylko po to żeby mogła choć poczuć smaki jedzenia i mieć cokolwiek z tego życia, bo ona jest waleczna, tyle ja spotkało a że wszystkiego ja lekarze wyciągają na prostą. Teraz też po bezskutecznym leczeniu dwoma antybiotykami, i pobraniu badań na wszystkie wirusy, w zasadzie nie wiadomo jaki wirus jest przyczyna ale dostała antybiotyk ogolnodrobnoustrojowy i od wigili o dziwo się jej poprawia, bo tak to było tylko gorzej i saturacje leciały w dół codziennie. Więc wiem że wyjdzie z tego i będzie żyła bo ma wolę walki bo dziewczynki i dzieci z zespołem Downa podobno mają tą wolę walki i trzymają się życia rękami i nogami. Więc chce jej to życie stworzyć jak najbardziej normalne, wiem że pewno czeka ją szkoła specjalna dużo lekarzy itd ale o ile mogę chce żeby czuła się jak reszta moich zdrowych dzieci.
Kochana jak najbardziej cię rozumiem. To bardzo dobre podejście. Zważywszy, że lekarze chcą ci w tym pomóc to nic tylko walczyć i korzystać. Niech czerpie najwięcej od życia tym, czym może. Twoje dziecko wybrało sobie najlepsza mamę.Młoda chce dalej butelkę, Pani doktor mi mówiła że jak się podleczy to jej zdejmą,.bo szkoda żeby zapomniała jak się ssą bo tyle o to walczyli,, na trzech odzdzialach po tym jak się urodziła i nauczyła się jeść, a.w domu się nie krztusila, dopiero jak złapała katar to się dusiła, a sonda choc prosta w karmieniu to jest dramat, młoda ma od wczoraj związane ręce, a w domu też by sobie nie raz wyciagnela, i nasza dwulatka też jej wyciągnie chyba że się od niej nie ruszę nawet do WC i będę tylko pilnować a jak będzie większa to napewno nędzy chciała jeść normalnie jak rodzeństwo, i wtedy się boje ze będzie dramat bo zapomni jak się sssa a zresztą ssanie butelki napewno się jej przyda nawet jeśli chodzi o rozwój mowy bo wtedy mięśnie pracują a ona cumla nie toleruje więc ja sondzie cały czas by była wiotka. Nie pomyślcie że sonda to dla mnie zło, ale to jest dziecko z zespołem Downa, takie dzieci mają swoje hej z tego co czytałam i im starsze tym są bardziej uparte i boję się że o ile zdrowe dziecko może by zrozumiało że musi mieć sondę i że nie wolno to chore chyba by mniej ogarnęło temat, jak ona już w ciągu 12 godzin sobie 2 razy sondę wyjęła, i musi być związana bo przy tym grzebie. I tak będzie mieć przejechane życie bo do zespołu Downa ma dużo chorób towarzyszących, w tym agnezje robaka móżdżku co może zaważyć na jej chodzeniu i sprawności ruchowej, więc o ile się da chce jej ograniczać dodatkowe balasty jak sonda ,( bo wiem że pielęgniarki mówiły że jej się ciężko zakłada bardzo) po to żeby była w miarę swoich możliwości w miarę normalnym dzieckiem choć z zespołem. I to nie dlatego że ja się może wstydzę tego że ma sondę czy coś, tylko po to żeby mogła choć poczuć smaki jedzenia i mieć cokolwiek z tego życia, bo ona jest waleczna, tyle ja spotkało a że wszystkiego ja lekarze wyciągają na prostą. Teraz też po bezskutecznym leczeniu dwoma antybiotykami, i pobraniu badań na wszystkie wirusy, w zasadzie nie wiadomo jaki wirus jest przyczyna ale dostała antybiotyk ogolnodrobnoustrojowy i od wigili o dziwo się jej poprawia, bo tak to było tylko gorzej i saturacje leciały w dół codziennie. Więc wiem że wyjdzie z tego i będzie żyła bo ma wolę walki bo dziewczynki i dzieci z zespołem Downa podobno mają tą wolę walki i trzymają się życia rękami i nogami. Więc chce jej to życie stworzyć jak najbardziej normalne, wiem że pewno czeka ją szkoła specjalna dużo lekarzy itd ale o ile mogę chce żeby czuła się jak reszta moich zdrowych dzieci.
Dziś się jej znowu pogorszyło....
Hej kochana jak tam sytuacja? Z oddychaniem się jej pogorszyło. ? To taka walka w jeden dzień jest ok a zaraz znowu gorzej. Ale wiem ze sobię poradzi bo jest silnaDziś się jej znowu pogorszyło....